Tytuł już odstraszył część czytelników znużonych moim antyklerykalnym podejściem. I dobrze, choć w tym tekście nie pojawi się w zasadzie ani jedno słowo przywodzące na myśl skojarzenia (anty)klerykalne i kościelne. W zasadzie, poza jednym, bo to tekst o świętym spokoju, na który czekałam kupę lat. Radość jaką przyniósł ze sobą sprawiła, że wszystko inne straciło blask jak koszulki nie wyprane w Pervolu i Demi Moore bez makijażu. Nawet blog, bo oto fajne rzeczy mogą się dziać także w realu, w co już zwątpiłam jak w niebowstąpienie i diety. Żeby pojąć dlaczego w euforii wylizuję podłogę z okruszków i smutno mi, że muszę wyjść z domu choćby po to,by wyrzucić śmieci, musicie cofnąć się ze mną w czasie.

 

11 przeprowadzek. Od przyśpieszonego kursu dorastania i ewakuacją z rodzinnej krainy miodem, gorzkimi łzami  i przyczepami oraz sprzętem AGD płynącej rozpoczątego w wieku lat 16 do dziś. 8 lat jakby z bata ktoś strzelił. A w zasadzie regularnie i brutalnie ciągle strzelał po gołym i mokrym dupsku.

Przerabiałam życie na makaronie spaghetti i sosie Łowicz, uważając wówczas, że kiwam system ( mamę…), bo mogę kupować sobie kolorowe trampki za kostkę. Uczyłam się troski o siebie i rzeczy i hodowałam nawet pierwsze rośliny. To znaczy pleśń na suszarce do naczyń.  Od zawsze drzemał we mnie potencjał Pani Domu. A że wolałam wówczas zalać sąsiadów robiąc pranie, zamiast po ludzku umyć podłogi… Przecież wiadomo, powtarzam zawsze, proste rozwiązania są dla ludzi słabych. Przeżyłam sikanie w kiblu ze sraczkowatą tapetą, szorowanie balkonu z upierdliwych gołębi i ich gówien i włamanie, w czasie którego skroili mi i współlokatorce poza rzeczami to naiwne przekonanie, że jesteśmy już dorosłe i ze wszystkim damy radę.

Mieszkałam z parą cudnych gejów, którzy kochali siebie nawzajem prawie tak bardzo jak ja ich obu razem. Uczyłam się tolerancji, oglądałam filmy z Merylin Monroe i co wieczór wycierałam cyckami podłogę tarzając się ze śmiechu. I nic to, że hodowaliśmy w kuchni z Panem Groszkiem kolejne złożone ekosystemy, których przedstawiciele nazywałyby nas po imieniu gdyby nie sporadyczne zrywy i sprzątanie, motywowane bardziej brakiem naczyń niż poczuciem słuszności. Chłopcy nauczyli mnie tolerancji bardziej niż pół roku spędzone w Holandii i wyrzucali mnie dla zabawy na klatkę schodową w samej bieliźnie, z obawy o swój męski wizerunek grożąc, że nie wpuszczą mnie z powrotem dopóki nie będę się darła, że jestem gwałcona.

Przerabiałam wynajmowanie pokoju u starszego małżeństwa, gdzie Pani Alinka budziła mnie o 6 rano czekając na mnie z talerzem mlecznej zupy z dynią,  od której więdły drewniane kwiaty, robiła samodzielnie selekcję bielizny do prania,a w czasie wizyty księdza zabykadowała mi wyjście z domu i przedstawiła duchownemu jako Boliwijską sierotę przygarniętą z dobroci serca pod ich dach. Nie zapomnę poświęcenia pani Alinki, kiedy jak Rejtan broniła mojej wolności gdy poinformowałam ją, że zamierzam zamieszkać z chłopcem. Myślę o niej ciepło każdego lata, kiedy wspominam, jak w lipcu dyskutowałyśmy o tym, dlaczego nie chcę założyć pod spodnie rajstop.

Przerabiałam mieszkanie z chłopcem, smażenie kotletów, pieczenie ciast i zabawę w dom. Przerabiałam mieszkanie w hipisowskim lokum, w którym było nas zawsze kilkoro, w którym obiad zawsze musiał być gotowy na 10 osób, ktoś prał, ktoś gotował, ktoś inny się opierdalał, ale każdy pił.

Spędziłam pół roku w Amsterdamie, nie jestem po przeszepie wycieńczonej wątroby czy skradzionej nerki. Poznałam tylu Arabów, że jeżeli kiedykolwiek będzie mnie stać na wakacje, to tylko w Skandynawii.

To parę skrótowych zajawek z radomskiej przeszłości. Parę z kilkunastu. Chciałabym powiedzieć,że do perfekcji pakuję życie w kartony, ale prawda jest taka, że rozhisteryzowana wpieprzam wszystko w worki na śmieci i jedyne czego mnie to wszystko na pewno nauczyło to to, że nie warto się przywiązywać do miejsc i pakowanie jest wkurwiające.

Wiem, że ten wpis nikogo nie rozśmieszył, ale chyba nie umiem zabawnie opisać jak popierdalam po Ikei wracając się 6 razy po polarowy koc za całe 10 złotych, bo wybór spośród 3 kolorów mnie przerasta i jak stoję zahipnotyzowana zapachem zapachowej świeczki, którą kupuję wraz z innymi, zapominając o tym, ze nie mam garnka i cukru.

Po ośmiu latach jhakiegoś GDZIEŚ z KIMŚ, po miesiącu szukania, po wizualizacjach brutalnego mordu dokonanego na agencie mieszkaniowym, który chciał mnie tak niezgrabnie i brutalnie –  zrobić w chuja, za co beknie, bo ja wierzę w karmę, która krąży i mu pizdnie w łeb – jestem u siebie,

to nie żadne moje u siebie,a wynajęte, ale jeszcze parę tygodni temu nie miałam nawet wynajętego, więc nawet zdjęcia waszych apartamentowców dodane w komentarzach nie pozbawią mnie radości wynikającej, z jedynej świętości jaka dla mnie teraz istnieje, którą już na wstępie zaanonsowałam   –ŚWIĘTEGO SPOKOJU.

Siedzę z nogami zwieszonymi z parapetu na drugim piętrzę. Rozkoszuję się wibrowaniem lodówki i brzydotą Bałut. Jaram się cudzymi libacjami w melinach z bloku na przeciwko i zachwycam harmonią ekosystemu – któryś z biesiadników znów zerzyga się przez okno, rano zjedzą to gołębie i wszyscy poczują ulgę. Jak antyki wycieram z kurzu meble obklejone niestarannie okleiną imitującą sosnę, wpieprzam chore ilości kukurydzianych chrupek zawsze w łóżku czując się jak recydywista, który kradnie portfel i skacze z nim na bungee. Moja mama nie uwierzy, ale zmywam. Jaram się każdym centymentrem kwadratowych ze wszystkich tych 23 metrów jakie mam do swojej dyspozycji i przez większość czasu… Odpoczywam, czytam, zwalniam, bo za dużo się działo. I myję okna.

Nie przeszkadzają mi jeszcze sobotnie imprezy od 8 rano inicjowane przez moich sąsiadów i ich zajebiste, ulubione radio ESKA. Cierpliwie wysłuchuje z głuchą sąsiadką zza ściany pierwszego wydania wiadomości o 6:00 rano.

 

Jaram się, jak stodoła w czasie burzy. I dzielę się radością z Wami mając nadzieję, że zrozumiecie, iż byłam zajęta myciem podłóg, bo zapłakałam wszystko ze szczęścia, a słone jak wyschnie to się lepi do skarpetek.

 

Znikam podładować akumulatory i poszukać inspiracji w starym stylu, za którym sama się stęskniłam !

____________________

Szykuje się sporo zmian, o którym poinformuje wkrótce. Tymczasem wpadajcie na fb: Mam wątpliwość.