Gdyby wszystkie informacje na mój temat, które usłyszałam z ust osób zainteresowanych, ale niekoniecznie  życzliwych , były prawdziwe , to kreując listę swoich życiowych osiągnięć mogłabym napisać, że:

  • – co najmniej 3 razy byłam w ciąży, a szkaradne istoty, które ponoć miałam zaszczyt nosić w swoim łonie poroniłam, zgubiłam, oddałam do adopcji albo sprzedałam na allegro
     
  • – ze 4 razy zdarzyło mi się już ponoć zaręczyć , a otrzymane w wyniku tych jakże ważnych dla mnie uroczystości pierścionki przetopiłam na złote zęby. Wszystkich narzeczonych , jak mogę się tylko domyślać, poćwiartowałam i zjadłam, a na nadwagę cierpię ,bo byli ciężkostrawni i mam po nich wzdęcia.
     
  • – tak naprawdę to nigdy z nikim nie byłam. Ludzie przecież powinni posiadać odrobinę instynktu samozachowawczego i spieprzać przed zagrożeniem i zagładą. Ta wersja byłaby nawet całkiem logiczna.
     
  • – jak twierdzi moja mama i babcia, skończyłam NAJLEPSZE uczelnie na świecie, Z WSZELKIMI MOŻLIWYMI WYRÓŻNIENIAMI, od wyników w nauce poprzez nagrodę dla najładniej wyprasowanego mundurka włącznie, a jak jakiegoś wyróżnienia nie dostałam, to oznacza, że ono zwyczajnie nie istnieje, albo ktoś nie wręczył mi go z zawiści i zazdrości
     
  • – aktualnie a)  jestem w Amsterdamie nie na wymianie studenckiej, a po prostu nie mogłam znaleźć żadnej pracy, bo skończyłam uniwersytet. Rodzina umiera ze zgryzoty i bardzo boi się o moją przyszłość, licząc jeszcze, że mimo mojego podeszłego wieku uda mi się jeszcze jakimś cudem wyjść za mąż i życiowo ustawić, tylko broń boże nie za araba czy innych murzynów, którzy Jezusa w sercu i euro w kieszeni nie mają
     
  • – aktualnie b) jestem na wymianie studenckiej, oczywiście nie dlatego, że nikt nie chciał na nią jechać i to absolutny przypadek , ale dlatego, że jestem wybitna i moja uczelnia bardzo prosiła, abym w wolnej chwili zechciała ją poreprezentować za granicą
     
  • – tak naprawdę to w ogóle nie studiuję, nie pracuję też, bo nie muszę, jestem przecież obrzydliwie bogatą córką obrzydliwie bogatego właściciela ziemskiego, a w Amsterdamie obcuję z kulturami dalekiego wschodu, południa i kosmosu, sypiając z kim i gdzie popadnie. Nie puszczam się, ale spełniam marzenie o rodzinie w kolorach tęczy i , a  zdublowane kolory potencjalnych dzieci chronicznie usuwam korzystając  z dostępnej bez recepty aborcji.
     
     

 

 

 

Myślałam, że wyprowadzenie się z małej miejscowości do większego polskiego, a teraz europejskiego miasta zaowocuje tym, że poznam ludzi, którzy zapracowani przeżywaniem swojego własnego życia, życie innych zostawią w spokoju. Koszyczek pełen doświadczeń i losowo wyciągane z niego przykłady nie kłamią jednak – nie ma takiego miejsca, w którym ludzi życie cudze interesuje mniej niż własne. Ot ewentualnie, na przestrzeni kilku lat , okno z firanką  zmieniło się w okno przeglądarki.

Festiwal Hipokryzji, którego jestem absolutnie nieodłączną częścią gra jednak czasem bardzo dobre numery, dlatego w pierwszym rzędzie siedzę z niedomkniętą z zachwytu japą i klaszczę radośniej niż groupies Rubika.  Bardzo się cieszę, że kiedy nie mam czasu wzbudzać sensacji, zawsze znajdzie się ktoś , to mnie wyręczy i sprawi, że (nie)moje życie znów nabiera barw! w wolnych od nudnego egzystowania chwilach, bardzo lubię dorzucać kilka swoich”ziarenek prawd radomskich”, patrzeć jak kwitną, rosną i cieszą oczy. Z wypiekami na twarzy kocham również dostawać porcję świeżych jak warzywa w ogrodzie babci , wieści na temat życia osób znajomych i nieznajomych.Gdybyśmy  tylko wszyscy byli świadomi, jacy wydajemy się być  fascynujący! Moglibyśmy pisać biografie i konkurować na ryku wydawniczym z Kingą Rusin, zasiadać na kanapie „dzień dobry TVN”, a potem zasiadać w żiri programów rozrywkowych dla wszystkich tych, którzy chcieliby być tacy fascynujący jak my!!

Nie ma sensu się unosić i zaprzeczać, donkichoteria jest passe, nie walczy się z wiatrakami, teraz króluje tumiwisizm. Z kubkiem kawy , przecieranymi z niedowierzaniem szkłami , chłonę całą powierzchnią umysłu wszelkie doniesienia o Twoich rozwodach/ rozstaniach/związkach/ciążach/ślubach/ porażkach,  a w czasach wykańczającej nudy nawet i sukcesach, Drogi (nie)znajomy, droga (nie)znajoma! I zupełnie jak Ty, znudzę się może kiedyś, w przyszłości, jak znajdę czas poodmykać własne sprawy i ułożyć swoje życie…

Nie pozostaje mi nic innego jak rzucić się w tłum i jak teksty piosenek disco-polo, których nikt nie słucha, ale każdy potrafi zaśpiewać zanucić dokonać swojego comming-outu:

To ja, Radomska. Mam 23 lata i jestem za stara żeby brać ślub w tak młodym wieku. Poza tym nie ma absolutnie nikogo zainteresowanego zmianą mojego statusu związku pośród tych 40 egipskotureckoiranskich rozbójników proszących mnie o rękę. Jestem więc nieszczęśliwie spełnioną dziewicą, która się puszcza. Ponadto wyrzucili mnie z uczelni, którą skończyłam z wyróżnieniem i mam kilkoro uroczych dzieci, których nigdy nie urodziłam z mężczyznami, których nigdy nie poznałam. Nie jestem ładna, ale mam dobre zdjęcie profilowe, to czasem wystarczy. Nie jestem fajna, ale prowadzę bloga. Wszystkie i żadnej z wersji historii na mój temat oficjalnie nie potwierdzam, ale także jednoznacznie nie zaprzeczam.

 

A tak poważnie, to wiadomo, że w moim życiu  i łóżku  jest miejsce tylko dla Jezusa Chrystusa, laptopa i poduszki. Jestem nudna, tylko trochę się kreuję. Koncentruję się na prowadzeniu swojego wirtualno-wewnętrznego życia, bo w nim po prostu więcej się dzieje. I mimo, że mieszkam w Amsterdamie, nie, nie biorę narkotyków. Nie muszę.

 

__________________________________

GŁOSUJ NA MOJEGO BLOGA W KONKURSIE NA BLOGA ROKU 2011!

WYŚLIJ SMS’a O TREŚCI: I00040 NA NUMER 7122 (koszt 1,23 zl)

NIECH SARKAZM SIĘ SZERZY JAK NAJGORSZA ZARAZA!

http://www.blogroku.pl/kategorie/mam-watpliwosc,gwi5u,blog.html

ZNAJDZ MNIE NA FEJSBUKU:

http://www.facebook.com/pages/Mam-w%C4%85tpliwo%C5%9B%C4%87/238468862880080

­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­