Fanfary! Konfetti! Baloniki z helem! Striptizerki i clowni!

Radomść postanowiła poświęcić chwilę swojego cennego czasu i z tęsknoty za Ę Ą Ź Ć , za kurwą * napisać parę słów

*(nawiązując fo kurwy, której Radomść już tak ochoczo nie może,  gdyż rzesze emigrantów przybyłych do Holandii wcześniej w wiedzę na temat podstawowych, magicznych słów w języku polskim, holenderskich gospodarzy wyposażyły. W ten oto sposób, najmłodszy nawet Holender wie, że polski łatwym językiem jest, bo tylko tutaj

·         ‘proszę’,

·         ‘dziękuję’,

·         ‘jestem zdegustowany’,

·         ‘jestem zaskoczony,

·         ‘wyprowadzasz mnie z równowagi

·         ‘rozpiera mnie radość’,

·         ‘cieszę się, że cię widzę’,

·         ‘byłbym rad , że cię widzę gdyby nie okoliczności’,

 I wiele innych, wyrażane jest jedną, krótką, zwięzłą KURWĄ. A każdy najmłodszy nawet Polak wie, że słowo to posiada magiczne właściwości. Kurwa pozbawia nas balastu negatywnej energii, a dodatkowo demotywuje świętego Krzysztofa ( nie wiem, czy u Was też tak to działa, ale nic tak nie pomaga znaleźć zagubionych kluczy/telefonu i nic nie potrafi tak świetnie cofać zegarka o te cholerne 10 minut, które mijają od czasu wypowiedzenia ‘już wstaję’ do ziewnięcia…)

Mimo całkiem sporego zasobu słownictwa, kreatywności i plastycznego umysłu, polskiej KURWY bronić będę jak niepodległości i nigdy się jej nie wyrzeknę. Nawet kiedy wrócę do kraju mówiąc jak skrzyżowanie Dżoany Krupy z Angelą Merkel, siarczyste RrRrRrrrr… będzie dla mnie ważne ZAWSZE.

****

Pierwszy tydzień emigracji za mną, Drodzy Państwo. Czas chyba na refleksje?

Myślę, że miejsce, w którym aktualnie wiodę (nie)spokojny żywot jest spełnieniem najdzikszych fantazji polskiego nastolatka wychowanego przez Vivę i Cartoon Network.

Synku, wynajmuję mieszkanie na ulicy, gdzie co drugi sklep to Twój wyśniony H&M!

Tak, wiem, jarasz się strasznie. Nikt przecież nie wybiera się do jednej z najfajniejszych stolic europejskich żeby zwiedzać Muzeum Figur Woskowych czy królewski pałac!

Cooomeeee oooonnnn!

Wszyscy wiemy, że chodzi tylko o zakupy w sieciowych sklepach, nierząd i NARKOTYKI!

No i ewentualnie o koszulkę z napisem I <3 Amsterdam i zdjęcie na fejsiku.

Czas na banał: miasto, gdzie łatwiej kupić narkotyki niż znaleźć toaletę, gdzie ktoś nawet jak mówi, że Cie nie zatrudni robi to tak, jakby tłumaczył 5 latkowi, że Mikołaj nie istnieje, gdzie żaden Arab, dziewczynko, nie da po sobie poznać, że tak naprawdę chce Cię przypiąć do kaloryfera i nap… i będzie pisał poematy na Twą część, a każda Murzynka, chłopczyku, robi fantastyczne SHAKE THOSE THINGS idąc chodnikiem – jest piękne. Utrecht też niczego sobie. Podróże pociągiem? Za każdym razem czuję się jakbym właśnie jechała na wycieczkę szkolną i miała wstąpić do Mc Donalds’a. Poruszam się wszędzie na tak zwaną PAŁĘ, gdyż cierpię na niezwykle przewlekłą chorobę zwaną dysmapią polegąjącą na tym, jak sama nazwa schorzenia wskazuje, że kompletnie nie potrafię korzystać z map i planów miast. I jeszcze nie zginęłam. A jak zginę, to oczywiście dlatego, że jakiś arabski książę będzie wiedział lepiej niż ja, co jest dla mnie najlepsze , sprezentuje mi kajdanki i siedmioro dzieci.

Minusy? Tanio nie jest (pada), mieszkam z dwoma kotami (ciągle pada) , temperatura jest mocno listopadowa ( no i k… ciągle pada). I rozkleiły mi się buty, no bo kurde, CIĄGLE PADA. Niebawem rozpoczynam studia i Erasmusowi integrację oraz intensywnie poszukuję pracy dla absolwentki socjologii ( czas na sarkastyczne: „ahahahahhaha, powodzenia! „J )

Nie myśl jednak, że się obijam i ograniczam swoją działalność zawodową do poszukiwania pracy będącej poniżej moich jakże fantastycznych kwalifikacji i profilu wykształcenia! To znaczy to robię również , ale … J  Kiedy już obcokrajowcy odkryją Radomski potencjał, po raz kolejny dorobię się fortuny. ( Mówiąc ‘obcokrajowcy’ nie mam na myśli Arabów/Turków itp. Dla nich Radomskość jest sprowadzona do koloru włosów i jaraliby się nawet żółtym mopem, aczkolwiek to miłe, że wychodzę do spożywczego jako Radomska, a wracam jako Jessica Simson..). porzucam pomysł otworzenia Mc Donaldsa w Świebodzinie. Zajmę się przemytem. Nie, nie narkotyków, to byłoby banalne. Drodzy Rodacy, proponuję Wam:

ZAKUP ORYGINALNYCH KUBKÓW ZE STARBUCKS’A!


TAK JEST KOCHANI! ESENCJA MIĘDZYNARODOWEGO LANSU JEST TERAZ NA WYCIĄGNIĘCIE WASZYCH DŁONI! MOŻECIE ZAMÓWIĆ U MNIE UŻYWANY KUBEK, KTÓRY Z PEWNOŚCIĄ POSIADA SWOJĄ WYJĄTKOWĄ HISTORIĘ (KTÓRĄ TO MOŻECIE ZMYŚLEĆ DLA SWOICH ZAZDROSNYCH ZNAJOMYCH) BĄDŹ NOWY, KTÓRY ZASTĄPI WAM WSZYSTKIE INNE NACZYNIA. MOŻECIE GO NAPEŁNIAĆ KAWĄ Z BIEDRONKI, HERBATĄ, KOMPOTEM, DZIERŻYĆ W DŁONI PUSTY I BŁYSZCZEĆ NA POLSKICH ULICACH.

Rajbany i szaliki niedbale, aczkolwiek oczywiście stylowo, przewieszone przez wasze łabędzie szyje są passe! Zachęcam do składania zamówień!

Drodzy Obcokrajowcy, oferta skierowana do Was jest nie mniej wyjątkowa. Proponuję Wam zakup prawdziwej polskiej kiełbasy, pierogów i chleba!

No, a teraz czekam na strumień PLNów i eurasów spływających na moje konto!

***

To tyle , jeśli chodzi o wieści z zagranicy.Na koniec pragnę wyrazić swoje rozżalenie. Erasmus Erasmusem, wiadomo, że nikt nie przyjechał się tu uczyć, że imprezy integracyjne wyglądają jak godowe tańce strusi. Ale jak 54 raz ktoś się pyta KIM I SKĄD jestem , to szlag mnie trafi. Czuję się tak, jakby ktoś podszedł do mnie na mojej ulicy i zapytał „Exuse me, czy nie wiesz gdzie mogę tutaj kupić narkotyki?”

 

No bo …

 

 

 

 

Z samego serca Amsterdamu

dla spragnionych emocjonalnych bełtów fanów,

Radomść