Nie powiem, żebym nie była zdruzgotana, ale kilka tygodni temu obiecałam Wam ładne selfie i naprawdę oczekiwałam większego zaangażowania i oznak zniecierpliwienia! Rozumiem jednak, jesteście nieśmiali, litując się nad Waszymi paznokciami obgryzionymi po łokcie, melduję, że jestem, testy zakończone, hipnotajzin spojrzenie uwiecznione.

W maju informowałam Was o wprowadzeniu na rynek zupełnie nowych soczewek kontaktowych, takich, które podkreślają błysk w oku i  kolor tęczówki, a jednocześnie zapewniają naturalny efekt- 1-DAY ACUVUE® DEFINE™ NATURAL SPARKLE™ oraz 1-DAY ACUVUE® DEFINE™ NATURAL SHIMMER™.  I gdyby mówiła to lalka z reklamy, pan spiker, bilboard na przystanku, można by mieć wątpliwość, ale, że mówię ja, to trzeba zaufać!

Jak głosi legenda, Radomska przyszła na świat w okularach, dlatego jej matka musiała mieć cesarskie cięcie i sama przegryzła sobie pępowinę.  Od tamtej pory okulary zdejmuje tylko do snu i na wyjątkowe okazje, a jedną z nich będzie być może zamążpójście. Gdyby coś poszło nie tak, zawsze będę mogła się wymigiwać, że to nie byłam ja i raz w życiu usłyszeć, że mam ładne oczy od kogoś poza nawleczonym.

Na wstępie trzeba się pogodzić z faktem, że mojej twarzy ciężko godnie zareklamować cokolwiek, ale wiedzcie, że niesamowicie się starałam i że z niczego to tylko moja babcia potrafi zrobić wykwintny obiad. Praca blogera bywa mordercza i wyczerpująca, po wielogodzinnych sesjach, walkach z lampami, światłem, samoistnie pchającym się na twarz dziubkiem są. Dowody. Zbliżenie przemęczonego oka i moja facjata bez oksów.

 fotografia w soczewakach 1-DAY ACUVUE® DEFINE™ NATURAL SPARKLE™ (po zarwanej nocy z Lenonem i z rażącym mnie światłem, bądźcie wyrozumiali…)

soczewki3

okozoom

Soczewki są naprawdę bardzo wygodne w użytkowaniu nie różnią się od „zwyczajnych”, ale efekt naprawdę przykuwa wzrok, nie tylko obiektywowi, kiedy samemu trzaska się sobie zdjęcie, zaręczam…

I uwierzycie, że to nie koniec emocji?!!?

KONKURS!!

Zapowiadałam także konkurs i … oto ruszył. Klikając w link KLIK KLIK możecie wygrać jedyną w swoim rodzaju sesję autorstwa samego  Marcina Tyszki, nawet jeżeli z tap madl macie tyle wspólnego co ja i co nuggetsy z jedzeniem.  Myślę, że naprawdę warto spróbować- wystarczy odpowiedzieć na pytanie konkursowe i wypełnić formularz. Drugiej takiej okazji nie będzie, bo ten fotograf, autor międzynarodowych okładek Vogue’a nigdy nie  podejmuje się sesji niekomercyjnych, a nawet jeśli, to zakładają one taki budżet, że automatycznie przymykam oko na ostatnie zera, żeby łatwiej było mi z tym żyć.

A bycie gwiazdą przez chwilę to pewnie niesamowita przygoda 🙂 Ja nie będę gwiazdorzyć i taką szansę stawiam przed Wami, powodzenia!!

P.S. Nowe soczewki akcentujące spojrzenie Johnson&Johnson są już dostępne w dobrych salonach optycznych, a ich cena jest podobna do tych standardowych, komfort noszenia także. Polecam!