Lenkapark17

To miał być tekst wzruszający do tego łkania, które powoduje zakrztuszenie. Lenon urządziła mi dziś jednak takie bajlando, że pod wrażaniem byłby nawet Enrique Iglesias i mój romantyzm skonał pod łóżkiem wykończony dniem, w którym zabrakło mi siły, a który biali, wolni  ludzie nazywają niedzielą. Są takie dni w życiu każdej matki, że chciałaby mordować swoje dziecko, choć jednocześnie nie zapomina, że przegryzłaby w pół każdego, kto ośmieliłby się je choćby szturchnąć. To dziś.

Usypiałam ją prawie godzinę, rozważając podduszenie poduszką, żeby szybciej straciła przytomność. A potem stanęłam jak wryta, kiedy wtuliła się we mnie, tak jak pół roku, rok, półtora roku temu i zorientowałam się, że jednak już się nie mieści w moich ramionach jak wtedy. Nie zarejestrowałam, kiedy tak urosła. Skończyła właśnie 18 miesięcy…

Moja córka powtarza pierwsze wyrazy i umie wymieniać dźwięki wydawane przez zwierzęta. Uwielbia naklejki i zabawy paprochami i z wdziękiem miniaturowego terrorysty wymusza uwagę i zabawki. Moja córka ma najpiękniejsze niebieskie oczy, jakie w życiu widziałam, dołeczek w lewym poliku i często, kiedy śmieje się w głos, dostaje czkawki. A ja najchętniej tym śmiechem wytapetowałabym sobie ściany. Cieszyłabym się, gdyby było to możliwe, bo większość ścian w naszym mieszkaniu Lenka już zabazgrała.

 Kiedy się boi, ekscytuje, coś ją boli, albo bardzo cieszy, to mimo znajomości sporej ilości słów zawsze krzyczy „mamo” i chce ściskać mnie za rękę. Nie wyobraża sobie życia beze mnie i jeszcze nie wie, że jej to minie, a ja jeszcze nie wiem, jak trudno mi się będzie z tym pogodzić.

18 miesięcy temu trzymałam ją na rękach dość pewnie, mimo mnożących się pytań, bólu i zmęczenia. Jakby ogarnęła mnie tajemnicza siła dodająca otuchy i odwagi. Dziś wiem, że gdyby Lenka umiała wtedy mówić, to klepnęłaby mnie w cycek i powiedziała „Nie peniaj matka, wszystkiego Cię nauczę!”. Bo uczy mnie cierpliwości, bo od rana do wieczora pyta „co to?”, na moje „nie wolno” reaguje robiąc to,co zakazane szybciej, a na stój” wrzuca piąty bieg.  Uczy mnie negocjacji, kiedy próbuję przeforsować jej śniadanie. Pokazuje mi mrówki i to, jak wygląda piasek, kiedy przesypuje się go przez palce. Gdyby nie ona, nie wiedziałabym, że mamy na osiedlu aż tyle gołębi. Nie wiedziałabym, że można robić tak oczywiste, drobne rzeczy i być szczęśliwszą niż wtedy, kiedy się było młodszą, mniej dorosłą, bardziej wyspaną i wolną.

Nie jest lekko i niczego nie da się zaplanować, ale ktoś,mimo 80 cm wzrostu i pieluchy na tyłku, mądrzejszy ode mnie powtarza mi, że to niepotrzebne. Że czas jest względny, warto go zwolnić i delektować się, bo teraz smakuje lepiej.

Wszystkiego najlepszego Córeńko i gratulacje dla mnie, że dałam radę i mimo wszystkich moich wątpliwości, błędów i rozterek, jesteś mądra, sprytna i piękna. Do końca życia ze wszystkich zdziwień świata najmocniejsze będzie to, że ktoś taki jak ja mógł wydać na świat kogoś tak cudownego, jak Ty.Do  końca życia będę miała przed oczami jak tańczysz, pokazujesz nunu, śpi i uśmiechasz się do mnie i dzięki Tobie wiem, co to znaczy być  dumną

 

I wkurwioną;)

Mija dziś półtora roku razem. Siedzę jak wryta.Wtuliłaś się dziś we mnie dokładnie tak jak pół roku, rok i półtora roku temu. I to, że nie mieścisz się cała w moich ramionach, po prostu nie mieści mi się w głowie…