IMG_20141001_034220

Pani w reklamie w wyprasowanej, czystej koszuli, w lewej dłoni dzierży siaty z zakupami, a w prawej niemowlę.  Ma nienaganną fryzurę, niepodarte rajstopy i uśmiech. I ponoć tylko jeden problem – plamy z potu.

Pani w  reklamie wygląda na 25 lat, robi karierę 35 latki i, poza niemowlakiem,  dzieci w wieku, który sugeruje mi, że urodziła je we wczesnej podstawówce. Świetnie gotuje, sprząta z przyjemnością w swoim wielkim domu, kocha dbać o bliskich, ale nie zaniedbuje przy tym siebie. Zagina czasoprzestrzeń: chodzi na jogę, pilates i regularnie czyta ambitną literaturę oraz goli nogi. Pani w reklamie dobrze kłamie albo bierze silne dragi.

***

11 miesięcy. Tak długo (i krótko!) jestem mamą. Tyle czasu minęło odkąd ambitnie snute plany, że nie dam się dziecku pożreć i nie zaniedbam siebie, weryfikuje rzeczywistość.

Mogłabym rwać włosy z głowy i jęczeć, że wiele mnie omija, że lista książek, które powinnam już dawno przeczytać jest długa jak kolejka do pediatry w poniedziałek rano, a moje włosy na nogach prędzej zdechną ze starości niż doczekają się regularnych postrzyżyn. Mogłabym dłużej, że uwiera nie raz, iż niczego nie dane mi zaplanować, że wyjście z psem i niemowlakiem to często Mont Everest moich możliwości na który wspinam się niezgrabnie z siatą kartofli niesionej jak trofeum. Że coś za często jemy mrożone pierogi, a podłogi zdecydowanie za rzadko widzą mopa.

Jestem już dużą dziewczynką i wiem, że nie można mieć wszystkiego. Kiedy więc jem ciastko od którego na pewno urośnie mi dupa to dbam, aby było to po prostu zajebiste ciastko, żebym mogła klepnąc się w tusty zad i powiedzieć „e, warto było”.

Gubią mnie ambicje. Chciałabym być dobrym blogerem, dbać o higienę swojego umysłu, uprawiać sport, czytać, rozwijać karierę i być mamą, która zachwyca błyskotliwymi puentami, które porywają tłumy oraz ciastem, które onieśmiela teściową. chciałabym mieć więcej wolnego czasu i możliwość decydowania o sobie.

Mam jednak Lenkę. 

Możesz mi sapać, że wszystko jest do zrobienia i zależy od organizacji czasu. Możesz wmawiać, że gary mogę myć w czasie przygotowywania obiadu, a prać, kiedy się kąpię, czytać, gdy wynoszę śmieci, a pisać lewą ręką, kiedy prawą asekuruję Lenona w czasie stawiania pierwszych kroków. Wiem jednak, że zawsze jest coś do zrobienia i że musiałabym nie spać i opanować mycie głowy w zlewie  w czasie zmywania garów, by wycisnąć z doby więcej czasu, który mogłabym owocnie spożytkować.

Chciałam bardzo być super fajną i super mądrą kobietą, a jednocześnie dobrą mamą. I chciałam pokazać, jak ambitnie podchodzę do kwestii przyszłości naszej rodziny, więc wróciłam do pracy nim skończył się macierzyński. I wiesz co? Nie można zjeść ciastka i mieć ciastka, ale można sprawić, że to jedzone będzie naprawdę dobre,a spożywanie celebrowane z namaszczeniem.

Jestem mamą absorbującego niemowlęcia, które wciąż, nadal absurdalnie mnie potrzebuje i albo będę tęsknić za brakiem czasu, albo docenię, że jestem dla kogoś tak ważna. Wróciłam do pracy zarywając niemal każdą noc, bo Lenka stęskniona za mną za dnia, nadrabiała nocnymi harcami. Przez 8 godzin szukałam mózgu udając, ze jestem w stanie pracować i 2 dojeżdzając z i do pracy po to, aby 80% pensji oddać opiekunce, która za chwilę jako pierwsza zobaczyła by niepewny chód mojej córki. Non stop obwiniając się, że ciałem będąc z Lenką, głową jestem w pracy, a pracy myślami tylko z nią.

Powiedziałam basta. W ramach pracy nad sobą i dawania przykładu córce, chciałabym nie paść na ryj i nie słuchać tych, którzy wiedzą, co dla mnie dobre.

Cały ten przydługi wstęp i tekst ma za zadanie po raz kolejny powiedzieć Ci, Mamo, że sama wiesz najlepiej, co jest dla Ciebie i dla Twojego dziecka najlepsze, bo nikt nie zna lepiej Waszej sytuacji, Ciebie, Bąbli i nie jest w stanie przewidywać przyszłości.

Na siłę to nawet słoika ogórków nie odkręcisz, a nawet jeśli, to ból zwichniętych palców przyćmi smak małosolnego. YOLO!

Witam po zbyt długiej przerwie! 🙂