Gdyby dzisiejszy 30-latek obchodził swoje 30-te urodziny trzydzieści lat temu, byłby zupełnie innym człowiekiem, niż TERAZ. Miałby już co najmniej dwoje dzieci, w tym jedno podejrzanie duże, bo mniej więcej dziesięcioletnie, a na palcu obrączkę, którą podejrzanie szybko wciśnięto by mu jakieś… 10 lat i 7 miesięcy wcześniej.

Miałby wąsy, stałą pracę, rodzinę i fiata, czyli generalnie i w dużym skrócie – już pozamiatane. Ile w jego życiowej sytuacji dałoby się odnaleźć dojrzałości i konsekwencji świadomych decyzji, ale potknięcia się i rzucenia w wir kolei losu, które miętoliły na tyle mocno i skutecznie, że czyniło z ówczesnych trzydziestolatków kogoś podobnego zupełnie do … nikogo, nie wiem. Zapytałabym tatę, ale nie chcę, żeby któremuś z nas nagle zrobiło się smutno. Zostawmy zatem rzeczy takimi jakie są i nie rozbebłujmy zbyt cienkim patykiem przeszłości. Rzućmy jednym, zezowatym, niedowidzącym okiem Radomskim na to, co się dzieje teraz.

Współcześnie bycie trzydziestolatkiem jest chyba trochę bardziej skomplikowane. Babcie i matki nie wywierają presji i nie proszą o wnuki, wypychają na studia, co znacznie opóźnia moment, w którym rzeczywistość kopie w łydkę i wysyła rachunek za prąd. To teoretycznie bardzo fajnie – faceci, czy tam chłopcy, mają większe spektrum wyboru, mogą się realizować, masturbować, podróżować i szukać swojego miejsca na świecie i w łóżkach różnych pań. No ale wiecie jak to jest, jak macie ochotę na ciasteczko, a w cukierni jest ich mnóstwo i każde wygląda dobrze? Za duży wybór i wolność bywa większym problemem niż pozamiatane życie PRL-owego męża z wąsem. I dlatego uważam, że ta wolność wyboru jest niebezpieczna. Bo mamy skłonność do wybierania skrótów i kierowania się wygodą. Bo wieczna przyjemność i  laba, brzmią lepiej niż dorosłe życie i obowiązki. I oczywiście nie moja sprawa co kto wybiera, niechaj każdy sobie rzepkę skrobie, ale…

Ciężko dziś znaleźć faceta do związku. Chłopców pod dostatkiem, ale mężczyzn?

Do 30 są albo zajęci realizowaniem swoich pasji, albo tak dziecinni, że nawet największy zarost wygląda u nich jak domalowany markerem. Albo żyję w jakiejś innej strefie klimatycznej i obcuję z kobietami o podobnych doświadczeniach, albo to smutna prawda – przed 30 dzisiaj można poznać tylko chłopców. Pewnych siebie, przebojowych, szalonych, pachnących, atrakcyjnych i co tam jeszcze, ale chłopców – takich, co to myślą, że czyste skarpetki przynosi Wróżka Mamuszka i na randce bardziej jarają się nowymi aplikacjami na androida niż towarzyszką.

Są wygodni- lubią to,co ładne, szybkie, modne i fajne. Oczywiście nie są puści – chcieliby poznawać i obcować z pięknymi, inteligentymi kobietami na poziomie, ale życiowe doświadczenie szybciutko uczy ich, iż to nie elokwencja robi loda, i  nie poczucie humoru wygląda dobrze w obcisłej kiecce.

Są też cwani i pokonują kobiety ich własną bronią. Nie potrafią wymyśleć scenariusza randki? No Bejbe, przecież masz swój mózg i chyba potrafisz określić, co chciałabyś robić, nie? Nie chcą zapłacić za kolację? Eno, Lalka, to, że on akurat nie ma stałej pracy nie zmienia faktu, że czasy się zmieniły i równie dobrze to ty możesz płacić. I OK, same chciałyśmy, tylko czy jest coś w zamian?

Znam masę, całą masę fajnych, uroczych kobiet. Które wyglądają i, nie uwierzysz, mają coś do powiedzenia, albo przynajmniej jednym nadrabiają to drugie ;). Takich, które są wykształcone, mają pasje, fajne cycki i poczucie humoru, które przez to, że wymagają dużo od siebie, wymagają też więcej od innych. I co?

Najpewniej zostaną singielkami- potrzebę bliskości zastępując mechanicznym seksem, pasjami i yogą. No chyba, że zdecydują się na adopcję, to znaczy na związek z Dużym Chłopcem. Albo wyhaczą dla siebie jakiś Męski Surowiec Wtórny, którego żona miała dość, ale dla którego zawsze będziesz mniej ważna niż praca i dzieci z poprzedniego związku – bo drugi taz nie będzie chciał popełnić tego absurdalnego błędu i się zaangażować. Możesz pełnić dla niego funkcje rekreacyjno-użytkowe. Jak kanapa. Fajnie Cię mieć blisko, korzystać z Twoich dobrodziejstw, ale … wyobrażasz sobie kanapę z roszczeniową postawą?

Feminizm, przynajmniej ten, w który ja wierzę, jest spoko. Fajnie, że babeczki stają się samowystarczalne i walczą o swoje, szkoda tylko, że korzystanie wolności sprowadza się u nich często do pragnienia bycia DOSKONAŁĄ KAŻDĄ (gospodynią, pracownicą, studentką, kochanką…) i ROBIENIA WSZYSTKIEGO DOBRZE.

Ewolucja trwa- kiedyś natura podrzuciła nam przeciwstawny palec, a w przyszłości super samodzielne babeczki doczekają się pewnie własnego penisa (albo kupią na e-bayu) żeby ostatecznie pozbawić mężczyzn wszelkich atrybutów i niczego już od nich nie oczekiwać. Same złożymy meble i pomalujemy ściany, same się zapłodnimy, same powiemy sobie, że jesteśmy piękne, fajne i potrzebne. Tylko co z Wami Panowie?

Zdradzę Wam, co mówimy o Was między sobą – wcale nie oczekujemy, że będziecie mieli wielkie auto, sportowego penisa i piękne mieszkanie. A przynajmniej musiałyśmy przestać. Ale jeżeli mniej więcej do 28 roku życia wasze ręce nie zostały skalane pracą, jeżeli przez przynajmniej pół roku nie mieszkaliście sami bez natarczywych wizyt sanepidu, jeżeli pierwszym skojarzeniem hasła obiad są – Pudliszki, Łowicz, Chińczyk, Mama, to Bajlando nie będzie. Nawet pójście z Wami do łóżka zakrawa przecież o pedofilię – nie głupio tak rano usłyszeć, zamiast – „byłaś ładniejsza wczoraj” albo „nic nie pamiętam, kim jesteś?”- „mamo, ja nie chcę do szkoły?”.

I jasne, że uogólniam, bo mężczyzn wychowują przecież kobiety (w sensie matki, a nie treserki), że tak naprawdę cięzko tu kogokolwiek winić za to, że Panom beztresowe życie się podoba i nie chcą nic więcej, a Panie chciałyby wszystko i musza to ogarnąć same, stąd stres ogromny. Moze takie czasy. Trochę się boję, że wszystkie kobiety skończą jak Ilony Węgrowskie i sztucznymi cyckami będą chciały przylepić do siebie samców po 60-tce, czyli tych, którzy może jeszcze nie zdążyli się wyszumieć, ale lubią cycki i niedługo będą potrzebować pielęgniarki, a Panowie zaczną się zadowalać możliwościami jakie stwarzają związki z adeptkami szkół gimnazjalnych.

Ale tak porzucając na moment ten babski punkt widzenia – jak tak dalej pójdzie, to szefowie korporacji zatrudniających Piotrusiów Panów, zamiast wyjazdów integracyjnych z alkoholem i dziwkami będą musieli organziowac dla nich Kinder Bale z pokazami magików i klaunami. Nie chciałabym kogoś, komu na niczym nie zależy, nie ma ambicji, brzydzi się pracą ani na faceta, ani na pracownika, ani na przyjaciela, ani na tramwajarza, ani na syna.

Nie znam nikogo, kto chciałby być samotny, a wydłużanie dzieciństwa w nieskończoność czyni z nas wszystkich nieznośnych bachorów,z  którymi nie da się wytrzymać. Nie lepiej byłoby, tak zupełnie między nami i dla siebie samych, że 30. to górna granica – na oddawanie całego siebie play station, ekstremalnym sportom? Na ogarnięcie się, przeżycia tych wszystkich egoistycznych fantastyczności, zdobycia wiedzy o sobie i świecie, wiedzy o tym, czego pragniemy, a przynajmniej czego absolutnie nie chcemy (bo chyba nikt nie chce być przede wszystkim samotny, co?)

Także Panowie, jeśli macie jeszcze czas do 30 – wciągnijcie i wypijcie wszystko to,co Was jeszcze nęci, spróbujcie tego, za czym tęsknota może Wam w przyszłości nie dawać usnąć. 

A jeżeli 30 już dawno za Wami, darujcie sobie żałosne „odrabianie młodzieńczych lat” – CI młodzieńcy, którymi pragnęlibyście być, naprawdę nie są fajni i jest ich najzwyczajniej za DUŻO.

______________________

Tekst wcale ale to wcale nie został zainspirowany 30. urodzinami Nawleczonego, który najbardziej na świecie marzył o założeniu rodziny przed 30 i na szczęście nim zakotwiczył w naszym, niebawem trzyosobowym bagienku rodzinnym, zdążył się wyszaleć, wyszumieć, narobić głupot i bzdur i uważam, że to cudowne, iż ten etap jego życia mnie ominął, bo mogę udawać, że zawsze był rozsądny, a to pomaga. Szczególnie, kiedy jest się z nim w 9 miesiącu ciąży 🙂

Tekst został zainspirowany narzekaniem kobiet, które myślą, że to,czego pragną, to rodzina, nie mając pojęcia, o czym mówią i w co się chcą wpakować. 

no ale YOLO, życie to bal jest nad bale, tańcz Dziwko, drugi raz nie zaproszą nas wcale ! 🙂  

 

Na kobiety ponarzekamy innym razem, obiecuję!