Drodzy Moi, a raczej Drogie Panie – nie ma żartów. Za kilka dni rozpocznie się największa biesiada w roku i nasze rozdarte pomiędzy „ŻREEEĆĆ” a „PĘĘĘĘĘKNĘ” wnętrze toczy  walkę, która być może przyprawia o mdłości, ale na pewno nie odbiera apetytu. Należę do szczęśliwców, którzy nie są koneserami dań wigilijnych. Zaoszczędzone kalorie humanitarnie i altruistycznie poświęcę na flaszkę wina, którą będę sączyć pomiędzy kawałkami brownie a kolejną, kokosową, rozkoszną kuleczką. Deser kokosowy start!

Dziś moja oferta na deser, który robi się kwadrans, a zapycha, oszukuje zmysły, koi sumienie. Podaję, bo testowałam go na licznym gronie i, choć nie na każdym zrobił wrażenie, to JAKOŚ ZEŻARLI WSZYSTKO. Ja jestem koneserką smaku kokosowego, być może ktoś nie podziela tej sympatii, ale ja tego nie rozumiem i wypieram. Do dzieła żołnierze. Do pracy polecam ruszyć wieczorem, po kolacji, żeby łakomstwo nie wygrało, po kulki najlepiej smakują nazajutrz, już schłodzone.

Dziś będzie Wam potrzebny tylko blender, miska i głęboki talerzyk.

Co do składników- miały tu być kruszone skrzydła elfa i woda perlage oraz garść gwiazdnego pyłu, ale po chuj to wszystko, jak jest fasola?! Zatem potrzebujemy:

  • puszkę białej fasoli
    tak, na razie jedną, bo znów mi ancymonku nie wierzysz i musisz zrobić na próbę. Potem dokupić co najmniej dwie, bo rodzina jak sępy, będzie chciała spróbować i istnieje ryzyko, że się po prostu poczęstujesz, a nie nażresz, a do tego nie możemy dopuścić, w końcu to Święta!!!
  • miód – 6 łyżek.
    -do samego dania potrzebujesz ze 4, ale ze dwa razy nie wytrzymasz i obliżesz łyżkę, WIEM TO, zatem wrzucam to w koszta, bo jestem wyrozumiała jak papież Franciszek i podjadanie uważam za odruch bezwarunkowy, jak oddychanie i robienie siusiu.
  • mleko kokosowe – 100 ml
    (trochę ponad pół szklanki, miary są umowne, naprawdę.. . .. Najwyżej znów wyżresz łyżką, jak ciasto :D)
    Jak nie masz kokosowego to dodaj pół szklanki innego roślinnego. Tylko błagam, nic od krowy, ok? W imię zasad, po prostu.
  • wiórki kokosowe – 200 g
    Czyli jedna torebka wiórek z Lidla. Nie, to nie reklama, po prostu ceny tych ustrojstw są bardzo różne, a w większości normalnych miejsc oferują nam bakalie wzbogacone dwutlenkiem siary, a nie po to ktoś kurwa w środku nocy blenduje fasole, żeby inny syf sobie instalować, prawda? Te z Lidla mają w składzie tylko wiórki i są tanie. Dla przykładu, wiórki znanej marki na literę B kosztują tyle, że sugerują, iż po ciemku, okruszek po okruszku, suszyły je własnym oddechem peruwiańskie dziewice. I mają siarę. Nie dziewice, a wiórki – w bonusie zawierają dwutlenek siarki, od którego nie rosną włosy i nie wzmacniają się paznokcie. Po co zatem pieprzyć nią zdrowy deser?
  • opcjonalnie: migdały całe, bez skórek, żeby zainstalować je w środku kulek. Albo jakiekolwiek inne orzechy.
    Z orzechami smakuje lepiej. Wiem, że mi nie wierzysz, ale porównywałam 10 razy i jednak polecam z orzechami świadoma tego, że kiedy ja otwieram opakowanie orzechów – nagle zjawia się u mnie trzech czarnoskórych kulturystów, obezwładniają mnie i rzucają na ziemię, a ja, przerażona, żeby nie powiedzieć niczego, co mogą użyć przeciwko mnie, wsypuję całą zawartość torebki orzechów do japy i … I tak nie zostaje mi żodyn do deseru…
  1. Odsypujemy dwie szklanki wiórek, niech stoją i czekają, cierpliwość to cnota, nie muszą wiedzieć, że są aż tak potrzebne. Resztę wiórek wsypujemy do głębokiego talerzyka – będą  potrzebne na koniec do obtoczenia kulek.
  2. Fasolę wyjmujemy z puszki (WOW, nie?) i przepłukujemy wodą, bo ta substancja, w której jest przechowywana, ma konsystencję glutów, a fasola ma tu nam sprawiać radość, a nie odebrać apetyt!
  3. Fasolę pyk do michy i blendujemy – na tyle, aby straciła wygląd fasoli i nie właziła w zęby, ale bez nadmiernej egzaltacji, bo się zrobi rozmemłana i … cóż, znów trzeba będzie żreć łychą z miski.
  4. Do zblendowanej fasoli wlej 4 łyżki miodu, mleko kokosowe i wymieszaj.
  5. A teraz wsyp tam jeszcze 1,5 szklanki wiórek.
  6. Znów mieszaj. Ogarniesz? Zapisz sobie może…
  7. Wymieszane powinno być gęstawe, ale BEZ PRZESADY. Czas na zabawę w kulanie! To ten moment w którym zakulowywujesz migdały, jeśli ich używasz, jeśli zapomnisz, będziesz musiała zjeść na sucho, nigdy nie wiadomo, kiedy zjawią się brutalni murzyni.. ..
  8. (To jest ten moment w którym próbujesz tego, co masz  w misce i stwierdzasz, że szału nie ma. Głuptasek i Tomasz niewierny!!!)
  9. Turlaj grzecznie w dłoniach kulki, jak 20 lat temu z plasteliny, którą notabene też jadłaś i nie marudziłaś, więc teraz mi tu nie sap.
  10. Każdą z kulek obtocz  wiórkami, które wcześniej, z drugiej szklanki, wsyp do głębokiego talerzyka.
  11. Kulki ułóż by się nie gniotły i odstaw do lodówki.
  12. Zajmij się czymś i na litość boską poczekaj do rana Łakoma Mendo!!!11

Czekam na Wasze efekty! Oznaczajcie swoje wyniki @radomskaa na instagramie, bo ja wtedy czuję się ważna i fajna, a Wam od tego kulek nie ubędzie.

I tradycyjnie:
Zapraszam do newslettera: