Zasadniczo staram się tu przywoływać takie emocje rodzicielskie, które bliskie będą wielu starym, co by ich pokrzepić, wysłać pocztówkę z własnego poligonu z pozdrowieniem „mam tak samo, zobacz, przeżyjemy!” Dziś na odwrót.

Dziś nie będę dążyć do tworzenia uniwersalnych opisów stanów emocjonalnych i ckliwych historii. Wezmę na warsztat piękne zdania i dogmaty, które tak starałam się wprowadzić w życie i wpoić Lence, by rosła niezależna, dobra i mądra i opowiem, co robi z tym 5,5 latka. Czyli takie rodzicielskie oczekiwania vs rzeczywistość po Radomsku.

1. ASERTYWNOŚĆ

Serce i nerka włożone w każdą pogadankę i lekcję o tym, że Lenka musi mieć głowę na karku, czujna pozostać i ślepo nikomu nie ufać. Powtarzane do znudzenia, że jest ważna, jej opinia istotna i w kaszę dmuchać sobie dawać nie należy.

Oczekiwania: Świadome swojej wartości, asertywne dziecko, które nie daje się omamić i namówić na złe lub głupie rzeczy.
Rzeczywistość: Lena nie będzie myła zębów, bo to moja potrzeba, a nie jej i ktoś nie może za nią decydować, bo ona wie najlepiej, co dla niej dobre.

2. TO, CO W ŻYCIU CENNE.

Niezliczona ilość przypowieści o tym, co w życiu istotne, że nie można mieć wszystkiego, że trzeba doceniać, że są dzieci, które dałyby się pokroić za to, co ma i naprawdę lepiej zapracować na swoje marzenia, bo nie dostaje się w życiu nic na talerzu.

Oczekiwania: Wrażliwe, niechciwe i empatyczne oraz pracowite dziecko.
Rzeczywistość: Lenka nie będzie się uczyć pisać ani czytać ani robić szlaczków, bo to nie jest ważne, bo ważne jest zdrowie, miłość i rodzina.

3. O SŁUCHANIU SWOICH POTRZEB

Dziecka nie wolno przymuszać do jedzenia – musi słuchać swojego ciała, wiedzieć, kiedy czuje głód, a kiedy nie. Nie szantażować emocjonalnie, nie nagradzać za jedzenie, nie wmuszać „jeszcze jednej łyżeczki” i ględzić „mamunia się nie postarała”.

Oczekiwania: Dziewczynka i kobieta, która je, by zaspokoić głód i ma zdrową relację z jedzeniem.
Rzeczywistość: Pomidorówka była przepyszna wczoraj, dzisiaj boli od niej brzuszek, pomóc może tylko zjedzenie jagódek albo wafelka, one trafiają do oddzielnej kieszonki, która nie boli. Albo: „nie, nie chcę kolacji, nie rób mi”, a 30 minut i umycie zębów później: „Chcę kanapki”. Których nie zje, bo po paście do zębów są niesmaczne.

4. O MÓWIENIU MIŁYCH RZECZY I OKAZYWANIU ŻYCZLIWOŚCI

No bo świat składa się z małych gestów, będzie piękniejszy, kiedy będziemy dla siebie mili, tralalala.

Oczekiwania: Sympatyczne i życzliwe dziecko.
Rzeczywistość: Wykrzykiwanie, że Pani jest tak śliczna, że aż niemożliwe żeby była prawdziwa i przytulanie strażników miejskich oraz ekspedientki w sklepie.

5. PILNOWANIE SWOICH GRANIC

Wiadomo przemoc jest zła, z ludźmi trzeba rozmawiać, ale generalnie polityka drugiego policzka u nas nie jest popularna, bo chcę wychować szczęśliwego człowieka, a nie misjonarkę i ofiarę, prawdaż?

Oczekiwania: Asertywne dziecko, które zna swoją wartość i nie pozwala przekraczać swoich granic.
Rzeczywistość: Lena pogryzła chłopca, wygryzła mu dziurę w bluzce, bo denerwował ją cały dzień.

6.  SZCZEROŚĆ I NORMALNOŚĆ, NIEUKRYWANIE PRAWDY

Lenka znalazła paczkę podpasek. Zamiast ją zbyć, opowiadam delikatnie, że kobiety mają w brzuszku domek dla dzidziusia, który jest wyścielany kołderką i jak dzidziusia nie ma, to ta kołderka wylatuje z mamy i dlatego mama potrzebuje podpasek, bo to taki plaster, który wsiąka krew.

Oczekiwania: Świadome dziecko, które wie, że cielesność to żadne tabu i że rozmawia się o takich sprawach zupełnie normalnie i bez wstydu.
Rzeczywistość: Nie ma bardziej gorącego tematu niż plaster i krew, tylko od jakiegoś czasu Lena nie opowiada o plastrze na palcu, a o tym, że mamie leci dużo krwi i ma takie wielkie plastry na majtki. Ilość krwi rośnie niepokojąco z każdym powtórzeniem tej historii – od słuchania mam wylew i anemię.

Także tego…

Ja czekam aż wszystkie dzieci blogerów parentingowych, autorytetów pedagogicznych, super niań i reszty założą blogi i zweryfikują szlachetne założenia, okraszą rzeczywistością jak błotem białe buty. Ja tymczasem kupuję zapas melisy i czekam na ciąg dalszy zdarzeń. No i kocham tego ancymona jak nikt właśnie takiego, jakim jest, bo lepszego bym nie wyśniła.

W komentarzu dajcie mi proszę znać, czy Wasze dzieci też potrafią tak pięknie zaorać ideały i Wasze szlachetne intencje – ku pokrzepieniu i radości innych starych, którzy liczą siwe włosy i listek tabletek uspokajających zawsze mają przy sobie.

Na zdjęciach Lenon w ubraniach z kolekcji letniej 5.10.15. – w tym sezonie noszone będą syreny, cekiny i muszle, poinformujcie Vogue, żeby nie zaliczył gafy. Modelka wybierała swoje outifty sama. Pochodzą z letniej kolekcji 5.10.15 dostępnej TUTAJ.

Uprzejmie informuję, że modelka otrzymała za wykonaną pracę wynagrodzenie w postaci złotych polskich, którymi rozdysponuje po osiągnięciu pełnoletności oraz kilogram truskawek i 1 loda.

Wpis jest owocem mojego życia, zdjęcia efektem współpracy Leny z marką 5.10.15.