Najwięcej dowiesz się o bliskich, kiedy będą daleko i akurat nie będą Cię potrzebować.Ile razy ktoś przypomniał sobie o Tobie tylko dlatego ” że miał do Ciebie sprawę”? Ile razy wykorzystał twoje umiejętności, talent, czas „bo ty to zrobisz lepiej”? Ile razy nie wiedziałeś, czy wziąć za taką usługę pieniądze, co powiedzieć, jak wycenić i JAK ODMÓWIĆ żeby takiej sytuacji uniknąć? Ile razy słyszałeś ” że to dla Ciebie drobiazg” i przemilczałeś wkurwienie, chociaż powinieneś odpowiedzieć, żeby skomlący drobiazgami zajął się sam, bo Ty masz ważniejsze sprawy na głowie np. utrzymanie rodziny?

Odkąd jestem blogerką bywam w tej sytuacji coraz częściej. Nie wspomnę już o morzu próśb o udostępnianie informacji, wsparcie etc. od  osób, które miały mnie przez większość życia w dupie. Rzecz działa też w zupełnie inną, absurdalną stronę – wielu ludzi chce mi coś dawać za darmo. W procesie przygotowań do wesela jest tych ofert dużo więcej – od projektu zaproszeń, przez paznokcie aż po dekoracje kończąc. Ludzie, których znam albo którzy znają mnie, chcą zrezygnować ze swojego wynagrodzenia. Bo mnie lubią. A ja się na to nie godzę, bo… lubię ich. I szanuję ich pracę.

I mam takie naiwne zasady:

  1.  Jeżeli czegoś potrzebuje, to szukam kogoś, kto zrobi to dla mnie sprawnie, za pieniądze, którymi dysponuję i dobrze. Jeżeli dobrze i sprawnie zrobi to ktoś, kogo znam, z wielką przyjemnością za usługę zapłacę więcej. Właśnie po to, żeby docenić, a nie wydymać.
  2.  Kiedy wymaga się od kogoś znajomego wykonania pracy za darmo albo za niższą stawkę, to nie jest „sprawa”, ani „prośba” tylko kradzież. A okradanie kogoś, kogo się rzekomo lubi, jest żenujące i słabe. W tym czasie ten człowiek mógłby pracować za normalną stawkę albo po prostu spędzić przyjemnie czas, zamiast bluzgać pod nosem, że znów dał się wrobić w „koleżeństwo w razie potrzeby”
  3. Jeżeli mogę kogoś wesprzeć, a moje polecenie jego działań jest przez niego mile widziane, po prostu to robię. To się nazywa rekomendacja i robią tak wszyscy zadowoleni klienci, przynajmniej powinni w połowie robić to tak często, jak często narzekają na „za drogich nieudaczników,którzy nic nie potrafią”
  4. Proszenie o usługę kogoś znajomego wymaga ODE MNIE- elastyczności, wyrozumiałości i taktu, bo to JA czegoś potrzebuję, a znajomy się tego nie spodziewał i nie miał w planach, a strasznie głupio mu odmówić.
  5. Staram się za często nie prosić o pomoc kogoś, kogo znam, bo nie znoszę niezręcznych sytuacji (w przypadku, kiedy jestem na przykład nieusatysfakcjonowana efektem) i dobre relacje z kimś są dla mnie cenniejsze niż fakt, że mogłabym coś załatwić szybciej
  6. Nie obrabiam dupy ludziom, którzy zdecydowali mi się pomóc, mimo własnych zobowiązań. Nawet jeśli nie spełniają moich oczekiwań. Bo może odwalili swoją robotę dla mnie w niekoniecznie fajny sposób właśnie po to, żeby uniknąć wykorzystywania ich w przyszłości i właśnie dlatego, że wszyscy wokoło ich o coś proszą, a im głupio odmówić
  7. Uczę się asertywności i nie jestem chamska. Szanuję asertywnych ludzi i im zazdroszczę. Łatwiej mi zawalczyć o czyjeś NIE niż własne.
  8. Za darmo umarło. Za pracę się płaci. Wolontariat jest skierowany dla ludzi potrzebujących, a nie cwanych i niezorganizowanych.
  9. Znajomy to osoba, którą się zna nie tylko dlatego, że zajmuje się tym, czego nam trzeba i wtedy przypomina. Jeśli przypominam sobie o kimś tylko w potrzebie, to znaczy, że NIE JESTEM JEGO ZNAJOMĄ i nie mam prawa prosić o nagłą pomoc czy wykonanie nadzwyczajnej usługi i równie dobrze mogę o to poprosić kogokolwiek, kogo nie znam, bo będę wiedzieć o nim pewnie tyle samo.
  10. Ja nie chcę pracować za darmo, dlaczego ktoś inny miałby? Nie stać mnie,to rezygnuję. Nie żebrzę i nie oczekuję taryfy ulgowej.

Jeżeli miałabym znajomego piekarza, który robiłby świetny chleb, kupowałabym to pieczywo codziennie, polecała innych i była skłonna zapłacić więcej,  żeby docenić jego pracę. Przyłaziłabym i żarła bochenek jeszcze przy ladzie. Była dumna, że znam tak dobrego piekarza. Nie oczekiwałabym zniżek, darmowych bułek, możliwości płacenia w innym, niż wszyscy terminie. I nie rozumiem dlaczego w taki sposób traktuje się osoby, które się lubi, a przestrzeganie zasad kultury czy zwykłej przyzwoitości zostawia obcym.

Drogie Brawo, czy jestem nienormalna…?

P.S. ZGADZASZ SIĘ? UDOSTĘPNIJ.