Dziś wyjątkowo odrobinę na poważnie, bo chciałabym zmusić swoich czytelników do dyskusji. Wiem, że dobrowolne zrzygnowanie z posiadania telewizora lat temu sto, uczyniło ze mnie istotę mniej odporną na bodźce wizualne i bardziej podatną na reklamę czy blichtr zmieniających się kolorowych obrazków. Po tylu latach bez czarnego pudełka, czy jak kto bogatszy, czarnej deseczki, jestem przed TV jak dwulatek, który się ślini i z taką samą fascynacją patrzy zarówno na kreskówki jak reklamy tamponów.Mimo wszystko, wczoraj zupełnie przypadkiem widziałam coś, co sprawiło, że moje nadpobudliwe myśli kotłowały się ze sobą w mojej głowie do późnych godzin porannych. Widziałam dokument o aktywnych seksualnie emerytkach.

 

I tak oto trochę wbrew mojej woli poznałam wczoraj 3 urocze Panie, którym radość największą sprawiają siusiaki panów zapoznanych na portalach randkowych i erotycznych.

Pierwsza z nich, dajmy na to Jadzia, jest po 60-tce, nie lubi starych dziadów a seks inicjowanyw internecie uprawia od ponad 10 lat. Ma swoje zasady, bo ze swoimi partnerami nie tylko uprawia seks, ale i rozmawia. Nie omieszkała także zdradzić, że wciela się też w rolę nagiej kelnereczki, serwując swojemu aktualnemu wybrankowi śniadanie do łóżka. Lubi świece, tańce, częstą zmianę pozycji seksulanych, ale nie uprawia seksu z księżmi, bo jest głęboko wierzącą katoliczką.

Druga, nazwijmy ją tu sobie Danusią, jest niezwykle pogodna i wyzwolona o wiele bardziej niż jej koleżanka. Danusia wali z grubej rury i, na przykład, wprost proponuje potencjalnym zainteresowanym przejażdżkę do lasu, seks na trawce i robienie fotoreportażu. Zdjęć, na których szczerzy się d aparatu, zsuwając jednocześnie białe majtki z koronką, również nie wstydziła się zaprezentować. Ma ponad 70 lat, sztuczną szczękę, ale cieszy się, że chcą ją pukać nawet 40-latkowie.

Trzecia z pań jedzie już po bandzie bez hamulców i bez trzymanki, bo swoje filmiki erotyczne, na których zabawia się sama ze sobą przy użyciu szeregu gadżetów i zabawek, zamieszczała w sieci jeszcze będąc mężatką. Seksualną nadaktywność trzeciej bohaterki odkryła jej córka. Amatorka domowego porno i masturbacji straciła męża, szacunek córek, kontakt z wnukami,  ale mimo to, nie zamierza rezygnować ze swojej pasji. Bo Panowie, którzy oglądają jej wyczyny,potrafią dostać 3 orgazmów w czasie jednego, krótkiego seansu.

W filmie wypowiada się także Stanisław Lew Starowicz, znany seksuolog-wodzirej, który w całkiem przyjemny sposób forsuje w mediach swoje i naukowe przekonania o seksualności Polaków. Tłumaczył, że zjawisko ukazane w filmie, to efekt wieloletniej emancypacji i lektury pism dla kobiet. Że ma to sporo wad, ale generalnie aktywnie seksualne staruszki mają mniejsze problemy z ciśnieniem, rzadziej chorują na depresję, są pogodniejsze i otwarte (to słowo urzekło mnie najbardziej i przemówiło do mnie najmocniej). Korzystając z tego, że mam gdzie, po nieprzepsanej nocy i ja chciałabym się podzielić swoimi spostrzeżeniami, ale wbrew pozorom nie wydawać opinii, bo do osądzania i kamienowania to są komentatorzy Pudelka, a nie jakaś tam Radomska. Radomską to po prostu zafascynowało.

Jako socjolożka

Jako socjolożka powinnam zachować chłodny dystans i nie dać ponieść się emocjom, które towarzyszą każdemu odbiorcy patrzącemu na zdjęcie, na którym staruszka z uśmiechem zdejmuje majtki prężąc się na kocyku. Mogę ruszyć głową i dołożyć do powodów podanych przez Pana Starowicza parę innych.

Te Panie, które odkryły magię łechtaczki, najpewniej wyszły za mąż w wieku lat nastu, lub ledwo -dziestu. Zwykle wychodziły za mąż za kogoś, kogo znały od dziecka, kto był ich pierwszym partnerem seksualnym, a także przyszłym ojcem ich dzieci. Wychowane w kulcie i kulturze „Matek Polek”, która zobligowała Panie to zapieprzania w pracy, w domu,a  także heroicznego rozkładania nóg przed mężem, kiedy tylko on tego potrzebował, zostały wytresowane do poświęcenia dla innych i spychania na dalszy plan swoich pragnień. Do czerpania przyjemności tylko z cudzych sukcesów i ochłapów uznania za świetnie usmażonego schaba.

A tu nagle boom. „Pani Domu” robi się coraz bardziej przebojowa, Internet coraz łatwiej dostępny. Panie odkrywają nie tylko portale randkowe, ale i potęgę swojej seksualności i władzę jaką, mimo wieku i zmarszczek, posiadają nad mężczyznami. A, nawet złudzenie, władzy uzależnia i sprawia, że chce się jej więcej.

Mogłabym się wysilić i zakończyć pseudo socjologiczny wywód stwierdzeniem, że to ekstra, choć tak późno, Panie uczą się korzystać ze swojej seksualności. Jak to fajnie, że czują się wyzwolone, piękne i ponętne. Jak fantastycznie, że ich życie zyskało pikantnego smaczku i barw, o których istnieniu nie miały pojęcia. Że to nie ich wina, iż nie miały możliwości czerpać radości ze swojego ciała jako młode kobiety. Że im się należy,że niech mają.

Jednak nie mogę.

Mimo feministycznego zewu i lekkiego kpienia sobie z mężczyzn, które często wytykacie mi w komentarzach, mam też rozum i bardzo się martwię o to,co z nami będzie.

Nie mam nic przeciwko orgazmom na emeryturze. A daj mi Boże ich jak najwięcej, tylko błagam, nie odbieraj rozumu i nie pozwól, żeby moje wnuki w czasie zabawy znajdowały u babci w szufladzie gumowe pindole… Mam jednak sporo przeciwko kultowi ciała i obsesyjnego skupiania się na seksualności.

Pewnie to zjawisko seksu emerytów tak mnie fascynuje i szokuje, bo jest stosunkowo nowe. bo jestem wychowana w kulturze, w której nikogo nie dziwi, że młode laski oddają się w Galerii za parę jeansów, ale niewielu jest w stanie znieść myśl, że ich babcia mogłaby za darmo klęczeć przed obcym typem w lesie i robić mu loda.

Niestety, stety- oswoimy się. Być może, wyzwolone seksualnie młode pokolenia będą się starzej z owego wyzwolenia nie rezygnując. Przyzwyczaimy się, jak do nienoszenia gorsetów, kobiet w spodniach i wojnie w Iraku. Ale nie o tym, nie będę wieszczem trującym, że świat zmierza donikąd. Ot, zmierza w nikomu nie znanym dotąd kierunku. Jak zawsze.

Niepokoi mnie jednak, że miarą wartości kobiety bez względu na jej wiek, ma się stać stopień jej łóżkowego wyzwolenia i to, czy jakiś obcy Pan spuszcza się patrząc na jej fotki. Niepokoi mnie, że już moje pokolenie żyje przekonaniem o tym, jak beznadziejne są zobowiązania, poświęcenie i uznawanie jakichkolwiek zasad. Że moje znajome lub nieznajome, nie raz, nie dwa, dowartościowały się w klubie wypinając dupę przed obcym, pijanym kolesiem. Że ja też nie pójdę prosto do nieba.

Jak dotąd tłumaczyłam sobie, że to taki durny etap. Że jesteśmy zagubieni, nie mamy władzy nad swoim życiem, więc pragniemy jej chociaż nad ciałami, że przyjdzie czas i każdy zamiast szukać tylko łatwej, fizycznej przyjemności, zatęskni za kimś i za czymś na stałe i zamiast wypinać dupsko, usiądzie na nim i zacznie doceniać coś, czego nie mierzy się w ilości orgazmów i stosunków seksualnych. A tymczasem obawiam się, że już tak zostanie. Że kobiety zakodują – „nie jesteś seksowna, nie jesteś zbyt wiele warta”.

I proszę mnie źle nie zrozumieć, nie jestem pruderyjna i nie mam problemów ze swoją seksualnością. Ba, mogę nawet śmiało powiedzieć, że bardzo się z niej cieszę, choć  moja mama spadnie, czytając to wyznanie, z krzesła. Dla mnie seksualność to nie jednak sprawdzanie, ilu Panów zechce mnie zerżnąć,a połączenie fizyczności, pasji i inteligencji. Nie jestem święta, ale chyba jednak, mam nadzieję, myśląca. Czasem jednak chyba lepiej nie myśleć i nie wiedzieć, płynąć z prądem, bo zadawanie pewnych pytań rodzi wątpliwości,pozbawia złudzeń i poczucia spokoju… No ale od posiadania wątpliwości tu jestem 🙂

Nie zamierzam gloryfikować seksu, ani tym bardziej umniejszać jego zbawiennego wpływu. Mam jednak nadzieję, że kiedy hormony przestaną buzować, a ja będę już obwisła, pomarszczona i nadal niezmiernie dowcipna, mój Życiowy Partner będzie z błyskiem w oku patrzył na mnie,kiedy coś opowiadam, a nie wpychał mi do pomarszczonych ust swojego, nieco zwiędłego pindola.

I nie mam nic do swoich przyszłym pomarszczonych ust i starzejącego się ciała tej drugiej osoby. Mam jednak nadzieję, że nasza intymność będzie między mną, a nim i nasza i nie będzie się ograniczać do naśladowania zagubionych w zbyt szybko zmieniającym się świecie i skupionych na sobie, porno-internetowych amatorów.

Jestem ciekawa Waszej opinii i każdą postaram się uszanować. Poza tymi komentarzami mówiącymi o tym, jaki obleśny może być seks na starość. Bo to smutne i świadczy o tym, że mózg wyprał nam CKM, graficy i teledyski na MTV.  Z całego serca Wam i sobie życzę, żeby na starość ktoś Was nadal pragnął. Dotykać Waszego potyranego przez czas ciała, całować w czoło, zachwycać się i słuchać.


Błagam, napiszcie, że nie zwariowałam i że zapieprzanie w pogoni za seksualnymi doznaniami i poszukiwanie punktu G zamiast życiowego sensu, nie będzie wszechobecne…

Dokoment do obejrzenia tu:

http://superwizjer.tvn.pl/informacje/milosne-rewolucje-po-szescdziesiatce,58284,1.html
______________________________________________________________
Zapraszam tradycyjnie na FB: Mam Wątpliwość