Kolejny wpis z cyklu jak się nażreć w miarę zdrowo, nie wydać za dużo, zaimponować mamie i pokazać światu, jakim to zaradnym, cwanym, choć może mało utalentowanym, żuczkiem gnojowniczkiem się jest!

.
Od ponad miesiąca pracuję w nowym miejscu, gdzie od rana czekają na mnie firmy cateringowe z bogatym menu na plastikowych talerzykach i (boom) słoiczkach. To mega wygodne, nie aż takie drogie i w dość łatwy sposób pozwala urozmaicić monotonną dietę.Niemniej jednak narzuciłam sobie sporo ograniczeń, unikam tego i owego, waga odnotowała luksusy i otrzymałam za swoje spektakularne osiągnięcia 2 kilopunkty.

Nie było kotylionu, a mała refleksja: czy przypadkiem nie można co nieco sobie ułatwić? I zaoszczędzić, co by na sukienkę w kwiaty stykło?
Można. Podpatrzyłam u panów cateringów opcję słoikowania i pomyślałam, że niby co? Olinek nie da rady? Czułam się jak Dexter z kreskówki zabierając się za piętrowe układanie w słoiku łakoci i byłam nieco zażenowana tym, że jaram się czymś tak banalnym, ale odkąd świat ujrzał me słoiki i oszalał już wiem – Was, lebiod kuchennych, jest więcej! Ludzie nie wiedzo ja rozgotować kaszę! YEah!

Dlatego śpieszę z przepisem, łopatą!

Przypominam, że Radomska nie żre nabiału i glutenu – jeśli Wam nie wadzą, to skład słoików możecie swobodnie urozmaicać (serio, pozwalam, poznajcie serce drania). Skomponowanie fajnego śniadania, które jest sycące i szybkie, a nie jest kanapką, to dla mnie był kłopot, no ale, Grażyna w mojej głowie nie śpi, zaorała temat.
Ważne! Eskperymentalnie zrobiłam pierwszą dawkę słoików na 5 dni, wewnątrz były owoce tj. borówki, ale po wystudzeniu kaszy wsadziłam wszystko do lodówki i nic się nie zadziało, w piątek wszystko smakowało jak należy, nie umarło, aczkolwiek myślę, że wiele zależy od użytych owoców, więc polecam warianty najbardziej ryzykowne tj. z owocami świeżymi zeżreć w pierwszych dniach, a na koniec tygodnia zostawić coś, co może dłużej postać.
Co potrzebujesz?

Słoiki – ja swoje mam po dziarskim opróżnianiu śniadań gotowych, ale opcji jest wiele: Sporo rzeczy jest teraz pakowane w słoiki z płaskimi ściankami (nie, nie Nutella, nie gogluj, bo przyjdzie doktor Ania i Cię zje). Ostatecznie widziałam je na allegro, cena dostawy mnie powaliła, ale pośród Was jest dużo nielogicznych ludzi, więc podsuwam to rozwiązanie.

Kasza to podstawa
Dlaczego kasza jest spoko, to sobie zgogluj: czyni ładnym, mądrym, odkwasza, sprząta jelita i dodaje punkty zajebistości. Według mnie ma jeszcze dwie podstawowe zalety:
– syci jak cholera, bo pęcznieje w brzuszku
– jest neutralna, więc możesz ją przerobić na deser, kiełbasę i alkohol. Z alkoholem przesadziłam. Jednak daje mi to do myślenia.
Dzięki czemu mamy bazowy, zdrowy składnik, który nie musi się znudzić, bo ograsz go ulubionymi dodatkami. Grażyna w mojej głowie piszczy z ekscytacji.

Składniki

Wychodzi tego sporo, ale spokojnie wystarczy na 3 serie po 5 słoików. Wiele z tych rzeczy możesz mieć w domu i… lista może się zmieniać, w końcu Tobie to ma smakować, ja mam słabość do orzechów, wiórek i masła orzechowego, ale może nie podzielasz entuzjazmu ( bo jesteś dziwna i nikt cię nie lubi nenenen… )

  • Mleko roślinne – sojowe, ryżowe, kokosowe…. Jakie chcesz
  • Mieszanka orzechów – 10 zł za paczkę
  • Kasza jaglana – opakowanie 4x100g
  • Opakowanie wiórek kokosowych
  • Masło orzechowe – najlepiej 100 %
  • Świeże owoce np. banan, jabłko, brzoskwinia, borówki
  • Ulubiona konfitura/ zesmażone jabłka
  • Ksylitol – wedle uznania, ja dosładzam nim kaszę i wodę w której ją gotuję.
  • Cynamon
  • Kakao

Czas na łopatę – rozgotwanie kaszy.

  1. Do gara z zimną wodą wsypuję łyżkę ksylitolu, żeby kasza miała słodkawy posmak. Czekam aż zawrze, wewrze i wywrze, a następnie wrzucam 2 (na 4-5 słoików) torebki kaszy. I gotuję tak jak umiem najlepiej – za długo, by była miękka, rozciaptana trochę nawet.
  2. Ugotowaną kaszę przesypuję do miski i zalewam ¾-1 szkl. Roślinnego mleka. Blenduję póki ciepła, bo wtedy to najłatwiejsze.
    Wiem, że ludzie gotują kasze od razu w mleku, ale… Ja zawsze przypalam i szkoda mi tego mleka, które zostaje w garze, bo zwyczajnie jest drogie, a ja jestem Grażynką jednak.
  3. I tak zblendowaną kaszę dosładzam ewentualnie ksylitolem i kminie, czego pragnę. Na przykład:

Pragnę na słodko, z kakao i orzechami:

Oddzielam porcję kaszy albo do całości wsypuję 2 łyżki kakao i blenduję. Biorę słoik i układam:

  • łyżka masła orzechowego
  • warstwę kaszy
  • łyżka masła przechowego
  • ciapam łyżeczkę konfitury, jak mam kaprys
  •  wsypuję garstkę orzechów

Pragnę na bananowo-kokosowo:

Kroję banana w plasterki układam warstwę na dnie

  • ciapię masła orzechowego, bo wpieprzam je wszędzie
  • podsypuję wiórkami
  • ciapię kaszę
  • ciapię masło
  • znów banan

Pragnę na jabłkowo-cynamonowo:

Do porcji kaszy dosypuję pół łyżeczki cynamonu. Kroję jabłko w kostkę albo otwieram słoik z przesmażonymi. I jazda z warstwami:\

  • jabłko
  • kasza z cynamonem
  • jabłko
  • kasza
  •  na to kilka orzechów i podsypuję wierzch cynamonem

Na jagodowo-orzechowo:

Do porcji kaszy ciapam kilka łyżek dżemu jagodowego i blenduję na siną masę. W słoiku robię warstwy:

  • masła orzechowego
  • sinej kaszy ;D
  • jakiegoś owoca – malinę czy banana
  • na to ciapam łyżeczkę dżemu jagodowego

i tak dalej…

Wymieniać dalej? W słoiku możesz zawrzeć ananasa, gorzką czekoladę, naprawdę wszystko, co lubisz i przyjdzie ci do głowy. I jak podsumujesz koszty składników, podzielisz przez ilość słoików to wyjdzie na to, że ładne śniadanie, które zatyka brzusio i jest zdrowe, ogarniasz za kilka złotych i mama będzie dumna. Choć jak jej powiesz, że czytałaś/-eś w internecie, jak rozgotować kaszę, to dostanie wylewu ze wstydu.

Można tak bez końca, serio. Sami widzicie, że to opcja dla debili. A jak ładnie wygląda, ha! No może poza siną kaszą, ale smak wynagradza. I tak właśnie jadam śniadania – pakuję słoik w torbę i mam motywację żeby iść do pracy – tam czeka łyżeczka, da dam!
Kolejną zaletą mojego biedomenu śniadaniowego, jest czas – w niedzielę wieczorem, po ugotowaniu kaszy, potrzebujesz na przygotowanie słoiczków jakieś 20 minut. 30 jeśli uwalisz podłogę i będziesz musiał/a wycierać.
Mówiłam, że to opcja dla debili, ale czy wszystko musi być skomplikowane i drogie, by dawać radość?!
Czekam na foty Waszych słoików, bo moje niektóre wyglądają, jakby ktoś w nie zwymiotował, na szczęście nie jestem aż taką estetką. Oznaczcie @radomskaa na Instagramie, bo myślę, że sami wpadniecie na jeszcze ciekawsze kompozycje i wzajemnie się poinspirujemy. Może żeby ułatwić szukanie inspiracji ustalimy wspólny hasztag?

@radomskaa #sloikiradomskiej #kuchniadebila ?

😉