Egzystencjonalne rozterki należy schować głęboko w kieszeń, kiedy rzeczywistość karze zadać sobie o wiele trudniejsze pytania niż te o sens istnienia,

 NO BO PO CH… MI TYLE MAJTEK I 10 IDENTYCZNYCH BLUZEK, KTÓRYCH I TAK NIE NOSZĘ?

Tak. Amsterdamska przygoda powoli dobiega końca. Czas na kilkanaście zupełnie ostatnich shotów i „ale jutro już na pewno nie piję”. Czas się żegnać (albo mówić „do zobaczenia?”) i czym prędzej zmieniać adres zamieszkania w Polsce, bo istnieje prawdopodobieństwo, że kilku arabskich fanów mojej unikatowej urody zawita pod moim domem przyjeżdżając na rowerach i wielbłądach.

Wybierając się do Amsterdamu miałam plecaczek pełen ambitnych planów i postanowień. 5 miesięcy minęło jak pięć dni i daję słowo, nie wiem jak znalazłam czas, aby tyle godzin przepłakać, przestękać i przesiedzieć na fejsbuku, przeżywając jednocześnie ilość przygód wystarczającą do napisania sagi opłacalnej bardziej  niż Twilight.

Krótkie podsumowanie. Pała Radomska:

  •  studiowała z ludźmi z całego świata, w tempie ekspresowym impovizując swój angielski i płacząc nad tekstami o Beduinach i dramatycznej sytuacji kobiet na świecie. Przetrwała (czy wygrała, dowie się za kilkanaście dni…). A wcześniej kontakt z angielskim miałą co najwyżej na daremno doszukując się głębi  w piosenkach Rhianny na teksty.org
  • Czterokrotnie zmieniała miejsce zatrudnienia. Dzięki czemu wie, że krojenie warzyw w fastfoodzie ćwiartuje duszę, że nawet tragiczne święta i beznadziejny sylwester są lepsze, od straconego sylwestra i zmarnowanych świąt. I że molestowanie w pracy to nie wymysł pań z biur , które nie potrafią się cieszyć, że ktoś chciał je w końcu za cycka złapać.
  • Posmakowała eurasków brudasków- możliwości picia lansiarskiej kawy  papierowych kubków i kupowania gotowych kanapek.
  • Wypiła morze drinków i alkoholu ku swojej uciesze za darmo, czyniąc to ku tym bardziej większej uciesze naiwnych właścicieli lokali, dla których 2+2 = 4, a każda Polka to głupia dziwka, która ewentualnie może wyjść za mąż za 7000 euro w celu umożliwienia zdobycia swojemu przyszłemu mężowi legalnego, europejskiego obywatelstwa. cała, zdrowa, pijana i wolna! ha!
  • Zapoznała wszystkich możliwych ludzi pracujących w promilu 500 metrów od swojego domu, zyskując przy tym chore zniżki na ubrania, a nawet magnesy na lodówkę
  • Poznała kilkunastu świetnych ludzi, którzy niedługo umrą od tej swojej radości życia, narkotyków i wszechobecnego seksu, więc rada jestem niesłychanie, że dane mi było zdążyć pooglądać ich zapijaczone mordy :*. Oraz masę chujowych, przez których nie raz, nie dwa, nie pięć, łykała gile.

 

 

 

Burdel w mojej szafie i głowie świadczy dobitnie o tym, że nieuchronnie amsterdamska przygoda dobiega końca, albo że zostaje na bliżej nieokreślony czas zawieszona. Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek to powiem, ale będę tęsknić za paroma sprawami. Lubię ten żałosny mechanizm obronny , który zawsze wygładza ostre kanty wspomnień. Ależ to oczywiste, że żadna  z nadziei , które nogą upychałam w walizce przygotowując się do wyjazdu, się nie spełniła. Czasu nie cofnę, mogę jedynie wyciągnąć wnioski. Tym razem wypcham walizkę magnesami na lodówkę w tulipany i t-shirtem z hasłem „Maria was a virgin until Amsterdam”. A co.

Wracając do tematu – będę tęsknić. Za pociągami , które nigdy się nie spóźniają i tramwajami przyjeżdżają na czas , co 6 minut. Za przygodami w spożywczym , kiedy próbowałam rozszyfrować holenderskie nazwy produktów poddając się jednak i zawsze kupując to samo . Za darmowym piciem i jedzeniem w restauracjach, za tym, że przez 5 miesięcy nie byłam, ani za gruba, ani niewystarczająco ładna, a liczna grupa fanów pochodzenia marokańsko-egipskiego głęboko w dupie miała moją inteligencję, poczucie humoru i plany na przyszłość, pragnąć spłodzić mi 16 dzieci i żyć jak paniska  z zasiłków.I pomyśleć, że od wtorku już nikt nie postawi mi drinka, nie będzie wpychał narkotyków do ręki na ulicy, że nie będę już żadnym Habibti. Smutek!

Czas już chyba, żeby mieć plan, umieć nazywać swoje frustracje, wiedzieć coś na pewno. Albo przynajmniej mieć kredyt i dwuletnie dziecko i silić się na sympatię wobec kogoś, z kim kiedyś nas trochę poniosło, a potem zaskakująco szybko sprowadziło na ziemię i pizdnęło przez łeb notorycznie niedomykanymi drzwiczkami od kuchennej szafki. Czujesz tą presję? Tymczasem, to nie koniec podróży Radomskich, to tylko kolejny przystanek. Podróż trwa już osiem lat – dokładnie wtedy zmieniałam miejsce zamieszkania po raz pierwszy i była absolutnie przekonana, że zostanę aktorką.

Aktorką nie zostałam. Nie spełnił się także żaden inny ze snów/pomysłów/żadna z apokaliptycznych wizji. Przetrwałam i jestem cholernie dumna, bo co innego mi zostało niż przemilczenie tego, że znów okazałam się frajerem , który dał się ponieść naiwnym marzeniom i wyobraźni?

Punkt widzenia zależy od tego, gdzie wyłożymy się akurat, kiedy to niefortunne sekwencje zdarzeń i konsekwencje nie do końca świadomie podejmowanych decyzji podstawią nam nogę. Idziesz idziesz, niby pewnie, niby spoko, a tu chlas, bum i jeb. I nagle uderza Cię z wielką mocą podstawowe pytanie „po chuj i dokąd wychodziłem dzisiaj z domu?” ja nie wiem. I chyba nie chcę wiedzieć. Bo wiedzieć to planować, przewidywać, nudzić się strasznie. Co ludzie odchodzą i przychodzą, miejsca i adresy można zmieniać. A ja mam zostać taka sama, Pojebana. W Amsterdamie, Łodzi, Bangladeszu czy Świebodzinie. Nudzie Radomska mówi stanowcze nie.

 

Co mi przyniesiesz Ojczyzno Moja?

Lojalnie uprzedzam, że psychicznie nastawiam się na morze gówna i jutro zamierzam zakupić wodoodporne obuwie, co by być w stanie w nim nieco pobrodzić, dopóki starczy mi zdrowia sił i cierpliwości. Jeżeli jednak dziś około południa dowiem się, że Pan Sianecki łyknął Radomską bez przepojki, zimowe buty zlewam, kupuję szpilki i w nich będę brodzić, zaraz po tym jak wrócę z finałowej gali konkursu na Bloga Roku 2011.

A jak , zgodnie z prawidłami rządzącymi moim życiem , pojadę  W DUPĘ NA SANKI, zniosę to godnie, aczkolwiek nie bez autentycznych, nieco teatralnych spazmów rozpaczy.A nową szpilkę wbiję w potylicę kierowcy łódzkiego tramwaju, jeżeli znów odmrożę sobie nawet organy wewnętrzne czekając na niego na przystanku.

Zmieniaj zamki , zamykaj drzwi okna, chroń swoje dzieci, maatki i kochanki, otwieraj tradycyjnego polskiego ruskiego szampana.

 

WRACAM :*

 

___________________________________________________________________

A GŁOSOWANIE TRWA, SIALALALA:

I00040 NA NUMER 7122 !

 a jak Ci żal na Radomską złotówki,

to chociaż wpadnij na fejsa:

http://www.facebook.com/pages/Mam-w%C4%85tpliwo%C5%9B%C4%87/238468862880080