Bywa, że jesteśmy frajerami, którzy bezpodstawnie doszukują się u innych pozytywnego nastawienia, czy jak kto woli – dobrych intencji. Wysuwamy do nich łapki, w których pulsuje nasze ofiarowywane niemalże bezinteresownie  serduszko, a oni ,kilkoma zręcznymi ruchami , z precyzją snajpera, potrafią wykręcić je nam do tyłu, zgiąć nas w pół jak strzelbę ,wykorzystując naszą bezradność, zerżnąć nas w pupę. Bywa także, że podejrzewani o najgorsze bezeceństwa potencjalni Skurwiele, ustąpią nam miejsca w tramwaju. Wszystko, co tak pracowicie wkładamy do szufladek, każdy stereotyp, myśl, model postępowania, może się w tej szufladce udusić, zgnić i ześmierdnąć. Parafrazując powiedzenie jednego z niegdyś miłościiwe nam panujących – nikt nie powinien nam wmówić, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

Ludzie nigdy nie są jednoznaczni. Maria Magdalena zanim została świętą, była dziwką, a i Matce Teresie zdarzyło się pewnie wpieprzyć batonika po 18 i to już po umyciu zębów. Człowiek to takie bydle, które łączy w sobie wiele sprzeczności – Kutafona, Ekstra gościa , Filozofa i Debila również. To, z którym jego obliczem mamy akurat do czynienia to owoc działania wielu zmiennych (sytuacji, samopoczucia, nastawienia, doświadczeń etc. Itd. Itp. I chust wie tak naprawdę, czego jeszcze). Wszyscy o tym wiemy, dobrze byłoby jednak częściej pamiętać.

Niektórzy twierdzą, że podłe rzeczy spotykają nas po to, by chujoza, cierpienie, pot i łzy mogły nas uszlachetnić. Szczerze? Uważam, że to bzdura. Jestem kilka milionów lat świetlnych od filozoficznych rozważań o sensie cierpienia, kiedy coś boli tak, że mam ochotę , niczym poturbowany przez wiatr , żuczek gnojownik ,przewrócić się na grzbiet i rozpaczliwie podrygiwać kończynami. Śmiem za to jednak twierdzić, że jako ludzie jesteśmy z natury egoistami i tylko osobiste posmakowanie gówna może otworzyć nasze zakute łby i mrużone oślepiane blaskiem naszej własnej zajebistości oczy na łajno, które życie może akurat serwować drugiej osobie. Nie tylko rozdzierający ból potrafi poszerzyć nasze źrenice i horyzontu, często wiele zależy od nas.

Zawsze z drobnym rozbawieniem słucham historii o NIEPRZYPADKOWYCH spotkaniach, NIEPRZYPADKOWYCH znajomościach i NIEZWYKŁYCH rozmowach. Nieprzypadkowe i nietuzinkowe jest przecież to, co zapada nam w pamięć, a w pamięć może zapaść jedynie to, czemu pozwolimy zwrócić naszą uwagę. A to, co zwraca, zależy już od naszych indywidualnych predyspozycji, cech, czy widzimisiów. W poniedziałek zachwyci nas niepozornie trzepoczący skrzydełkami motylek, we wtorek, może nasz trzepnąć TIR, którego pochłonięci własnymi sprawami nie zauważymy przechodząc przez ulicę.

Nasz umysł zdolnościami prześciga potencjał naćpanego Mickiewicza. W zależności od tego, jak chcemy postrzegać określone sytuacje i co chcemy uzyskać opowiadając o nich, możemy je przedstawić w dowolny sposób. I tak początek każdej naszej miłości, nawet najbardziej banalny i głupi, nasz rozkochany móżdżek będzie filtrował tak, że ze spotkania po pijaku na przypadkowej imprezie, uczyni epicką opowieść o przeznaczeniu, drugiej połówce i o tym „że teraz to zupełnie coś innego niż wcześniej”.

I nawet najbardziej chujowe zachowanie z naszej strony, jako wybitni autoPRowcy sprzedamy za dobrą cenę, powołując się na chujowych innych, okoliczności lub to „że każdemu może się zdarzyć i zdarza”. Wszystko to zdaję się oczywiste jak opis zagrożeń związanych z przypadkowymi kontaktami seksualnymi , o których piszą w podręczniku do Przygotowania do Życia w Rodzinie. Niby każdy to wie, spora część jednak i tak się puszcza, duża by chciała, a przerażająca większość ma czasem ochotę. Samo życie.

Efekt jest taki, że świetnie rozumiemy jak to jest być Kutafonem, trudno nam jednak pojąć, że tak dobrzy w byciu Chujowymi mogą być także inny. I na odwrót – nie każdy, kto uśmiecha się do nas na przystanku chce nam sprzedać biblię, Jezusa, sens istnienia czy zakosić nam portfel.

Na co dzień korzystamy z dobrodziejstwa schematów poznawczych i stereotypów, które ułatwiają nam ustosunkowanie się do ludzi i związanych z nimi sytuacji. To normalne i ludzkie. Często jednak cholernie zbyt łatwe i krzywdzące. Byłoby ekstra gdybyśmy po wygłoszonym na czyjś temat sądzie, częściej zechcieli postawić przecinek i ALE lub chociażby skromny znak zapytania, a nie tłustą , obrzydliwą i szufladkującą innych KROPKĘ. Dlaczego?

Bo mówiąc ,ze ludzie są strasznie chujowi, zachowujemy się, jakbyśmy zapominali, że przecież mówimy tak w tej chwili także o sobie. Farsa pt. inni mogą być beznadziejni i głupi, a ja co najwyżej wyjątkowy, niewyspany, nierozumiany, specyficzny, bądź w złym humorze – bawi mnie trochę, także we własnym wydaniu.

Nie spodziewam się żadnych rewolucji i sama jeszcze nie raz, nie dwa, nie sto, dopieprzę komuś strzelając po pysku wygodną łatką. Jeszcze częściej pewnie mocno się zdziwię doszukując się pozytywów w otchłani będącej jedynie domkiem letniskowym Voldemortha. Pozwolę sobie jednak w mniej lub bardziej wolnej chwili, zabawić się w roszadę i zmienić ten zakodowany w nas schemat patrzę- mówię- myślę. Bo oczywistość i banał to absolutnie abstrakcyjne i w naturze niewystępujące stany, które nasz umysł (ba, nawet ten mój, pospolity i blond) powołuje do istnienia lenistwa. Z lenistwa, które nie pozwala mu ruszyć dupy z wygodnego kurwidołka własnych przekonań. I zmienić perspektywę, punkt widzenia, a może nawet zdanie.

Ot, to takie naiwne i Radomskie chciałoby żyć w otoczeniu ludzi, którzy zanim Cię ocenią i wycenią, zmierzą, zważą, wydadzą osąd po wygłoszeniu kilku zdań, pofatygują się, by poznać. Bo wiek już nie ten, stawy bolą od nieustannego wysuwania się z szufladek, kręgosłup siada od ciągłego wyślizgiwania się z ram i coraz częściej nie odpowiadają mi przyprawiane mojej rodzimej twarzy Gęby.