Mniej więcej w listopadzie, kiedy patrzyłam smutno przez okno i w lusterku mym ukazała się moja czołowa bruzda, chwilę po tym, jak snuć zaczęłam dorysowanie bruzdzie pomostu i namalowaniu na niej marynarza oraz złotej rybki, dotarło do mnie, że trochę szkoda czasu. Na pierdoły, narzekanie, oglądanie się na innych. Na malowanie czoła też, choć nadal kusi. Czas na debiut serii Kocham Świrów – DZIŚ O FREESHION. I konkurs.

Bruzda jest metaforą dojrzewania i zdziwienia. A ten tekst jest o tym, jak pewnego paskudnego listopadowego dnia wpałam na pomysł, żeby zamiast reklamować pralki i tampony, odwołać się do tego, co … sama autentycznie uwielbiam. Co wynajduję, co samo wpada mi w ręce, sprawia, że nie śpię i rumienię się jakbym miała róż na japie na stałe zainstalowany. Lubicie się ze mną śmiać, lubicie wzruszać, a ja bardzo lubię to i … inspirujących ludzi, którzy wszelkim oznakom zgorzknienia domalowywują siusiaka, łódkę lub gwiazdkę i nic nie robią sobie z marudzenia zgorzkniałego tłumu. I robią swoje, tak jak ja, tu, dla Was.

Wpadli mi w oko ze dwa lata temu. Wówczas na liście moich priorytetów w kategorii wydatki, było dziecko. Gdzież bym śmiała zakupić sobie coś, co mi się podoba?! Kto to słyszał, aby matkę cieszyło coś ponad uśmiech jej wyspanego o 4 rano dziecka i kupka zrobiona na czas? Potem zmądrzałam. Usiadłam i postanowiłam napisać to, co czuję i myślę. Że urzeka mnie prostota, bo jednocześnie ma pazur, że jeśli nie trzeba prasować, to oddaję duszę, że się jaram, kibicuję i chętnie wesprę. Tak po prostu. Nie w imię współpracy i kampanii, a w imię… polecenia fajnym ludziom fajnych rzeczy.

Wczułam się troszkę i nawet zdjęcia mam na dowód tego, że mi zależało. Szafiarka ze mnie jak z koziej bródki zaczeska, ale cóż, mimo mnie to, co chcę Wam pokazać, jest widoczne. Przed Wami FREESHION – polska marka, ubrania szyte w niewielkich nakładach, w rozsądnych cenach i … „inne”.

Wszystko wygodne, jakbym cały dzień chodziła w szlafroku. Mam taką dewizę – że jak chcę wyglądać, jakby mi zależało, kiedy wcale mi nie zależy, to zakładam coś, ale nie prasuję. Tymczasem rzeczy FREESHION nie muszę, ot, przydatne okazują się skille człowieka bez żelazka zdobywane od lat.
Kombinezon sprawił, że zrobiłam wielkie WOW na ważnej dla mnie imprezie, kiecka w taksówki, że mój mąż… <nie mogę napisać, bo się wstydzę>. W torbie, którą z dumą dzierżę co dnia, mieści się wszystko, co niezbędne i niepotrzebne, mieści się Lena w całości i pół mnie i nie sposób jej nie kochać.

A za tymi rzeczami, za marką FREESHION stoją dodatkowo zwyczajnie fajni ludzie, których owoce pracy musicie poznać. W międzyczasie wymieniania bezeceńskich maili z suchymi żarcikami wymyśliliśmy dla Was konkurs.

Do wygrania? 3 bony na zakupy w butiku FREESHION– o wartości 300, 200 i 100 zł. Dla tych, którzy dostrzegają to, co widzę JA w tych rzeczach, by trafiły tam, gdzie będą kochane i składane z czułością misia Cocolino z reklamy z lat 90-tych. 

logo_ok_black

Co trzeba zrobić? Zajrzeć do butiku (ciężka praca, wiem, jestem przy Tobie), zobaczyć coś, dzięki czemu zaszklą Ci się oczy i napisać mi, dlaczego musisz to mieć. Ja zupełnie nieobiektywnie wybiorę sobie 3 komentarze i rozdysponuję ww bony. Fajnie? Ja bym się cieszyła. Ba, jaram się, mimo, że nie mogę brać udziału w tym konkursie (to trochę nie fair akurat!11)

Konkurs trwa do 25 stycznia tj. środa do godziny 0:00, biorą w nim udział tylko komentarze spod tego postu. Jak tylko przebrnę przez wszystkie odpowiedzi i dam się im porwać, poinformuję w aktualizacji tego wpisu, do kogo wędruje bon. Warunkie.m uczestnictwa jest mieszkanie na terenie ojczyzny naszej, poczucie humoru, lubienie mnie i poczucie mięty do FREESHION,

!!!! WYNIKI KONKURSU !!!!

Nadejszła wiekopomna chwila – wyniki konkursu czekają na Was, wraz z uzasadnieniem!

BON NA 100 ZŁ wygrywa Piotr,
bo ujął mnie tym, że walczył o prezent dla swojej żony, aby go założyła i aby go z niej zdjął, by mogli robić rzeczy od których wszyscy powinniśmy się zarumienić. Na 100, resztę kwoty musisz dorzucić, żeby pokazać jak Ci zależy ;-))

Bon na 200 wędruje do Uli.
Ulu, wiedz, że uważam, iż pisanie rymowanek w konkursach za żenujące i słabe, no chyba, że są na moją część. W tej sytuacji trudno nie uznać, że są ekstra, prawda?

Bon na 300 zł wędruje do Małgoś.
Małgoś wraca do pracy po 2 latach. MA troje dzieci. I jeszcze męża! Jak dla mnie kwalifikuje się to wszystko do zorganizowania dla niej ogólnopolskiej akcji charytatywnej – weź sobie kup coś ekstra dziewczyno, żebyś do pracy wkroczyła pewna siebie i prawie przekonująco nieprzerażona! Kibicuję z całego serca!

Zwycięzców poproszę o kontakt na mail: radomska@mamwatpliwosc.pl

Bawim się bawim?

A teraz wielki deser: Radomska w fotelu od męża, na swej kanapie uwalonej sierścią i sypialni, do której rzadko dociera, bo usypia z dzieckiem w jego pokoju. Tap Madl uwieczniona przez wspaniałą Karolinę Paluszkiewicz z Forma Fotografia, którą pomysł promowania świrów absolutnie się spodobał i postanowiła zrealizować go ze mną. Czy taka odmiana od fotomontaży znajdzie miejsce w Waszych serduszkach?!

AQ0A5258

logo_ok_black AQ0A5411

logo_ok_blackAQ0A5563

logo_ok_blackAQ0A5836

logo_ok_black

AQ0A5116

P.S. Cykl „Kocham Świrów” wymyśliłam sobie sama, jest to mój naiwny projekt niekomercyjny mający na celu promowanie Świrów, którym ciągle się chce, którzy tym, co robią mnie urzekną. Jeśli chcesz podrzucić mi namiary na kolejnego Świra albo sam/-a nim jesteś i sądzisz, że moje parszywe poczucie humoru i ja jesteśmy godni, by Cię wesprzeć, napisz do mnie: radomska@mamwatpliwosc.pl.