INSPIRACJĄ DLA TEGO WPISU BĘDZIE MOJE NIEZWYKLE WAŻNE I OSOBISTE (JEŻELI SPODZIEWASZ SIĘ,
ŻE INTYMNE, TO NIESTETY ROZCZARUJĘ…) DOŚWIADCZENIE JAKIM BEZ WĄTPIENIA JEST ROZWIJANIE MOJEJ ZAWROTNEJ KARIERY ZAWODOWEJ. JAKO, ŻE MOJA KARIERA NABIERA TAKIEGO TEMPA, ŻE NIE NADĄŻAM I PRAWIE SIĘ POCĘ ORAZ MAM ZADYSZKĘ, JAK W CZASIE SWINGERSKIEGO MARATONU, PRAGNĘ PODZIELIĆ SIĘ  PORCJĄ LEKKOSTRAWNYCH, CHOĆ MOGĄCYCH POWODOWAĆ WZDĘCIA, REFLEKSJI.POMIJAM JUŻ TWORZENIE CV, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TAKIE POZYCJE, JAKICH NIE UWZGLĘDNIA NAWET NAJBARDZIEJ ROZBUDOWANA WERSJA KAMASUTRY I DOŚWIADCZENIA, KTÓRE NIE ZMIEŚCIŁYBY SIĘ NAWET W REŻYSERSKIEJ 16 GODZINNEJ WERSJI FILMU BOLLYWOOD. O WIELE WIĘKSZĄ RADOŚĆ (*PRZY PIERWSZYCH DWÓCH….) I WKURWIENIE (* GDZIEŚ PO PIĄTYM) WZBUDZA WE MNIE PISANIE LISTÓW MOTYWACYJNYCH.

 

 

To jak tworzenie własnej ulotki adopcyjnej. Albo takiej, którą podstępni propagatorzy rozpusty wciskają za wycieraczki aut, na której pani z rozklapionymi udami, rozdziabioną (ze zdziwienia? radości?) buzią zachęca do tego, by bliżej ją poznać. W zasadzie to śmiało mogę powiedzieć, że czuję się jak prostytutka. A raczej jak dziwka, bo przecież nikt mi nie płaci. Za to taka ekskluzywna, bo przecież chwalę się zaletami, których na próżno szukać. Zarówno u innych jak i u mnie.

Główną ideą takiego listu jest przedstawienie siebie w jak najlepszym świetle, tak jakby ktokolwiek, kto stara się o pracę przyznał się z własnej woli, że w sumie to jest pracowity i ambitny, na dzień dobry chciałby zarabiać 3500, ale  ostatecznie wyrazi zgodę na takie obrażające jego majestat, godność i predyspozycje 2000 na rękę, a w zamian chętnie poopierdala  się i wesprze pracodawcę swoim, nieskalanym wysiłkiem intelektualnym i fizycznym, wizerunkiem.

WYKSZTAŁCENIE

Promowanie sukcesów zaczynamy od napomknięcia o naszym wybitnym wykształceniu. Ty też słyszysz już te spazmatyczne jęki zachwytu swojego potencjalnego pracodawcy?!

„o kurwa! matura, i to za pierwszym podejściem! No nie, uniwersytet! Ktoś z takim talentem plastycznym, kto potrafi z takiego gówna ulepić coś, czym chce się chwalić, mógłby zostać co najmniej akwizytorem albo wybitnym świadkiem jehowy. Biorę w ciemno!”

Student co najmniej 3 kierunków i 6 specjalizacji może jednak swoją kandydaturą potencjalnego szefa spłoszyć i zniechęcić. Szef też człowiek, jednorazowo dokonany wybór socjologii, zarządzania czy kulturoznawstwa, jest  w stanie zrozumieć. Kiedyś też był w Twoim wieku, nie słuchał mamy, chodził bez czapki i uprawiał przypadkowy, wyuzdany seks. Ale żeby tak z własnej woli..? Wiele razy aplikować na uniwersytet…? To da mu dobitnie do zrozumienia, że jesteś niezrównoważony lub ćpiesz.

Proces starania się o posadę to tak naprawdę moment, w którym żegnasz się z dzieciństwem.  Składanie aplikacji sprawi, że znienawidzisz jednej z ulubionych dziecięcych zabaw. Jednym z oficjalnych celów (bo nieoficjalnie wiadomo, że jesteś interesowną, pazerną hieną, której zależy tylko na pieniądzach i płaceniu rachunków) jaki Ci przyświeca, jest  zdobycie doświadczenia.  Chcesz je zdobyć, ale jednocześnie każdy, nawet pierwszy pracodawca wymaga od Ciebie co najmniej dwuletniego stażu pracy na dyrektorskim stanowisku w Dubaju. Jak sam widzisz,  to takie kółko, niekoniecznie graniaste i przyprawiająca o mdłości karuzela.  Być może jednak zorientowałeś się, że dorosłeś jakiś czas wcześniej, kiedy dotarło do Ciebie, że dawniej wypraszana u mamy „złotówka na picie”, dziś może zwyczajnie nie wystarczyć,co skłoniło Cię również do zainteresowania się czymś tak przyziemnym i prymitywnym, jak praca.

DOŚWIADCZENIE ZAWODOWE

W którymś momencie pisemnego epatowania swoją zajebistością musisz coś wspomnieć o swoim doświadczeniu zawodowym. Musisz być czujny. Jeżeli masz na swoim koncie zajmowanie co najmniej kilku stanowisk w więcej niż 3 firmach, wcale nie oznacza to, że wzbogacałeś doświadczenie i  ciągle chcesz się rozwijać, a raczej, że nigdzie na stałe Cię nie chcieli i jesteś beznadziejny. Jeśli natomiast lista Twoich dawnych miejsc pracy jest za krótka, może to świadczyć o tym, że … nie wzbogacałeś swojego doświadczenia i nie chciałeś się rozwijać, więc jesteś beznadziejny.

Za wszelką cenę musisz także przemilczeć i ukryć wszystkie realizowane przez siebie wolontariaty. Praca za darmo jednoznacznie kojarzy się z niewolnictwem, a ono oficjalnie jest zakazane i budzi u opinii publicznej negatywne emocje. U szefa, w najlepszym przypadku, wzbudza litość z lekką nutką pobłażania. Wszyscy lubią idiotów, którzy tyrają za darmo, ale nie zdziw się, jeśli szef z szacunku dla wyznawanych przez Ciebie, szlachetnych wartości, stwierdzi, że nie będzie Cię obrażał premiami i podwyżkami, bo w tak zepsutym i zmaterializowanym świecie, trzeba szanować zasady takich jak Ty,którzy wiedzą, co jest naprawdę  w życiu ważne (ja na przykład, nie wiem.)

Używaj ładnych zwrotów. Nie pisz, że handlujesz trawą i sprzedajesz na allegro kradzione telefony. Pracodawcy wystarczą lakoniczne informacje dotyczące tego, że jesteś obrotny, zaradny, lubisz współpracować z ludźmi i masz doświadczenie jako przedsiębiorca i handlowiec. Minimum pięcioletnie i na dyrektorskim stanowisku. Pomocne okaże się także używanie mądrych słów.Powszechnie wiadomo, że każdy szef to cham i prostak, a wysublimowany sposób formułowania wypowiedzi może pomóc ci uniknąć udzielania odpowiedzi na niewygodne pytania, których pracodawca pod wpływem tak ambitnej lektury, nie będzie w stanie Ci zadać. Z tym dzieleniem się swoją inteligencją jednak nie przesadzaj. Pamiętaj, że masz być murzynem pracującym za pół darmo, a nie intelektualistą.

Jeśli nie masz na swoim koncie żadnego doświaczenia, to wiedz, że prawdziwy z Ciebie szczęściarz. Wiesz przynajmniej, że oceniający Twój  list motywacyjny nie będzie się miał do czego przyczepić.

MOCNE STRONY I ZALETY

W liście motywacyjnym nie możesz zapomnieć napisać o swoich zaletach. Generalnie najskuteczniejszą metodą jest,  paradoksalnie, stworzenie listy swoich największych wad – na brudno, a potem ich radosne przepisanie z partykułą „nie” lub zwrotem „ja nigdy…”, „to niedopuszczalne aby ktokolwiek…”, „jest mi obce…”. Tu nieoceniona okaże się pomoc partner-/ki/a oraz własnej matki. Nieroztropnie wyłudzone informacje na swój temat należy jednak potraktować z dużą dawką dystansu. Oczywiście wszystko to prawda, jesteś leniwym matołem, szesnaście razy trzeba ci powtarzać, skąd się biorą czyste naczynia i jak włączyć pralkę, a wbicie gwoździa, to nie tylko zgon na imprezie z chłopakami, ale i nieobecny u ciebie talent domorosłego majsterkowicza. Mimo wszystko potencjalny pracodawca nie potrzebuje świadomego braku swojej wartości nieudacznika korzystającego z pomocy psychoterapeuty i innych używek. Żyjemy w czasach, kiedy prawdziwe kompetencje nie mają żadnego znaczenia, więc ich brakiem naprawdę nie musisz się przejmować.

JĘZYK LISTU MOTYWACYJNEGO

Najlepiej używaj frazesów i truizmów tj. „jestem pracowity„, „cechuje mnie kreatywność„. Są już tak powszechne, że nikt w nie nie wierzy i pełnią funkcję interpunkcji. Nikt więc nie zarzuci Ci, że kłamiesz.

ZAINTERESOWANIA

Zamierzając napisać parę słów o swoich zainteresowaniach i pasji również nie możesz zapomnieć o paru zasadach i wskazówkach:

Po pierwsze, palenie marihuany to, o dziwo, nadal nie jest jeszcze dyscyplina sportowa, więc niestety nie możesz napisać,że  prowadzisz aktywny trybu życia. Intensywne granie w gry komputerowe to już jednak jakaś tam zaleta, świadcząca o tym, iż jesteś spragnionym stabilizacji domatorem. Brak jakichkolwiek zainteresowań też nie powinien być źródłem powodów do zmartwień. Uświadomienie szefowi, że koncentrujesz się na zaspokajaniu podstawowych potrzeb z hierarchii potrzeb Maslowa, wyposażą go w optymistyczną wiedzę, że poza ewentualną pracą nie masz nic ciekawszego do roboty, więc z pewnością z chęcią zgodzisz się na nadgodziny.

REFLEKSJA KOŃCOWA – PODPISZ SIĘ!

Generalnie przeglądając płodny efekt swojej radosnej twórczości stwierdzisz, że naprawdę świetny z Ciebie gość, a wszystko to prawda, którą święcie wyznajesz tylko, że zwykle po paru głębszych, na słynnym etapie ” alejajesemzajebisty„.  Nie zapomnij się jeszcze tylko podpisać. Jest to ważne z co najmniej trzech powodów i wymóg formalny listu jest, tak naprawdę, tym najmniej istotnym.

Przede wszystkim Twoje zwierzenia mogą brzmieć tak niewiarygodnie… niewiarygodnie dobrze, że lepiej mieć na papierze, czarno, na białym, kto jest ich autorem. Ponadto wracając do treści niepodpisanego listu za jakiś czas, możesz nieopatrznie zacząć się starać o adopcję jego zajebistego bohatera. I co najważniejsze, dobrzy autorzy science-ficition i bajkopisarze powinni w końcu wyjść z cienia i przestać być anonimowi.

OSTATNIA UWAGA

Gdy jesteś mężczyzną i otrzymasz zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną, kłam, że masz bardzo szczęśliwą rodzinę – żonę i troje dzieci, które hodujesz jak pasożyty. To będzie świadczyło znów, o twojej roztropności, odpowiedzialności i o tym,że nie będziesz w pracy wyglądał jak fleja, bo ma Ci kto prasować i prać. Jako kobieta, nawet zamężna i w ósmym miesiącu ciąży, deklaruj stanowczo, że nienawidzisz mężczyzn i dzieci i całe swoje życie chcesz poświęcić pracy i karierze. Niech szef wie, że nic nie będzie odciągało Twojej uwagi od pracy.

Gdy jednak odzew na aplikację będzie żaden – głowa do góry – do 67 roku życia na pewno Ci się uda i znajdziesz coś dla siebie.

Pedagogiczny wpis zakończę głębokim jak gardła gimnazjalistek wyrazem sympatii, życząc Wam, oraz sobie, spektakularnych sukcesów zawodowych.

Z pozdrowieniami i mocą uścisków,

wciąż bezrobotna

Radomska

_________________________________________

Zapraszam do kliknięcia „lubię to” na blogowym fejsbukowym fanpejdżu: Mam wątpliwość.