konfa

„Radomska, masz misję, przyjedź do Warszawy, wjedź na 21 piętro wieżowca Skylight building, słuchaj uważnie i baw się dobrze!” –  taka wiadomość wysłana młodej matce przyklejonej do półtoraroczniaka to jak złapanie samobójcy za kołnierz przed skokiem. Jej autorem nie był niestety Bond (do końca liczyłam, że te informacje o jego nowej kobiecie z Ameryki Południowej dotyczą mnie), ale i tak było dobrze 😉

Na jeden dzień porzuciłam Lenona, Nawleczonego i nieodkurzony dywan by sztachnąć się zapachem warszawskich salonów. Radomska, Paulina Krupińska, Marcin Tyszka i niemałe grono znanych twarzy, które na co dzień śmigają mi przed oczami na ekranie telewizora, kiedy ganiam za dzieckiem, spotkały się w jednym miejscu, by przekazać światu pewną nowinę.

Dwie godziny w pociągu, logistyka wyjazdu taka, jakbym z Martyną Wojciechowską miała dryfować kartonem do Indii, a wszystko po to, żeby nieść światu dobrą nowinę. A przynajmniej tej części świata w okularach, który dumnie reprezentowałam na konferencji prasowej Johnson&Johnson!

JH2

To wiadomość dla okularników i tych, którzy zdążyli przekonać się już do soczewek kontaktowych. Nawet najwierniejsi fani i kolekcjonerzy oprawek przyznają, że są takie momenty w życiu, że najchętniej zrzuciłby z twarzy obrożę  – wszyscy latem wyglądamy jak pomarszczony Malfred, a zima odparowywanie szkieł trwa tyle czasu, że na pewno zdążylibyśmy schudnąć, przebiec maraton i ułożyć sobie życie. Rodzajów soczewek jest masa, dotychczas każde z nich zapewnić mogła jednak dwa efekty – pozbyć się okularów tudzież zmienić kolor tęczówki. Pierwszy efekt już nikogo nie dziwi, drugi jest super dla fanów mozolnego kreowania wizerunku, czyli każdej rudej, bladej, płaskiej, kobiety, która farbuje się, zapisuje do solarium i zmienia kolor oczu, żeby zachwycać swoim naturalnym wyglądem…. latynoski. Co kto lubi. Radomska nie lubi. Dlatego nowa możliwość stworzona przez firmę Johnson&Johnson jest super propozycją dla tych, którzy chcą wyglądać inaczej (czyt. Lepiej), a do tego naturalnie, bo co człowiekowi po atrakcyjnym wyglądzie, kiedy nie przypomina siebie? Chyba tylko ładne profilowe na fejsie.

Też chciałaby jednak usłyszeć po zdjęciu okularów coś więcej niż „ej, gdzie plastikowa uprzęż z twej twarzy, dziewczyno, zabijesz się o własne nogi!”, oczarować swoim hipnotajzyn spojrzeniem sprzedawcę w warzywaniaku. I dla takich jak Radomska stworzono właśnie nową alternatywę, dwa zupełnie nowe rodzaje soczewek, które akcentują kolor tęczówki, ale jej nie zmieniają. 

  • 1-DAY ACUVUE® DEFINE™ NATURAL SPARKLE™ , które zapewniają efekt rozświetlenia i podkreślają blask oczu,
  • 1-DAY ACUVUE® DEFINE™ NATURAL SHIMMER™ , które intensyfikują kolor tęczówki

soczewki-grafika-blogi

Technicznie chodzi o to, że brzegi tych soczewek są nieco przyciemnione, dzięki czemu podkreślają kontrast między kolorem tęczówki, a białkiem oka. I dzięki temu  nawet styrana życiem i nieprzespanymi nocami matka, pracownik korporacji nocami zamartwiający się dedlajnami, może sprawić, że jego spojrzenie będzie rześkie, radosne i zupełnie przytomne. A przy tym-naturalne. Dałabym sobie rękę odgryźć, żeby wyglądać na wyspaną, bo wyglądać na wyspaną to prawie jak być wyspaną, nie?

Soczewki to nie tylko alternatywa dla okularów, czy ozdoba, a przede wszystkim wyrób medyczny i jego dobór musi być skonsultowany z okulistą/ optometrystą.  Soczewki będzie można dobrać w większości salonów optycznych od końca maja. Wizyta lekarska to koszt ok. 80 złotych. Soczewki o których dla Was piszę, czyli 1-DAY ACUVUE® DEFINE™ NATURAL SPARKLE™ (rozświetlające), 1-DAY ACUVUE® DEFINE™ NATURAL SHIMMER™ (Intensyfikujące kolor tęczówki) będą kosztować ok. 90 zł za opakowanie w którym znajduje się 30 sztuk.

I cóż jeszcze?

Radomska raczej nie pokocha blasków fleszy, z obawy, że mogłaby przez nie zachowywać się jak rażona paralizatorem twierdząc przy tym, że naturalnie się uśmiecha i po prostu wciąga brzuch. Z resztą – fotoreporterzy uśmiechali się do mnie tylko dlatego, że stałam obok kanapek, a i tak ze stresu i przejęcia niemal rozkleiły mi się baletki. Mogłam skupić się na swoim zadaniu. I ciastkach. Świecie, już wiesz, że nadchodzi okulistyczna rewolucja, nie dziękuj, taka już jestem!

J1

Nowe soczewki to nie wszystko. Wszyscy, którzy zdecydują się je przetestować i kupić, mogą wziąć udział w konkursie (start 1 czerwca), w którym do wygrania sesja z Marcinem Tyszką, najsłynniejszym polskim fotografem, który masowo trzaska międzynarodowe okładki Vogue’a.

Soczewki będą niebawem dostępne w większości salonów optycznych. Jak już rozgoszczą się w nich na dobre, także na blogu Radomskiej będziecie mogli o nich usłyszeć, zobaczyć moją japę bez obroży z oprawek, poczytać o wrażeniach z użytkowania  i wziąć udział w konkursie.

Może to nie Vogue, ale też będzie spoko. Zapraszam!
Wpis jest owocem współpracy z firmą Johnson&Johnson.