Przyznaję, że kiepsko mi szło z przedmiotów ścisłych. Interpretacja trenów w wieku 13 lat? Błahostka. Ogarnięcie czym tak serio różni się energia potencjalna od kinetycznej? Kosmos. Chemia, fizyka, matematyka – świat konkretów, do którego nie lubiłam wyruszać. Co innego biologia, ale i tu gimnazjalna miłość dzięki autorytetowi p. Gębskiej (ślę buziaki, wiem, że czyta) została zaorana w liceum. Z resztą umówmy się, na medycynę się raczej nie nadaję, chociaż oczywiście wiem jak odebrać poród, bo oglądałam dr. Queen ;-).

I tak mi się wydawało, że skoro te przedmioty „nie są moje” to nie muszę popisywać się wiedzą, a raczej rozwijać zainteresowania. Zabrzmię jak stara baba, ale niespodziewanie okazuje się, że choć wzoru na wyliczanie objętości prostopadłościanu nigdy nie wykorzystałam (wykorzystam kopiąc basen, kiedyś na bank!) to braki z innych dziedzin odbijają mi się czasem czkawką. Tak jak te z optyki.

Wiem, że oko ma kosmiczną budowę i konstrukcję, której nie wymyśliłby żaden naukowiec. Wiem, że są tam plamki, że moja wada jest spora i powoduje, że mogę szczycić się niebotycznie wielkimi gałami. I co to się popisać mądrym hasłem. I że muszę chodzić w okularach i powinnam więcej spać, a mniej siedzieć przy komputerze.

Przyznacie, że to mało imponujące? Zatem kiedy dostałam propozycję testowania kropli nawilżających, postanowiłam skorzystać z wiedzy autorytetu. Justyna Nater jest nie tylko blogerką, ale i czynną  optometrystką oraz optykiem. Poza tym pracuje w  Zarządzie Polskiego Towarzystwa Optometrii i Optyki. Jest też Współautorką Kodeksu Etyki Optometrysty – sami rozumiecie, że nie mogłaby wpuścić mnie na minę, a że znamy się jakiś czas i bardzo jej ufam, pozwoliłam wesprzeć się jej autorytetem i wiedzą. Nie tylko w kwestii kropli Hyabak, choć jej opinia była wyznacznikiem tego, czy współpraca się odbędzie.

I to nie tak, że Justyna reklamuje produkt ze mną  – jej etyka zawodowa na to nie pozwala. Dzieli się wiedzą, a przy okazji udziela odpowiedzi koleżance, która na biologii wolała pisać wiersze i pluć kulkami przez długopis – odpowiada na pytanie, czy jako optometrystka sama używałaby kropli Hyabak, o których wspomniałam Wam w jednym z ostatnich wpisów.

Zadałam Justynie parę pytań na temat tego, co lubią/potrzebują nasze oczy. I czy  w ogóle potrzebują jakichś specyfików czy to fanaberia i „spisek koncernów”. Myślę, że ta rozmowa może (UWAGA GENIALNA GRA SŁÓW) otworzyć Wam oczy. (OKLASKI)

Niewiedza nie zwalnia z odpowiedzialności za swoje zdrowie. I nie chodzi o straszenie, a zwiększenie naszej świadomości i przekazanie, co możemy zrobić, żeby sobie pomóc.

1. O tym, że nasze oczy nie ewoluowały na przestrzeni lat – i są takie same jak u naszych przodków, już wspomniałam. Możesz wymienić najgorsze grzechy naszego stylu życia, które są dla nich szczególnie uciążliwe?

Z tymi przodkami to zależy, jak daleko wstecz sięgniemy, ale rzeczywiście, jeśli nie zagłębiać się bardziej w teorię ewolucji, można powiedzieć, że „od dłuższego czasu” oczy człowieka wyglądają mniej więcej tak samo. A przynajmniej ich układ optyczny, który jest odpowiedzialny za widzenie – bo wiadomo, że możemy mieć choćby różny kolor tęczówek, co już wprowadza pewną znaczącą różnicę pomiędzy nami. Każda tęczówka jest zbudowana tak unikalnie i indywidualnie, jak odcisk linii papilarnych na palcu. 
A jeśli chodzi o „grzechy” uciążliwe dla oczu, to jest ich tak naprawdę cała masa! Głównym problemem jest to, w jaki sposób zmienił się na przestrzeni lat nasz tryb życia – nasi przodkowie wiele godzin spędzali na świeżym powietrzu, my przebywamy głównie w zamkniętych pomieszczeniach. Biura, galerie handlowe i przeróżne inne miejsca, oświetlone żarówkami emitującymi wysokoenergetyczne światło niebieskie, klimatyzacja wysuszająca powietrze, obecna zarówno w pracy, jak i w samochodzie, w restauracjach, a nawet w domu…

Urządzenia elektroniczne! Koszmar dla naszych oczu – odległość w jakiej korzystamy dziś ze smartfonów jest dla wzroku najbardziej męcząca i powodująca najwięcej dolegliwości. Oprócz tego, że korzystamy z tych urządzeń w tak bliskiej odległości, nie robimy też przerw podczas pracy, a najczęściej w ogóle pracujemy wiele godzin dziennie i zaburzamy rytm dobowy organizmu.

Dlaczego tak się dzieje, że jesteśmy niewyspani rano, kiedy w teorii przespaliśmy tych powiedzmy 6 godzin i wydawać by się mogło, że powinniśmy byli dobrze wypocząć? Ano dlatego, że przed spaniem spędziliśmy X godzin na pracy z komputerem, którego ekran emituje światło niebieskie, a ono ma wpływ na produkcję melatoniny w organizmie. Im mniej melatoniny zostanie wyprodukowane przed snem, tym sen będzie gorszej jakości, a oczy bardziej zmęczone. Dodatkowo to nieszczęsne światło niebieskie może powodować choroby siatkówki, takie jak na przykład zwyrodnienie plamki żółtej (która jest odpowiedzialna za nasze widzenie centralne).

Temat jest bardzo obszerny i jak będę wymieniać dalej, to ktoś w końcu napisze – „Według tej pani to wszystko jest złe” Ale jeśli pytasz o główne grzechy, no to mówię poważnie:
1) siedzący tryb życia,
2) urządzenia elektroniczne – praca wzrokowa z bliska,
3) światło niebieskie,
4) klimatyzacja,
5) niewłaściwe użytkowanie soczewek kontaktowych,
6) brak odpowiedniej korekcji wady wzroku / regularnych badań wzroku,
7) brak ochrony oczu np. poprzez odpowiednie, dobrane u optyka, okulary przeciwsłoneczne.
Mogłabym jeszcze wiele rzeczy dopisać, ale mamy akurat „7 grzechów głównych”

Co „lubią” nasze oczy, jak możemy je na koniec dnia „przeprosić” i dlaczego powinniśmy?

Chronicznie zmęczone oczy, jak sama dobrze wiesz, dają „popalić”. Nie mówiąc o problemach, takich jak bóle głowy, zamazywanie obrazu, problemy z koncentracją itd. Dlatego właśnie powinniśmy, jak to ujęłaś „przepraszać”. Oczy lubią odpoczynek, lubią przerwy w pracy wzrokowej.
– Jeśli dużo pracujemy przy komputerze, warto stosować zasadę 20/20/20 (system amerykański, w Polsce stosuje się też 10/10/10, ale sens jest ten sam) – co 20 minut, na 20 sekund, patrzymy na odległość 20 stóp (około 6 metrów po prostu w dal). Rozluźniamy tym samym mięśnie znajdujące się zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz oczu, rozluźniamy akomodację, o której wspomniałaś na początku tekstu. Oprócz doraźnych wspomagaczy, takich jak właśnie krople nawilżające, NIE WOLNO zapominać także o higienie brzegów powiek. A dla rozluźnienia napięcia oczu można robić też krótkie ćwiczenia ruchowe, typu – patrzymy w prawo, w lewo, w górę, w dół, kręcimy oczami kółka… Ale nie polecam bez konsultacji ze specjalistą wykonywać na własną rękę ćwiczeń, które polegają na zmianie ostrości wzroku na różnych odległościach. Jeśli chcemy naprawdę poćwiczyć oczy lub mamy problemy z akomodacją, zawsze najpierw skonsultujmy się z optometrystą, żeby przypadkiem nieświadomie nie utrwalić sobie żadnego problemu z widzeniem obuocznym

3. Za co nas „nienawidzą”?

Wiesz za co? Za to, że o nich nie pamiętamy! Wyobrażasz sobie, że według badań GUS, opublikowanych całkiem niedawno, co trzeci Polak nigdy nie był u okulisty. I ja w to wierzę, bo jak pytam w gabinecie „Kiedy ostatni raz był pan/była pani na badaniu wzroku?”, najczęściej słyszę „Nie pamiętam”, „Ooooj, wiele lat temu” lub właśnie „Chyba nigdy”.

Dzięki oczom otrzymujemy około 85% informacji o otaczającym nas świecie, a przypominamy sobie o ich „istnieniu” dopiero, jak coś nam naprawdę przeszkadza / zaczyna boleć. A  te naprawdę poważne choroby oczu NIE BOLĄ. Rozwijają się po cichu. Kiedy widzimy objawy, takie jak np. ubytki w polu widzenia, jest już zwykle za późno na zahamowanie rozwoju choroby, a o cofnięciu zmian, jeśli doszło do uszkodzenia siatkówki, nie ma mowy…
Opowiem Ci przy okazji szybko krótką historię. Miałam kiedyś na badaniu młodą dziewczynę. Miała około 35 lat, nie pamiętam dokładnie. Nie podobały mi się wyniki badań, więc drążyłam i drążyłam, aż w końcu dotarło do mnie, że ma ubytek w polu widzenia. Wykonałam kilka innych pomiarów, odpowiedziała mi, że po lewej stronie obraz jej się wykrzywia, części tego obrazu w ogóle nie widzi… Od słowa do słowa okazało się, że była młodą mamą, KILKANAŚCIE lat temu ktoś jej coś powiedział, że ma podejrzenie jaskry (choroba związana z ciśnieniem w oku, która uszkadza nerw wzrokowy i prowadzi często do utraty widzenia). Urodziła dwójkę dzieci – zauważyła znaczne pogorszenie wzroku, ale nie miała czasu i pieniędzy na badanie. Sądziła, że jak pójdzie do lekarza to dostanie na to leki i za jakiś czas wszystko wróci do normy. Nie wró To było ze 3 lata temu, myślę, że biorąc pod uwagę to, co już wtedy działo się z jej oczami… dzisiaj może być znacznie gorzej… Ale zmieniłam pracę i nie miałam okazji więcej się z nią spotkać.

Moje oczy są czerwone, ciągle mam wrażenie, że ktoś wsypuje do nich piach, pod koniec dnia mam problem z ostrością widzenia. Co jeszcze nieprzyjemnego się może dziać, kiedy zaniedbuje się i nie szanuje ich jak należy?

Może teraz powiem coś bardzo melodramatycznego – i wiem, jak to zabrzmi… Normalnie powinnam napisać „Nie chcę was straszyć, ale…” – natomiast czasem mam wrażenie, że jak się ludzi nie zacznie straszyć, to w ogóle nie przejmą się tematem. Ja mówię totalnie poważnie – zaniedbanie wzroku naprawdę może prowadzić do jego utraty! I wierzcie mi, że niestety już takie pojedyncze przypadki widziałam… To przykre, ale to się dzieje. Jest wiele badań, które wskazują na to, że gdyby nie nasze własne zaniedbania, to znacznej większości sytuacji utraty widzenia na świecie można by było uniknąć!

Jak to jest z kroplami do oczu? Przyznam, że używałam tylko doraźnie, na rozkaz lekarza w sytuacji podbramkowej, ale nie miałam nawyku codziennej aplikacji. Jakoś odstręcza mnie wlewanie sobie do oczu czegoś i nie ufam reklamom. Sorry, ludzie ciągle wymyślają jakieś choroby, suplementy i dlaczego mam uwierzyć, że krople są nam w ogóle potrzebne?

Dyskomfort związany  okiem zmienia się w ciągu doby. Rano jest często największy, ponieważ w czasie snu wydzielanie łez zmniejsza się, dlatego otwierając oczy osoby z problemami tego typu, mają wrażenie jakby powieki były od wewnątrz niczym tarka dla powierzchni oka. Dolegliwości narastają również pod wpływem czynników drażniących oraz oczywiście wieczorem, po całym dniu pracy wzrokowej. I wtedy pierwsze, co przychodzi nam do głowy to właśnie użycie kropli nawilżających…
Główne wskazania do stosowania kropli nawilżających to właśnie najczęściej leczenie objawowe – pieczenia, zmęczenia, kłucia – zapobieganie uszkodzenia powierzchni oka, ale również stosowanie na podrażnione spojówki, dyskomfort wywołany czynnikami zewnętrznymi, takimi jak kurz, wiatr, smog itp., podczas długotrwałej pracy przy komputerze, kiedy właśnie rzadziej mrugamy.

Są jeszcze inne ich zastosowania, takie jak np. używanie ich po zabiegach laserowej korekcji wzroku, ale nie tego dotyczy ta rozmowa, więc nie ma potrzeby pisać o dodatkowych zastosowaniach, chociaż warto wspomnieć również o tym, że krople nawilżające warto stosować po kąpieli w morzu, czy basenie, bo kąpiele w słonej lub chlorowanej wodzie podrażniają powierzchnię oczu.

Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie, czy naprawdę warto stosować krople, powiedziałabym – tak, warto. Choć warto również profilaktycznie skonsultować się w pierwszej kolejności ze specjalistą. Dlaczego? Dlatego, że problemy z suchością oczu mogą mieć różne podłoże i w bardzo wielu przypadkach, tak jak już wspomniałam w odpowiedzi na któreś z poprzednich pytań, samo nawilżanie kroplami może być jedynie działaniem objawowym i doraźnym, a trzeba jeszcze odpowiednio rozprawić się z przyczyną problemu.

Pewnie, jak z każdym produktem, są krople i Krople. Na co zwracać uwagę jak się szuka bezpiecznych i dobrych? Takich o wąskim zastosowaniu, czy wielozadaniowych? Czego unikać w składzie.

Na co zwracać uwagę… Na brak konserwantów w składzie oraz na to, co powie specjalista 😊 Na powód suchości oczu. Niektóre preparaty do nawilżania oczu zawierają hialuronian sodu, który ma właściwości wysokoelastyczne oraz zdolność do zatrzymywania wody, dzięki temu tworzy jednorodną „powłokę” na powierzchni oka, która ją nawilża i ochrania przed zadrażnieniami.

Trochę przeraża mnie to, że firmy ładują mnóstwo konserwantów i szkodliwych składników do jedzenia, ubrań, kosmetyków, leków, wyrobów medycznych, a potem jak pojawi się coś, co powinno być „normą” to nagle główną zaletą jest brak tego, CZEGO W PRODUKCIE NIGDY NIE POWINNO BYĆ! Co mogą sprawiać konserwanty w kroplach? Czemu trzeba ich unikać?

Konserwant w kroplach do oczu ma działanie bakteriobójcze. Ma za zadanie utrzymać jałowość stosowanego preparatu przez określony czas. Ma zabezpieczyć ten preparat przed namnażaniem się mikroorganizmów, kiedy my co chwilę otwieramy i zamykamy, otwieramy i zamykamy buteleczkę.

Kiedy krople do oczu ulegną mikrobiologicznemu zanieczyszczeniu, tracą automatycznie swoje właściwości i mogą zwiększyć ryzyko wystąpienia dodatkowej infekcji na powierzchni oka. Suche oko ma słabszą barierę obronną, w związku z tym taka dodatkowa infekcja może wywołać poważniejsze powikłania.
JEDNAK… Z racji tego, że w tych ciężkich postaciach ZSO (Zespołu Suchego Oka) krople stosuje się naprawdę bardzo często, nawet co kilkanaście minut, konserwanty mogą niestety potęgować odczucie suchości. Obecnie krople, które konserwantów nie zawierają, coraz częściej zamykane są w buteleczkach ze specjalnymi systemami, które ze względu na swoją budowę, pełnią rolę takiej ochrony przed rozwojem mikroorganizmów. Wpływa to oczywiście na koszt produkcji takiego preparatu, dlatego krople bez konserwantów są droższe od kropli z konserwantami. Wszelkie preparaty nawilżające, które wybieramy na własną rękę, najlepiej żeby konserwantów nie zawierały.

Zapytałam Cię wprost – czy krople Hyabak są godne polecenia, odpowiedziałaś dość radośnie, że tak, sama ich używasz i polecasz swoim pacjentom. Ten produkt jest teraz mocno reklamowany, a w reklamach często wykorzystuje się „iluzję autorytetu pani w fartuchu która mówi, że produkt X jest naj”, ale ja pytam szczerze – czemu polecasz te?

Rzeczywiście producent ostatnio zauważalnie zwiększył swoją działalność promocyjną, bo te krople można już zobaczyć u kilku znanych osób. Niektórzy reklamują je wprost, inni stosują jakiś przekaz podprogowy. Wiesz, ja się w sumie cieszę, kiedy producenci tego typu produktów stawiają na taką reklamę, w czasach, których społeczeństwo szuka porad, nawet zdrowotnych, nie u Wujka Google, tylko u blogerów i znanych ludzi. Bo mimo wszystko mowa jest o zdrowiu i bezpieczeństwie oczu. Cieszę się pod warunkiem, że to jest dobry produkt. A tak jest w tym przypadku.

Oczywiście chciałabym, żeby reklama nie polegała na samym pokazaniu buteleczki i kilku słowach „O zobaczcie, mam suche oczy, tu kropelka, tam kropelka, już mi lepiej!”. Dobrze by było wspominać jednak o tych wizytach u specjalistów. Mówić o tym, że na Zespół Suchego Oka same krople nie wystarczą. Bo z drugiej strony mam taką obawę, że reklamowanie samych kropli, bez wnikliwego przyjrzenia się problemowi ZSO, może trochę uśpić czujność odbiorców. Ale my tutaj rozmawiamy o badaniach wzroku, więc mam nadzieję, że Twoich czytelników przekonamy do tego wspólnie. Hyabak to naprawdę dobre krople i co ważne, bez konserwantów. Ja sama kiedyś pokazywałam je na swoim Instagramie.

_________________________________________________________

Czy moim, radomskim zdaniem, powinieneś korzystać z kropli Hyabak?
Jeżeli uważasz, że zastąpią godną ilość snu i wymażą z pamięci Twojego mózgu ilość czasu spędzonego przed komputerem, telefonem, grą, książkami odpowiem szczerze – NIE. Nie ma remedium na wszystko i kluczem jest zmiana stylu życia na zdrowszy. Jeśli bierzesz lek przeciwbólowy to działasz raczej doraźnie i jeśli nie zajmiesz się meritum problemu – to działanie krótkodystansowe.
Jeżeli szukasz sprawdzonego produktu, który:
– ma bezpieczny skład
– pozbawi Cię dyskomfortu „piachu w oczach”
– jako jedyny posiada filtry UV (co nie zwalnia Cię z noszenia szkieł przeciwsłonecznych od optyka, a nie bazaru czy sieciówki!!!!)
– sprawi, że od razu poczujesz ulgę
– będzie elementem wprowadzania choćby delikatnych zmian w stylu życia, to tak.

Swoje pierwsze opakowanie Hyabak dostałam w paczce. Drugie i trzecie kupiłam sama, choć każde można stosować przez 3 miesiące po otwarciu. Po prostu – jedne mam w domu, drugie w ulubionej torbie, a trzecie w saszetce, którą zabieram, kiedy nie chce mi się nosić torby.

Przetestuj sam/-a. I porównaj skład z dotychczas używanymi kroplami (konsultując go np. z optykiem/okulistą lub farmaceutą). I daj znać.

I co? Rzetelnie?! Można?! Można! Ha! 😉

p.s. serdecznie polecam też bloga Justyny Nater, jest oczoświrem, ale ma ogromną wiedzę i naprawdę wiele jej zawdzięczam – od prawidłowej diagnostyki do tego, że w końcu zbadałam Lenkę, która też jest okularnikiem, co na tak wczesnym etapie rozwoju daje nam duże szanse na całkowite wyleczenie wady! Justynka, jeszcze raz dziękuję za pomoc i wsparcie, nie tylko w przygotowaniu rzetelnych materiałów!

Blog Justyny
Instagram

Ten wpis oraz zdjęcia powstały przy współpracy z marką Hyabak
Poniższe foto w samym środku lta wykonała dla mnie Karolina Szubert z @onicniepytaj!

Mam nadzieję, że wywiad okaże się dla Was przydatny. Dajcie znać w komentarzach, czy macie do Justyny jeszcze jakieś pytania na temat wzroku – chętnie pomożemy!