Uwierzysz, że jakieś 9 tygodni temu rzuciłam sobie wyzwanie,  a to już miesiąc, odkąd na mojej ścianie wisi pierwszy w życiu medal za bieg? Czas pędzi nieubłaganie. A ja mam dla Was niespodziankę.W tamten weekend był obok mnie niezawodny Michał Rybak, który dołożył wszelkich starań, by uchwycić atmosferę „Biegnij Warszawo”. Nagranie tego było moją prywatną inicjatywą – bardzo dużo wsparcia otrzymałam od Was na etapie przygotowań, a na miejscu nie miałam możliwości pokazać Wam do końca jak było.

Oglądałam ten vlog kilka razy i przyznam, że ryczałam. Nadal biegam i staram się być aktywna, nie porzuciłam tego wraz  z przekroczeniem mety, ale pierwszy seans sprawił, że… natychmiast miałam ochotę zrzucić koc i wcisnąć adidasy,  z niemal takim uśmiechem jak ten po biegu.W głowie już wyznaczam sobie kolejne cele, a bardzo długo tego nie robiłam. Opanowałam już w miarę życie tu i teraz i może to zwiększony przez przyspieszony metabolizm apetyt, ale mam ochotę nażreć się jeszcze bardziej tego życia.
Jeszcze ryczałam, bo ktoś osądził mnie inaczej, niż osądzam ja, jeszcze bolało, ale już nie tak dotkliwie i do bezdechu, ot – jedno popołudnie, dwa dni smutku i stoję prostu, bo kto ma być wyznacznikiem tego, co jest dla mnie prawdą, jak nie ja sama? Nie wszyscy mogą się ze mną zgadzać. Ja ze sobą chcę i powinnam jeśli cokolwiek ma się udać.

Tyle ode mnie tej enigmatycznej gadki. Czas na vloga, inny – bo reportażowy, nagrywany na żywioł, więc macie szansę zobaczyć mnie „tak z boku”, a nie jak gadam do kamery, bo stres był taki, że ostatnie co mnie obchodziło, to jak wypadnę.

Dla mnie ten vlog to skarb i esencja tamtych emocji. Ciekawe czy Wam przypadnie do gustu? Dajcie znać w komentarzach. Wielkie ukłony dla Michała Rybaka z Rybak Film!

BARDZO CZEKAM NA WASZE OPINIE!