Bardzo ochoczo komentujemy cudze poczynania i to żadne odkrycie, że pozwala nam to odsapnąć od własnej telenoweli albo od nudy dnia codziennego właśnie. Ja bardzo lubię te wszystkie przekomarzania, w których tłum przewala się na siebie i opluwa rzucając dzidami okraszonymi „Moim zdaniem Ty musisz….” / „Kto to słyszał!” / „Tak być nie powinno!”  „To nie jest normalne!”,  naprawdę wierząc, że ich opinia jest wiążąca. I powinna być obowiązkowa. A kto tak nie uważa, to pobite gary, grzech i piącha w szczepionkę. Lubię poobserwować taki rozgrzany tłum, a potem z ulgą uznać, że szkoda czasu, żeby się szarpać i w cudzym jadzie oraz pocie babrać.

Czasem jednak coś rozbawi mnie mocniej. I myślę, że warto to wynieść na piedestał i uznać za część nieformalnej konsytucji. zatem ustanawiam, co następuje…Koniecznie zróbmy zrzutkę na nowe tablice, które kiedyś wisiały na blokach: „za szkody wyrządzone przez dzieci…”. To jest passe. Teraz wywiesiłabym „Matka musi być dziewicą!”.

Krótko, bo każda litera kosztuje, ale jakże wymownie! A teraz czas na zdradzenie tajemnicy.

Poród, wydobyciny, dzień, który zmienia wszystko, ma  w sobie wiele z cudu, piekła, piękna i obrzydliwości. Upraszczam i zgarniam w jednym zdaniu najczęściej występujące opinie, by szybciej dojść do brzegu, nim znudzi Was lekturą. Ustalmy zatem w tym punkcie, czego po porodzie NIE NALEŻY się spodziewać:

  • lekarze są niewzruszeni i nawet płaczem nie wymusisz na nich liposukcji – byłam tam, próbowałam i uważam, że to zwykłe chamstwo i lenistwo z ich strony, a sprawą powinien zająć się rzecznik praw pacjenta!!11
  • koronkowa koszulka w kolorze białym, fikuśna i słodka, przyda Ci się, o ile planujesz zerżnąć anestezjologa, ale raczej nie w czasie i po porodzie. Zaufaj, uwierz, nie drąż tematu…
  • pierwsze ważenie po ciąży pozbawia złudzeń – to nie było tylko dziecko, łożysko i opuchlizna. Snickersy i czekolady zjadane w ciąży nie wyjdą z Ciebie od tak w czasie porodu, będziesz wyć z ich powodu trochę dłużej, ale YOLO, warto było, nie marudź!
  • w czasie porodu z wnętrzności wydostaje się dziecko, łożysko, pępowina, sporo krwi i krzyków rodzącej. Pytałam, robiłam rozeznanie – nikomu nie wygrzebali z dzieckiem żadnej instrukcji. Nawet pół słowa. Nawet 5 spójnych rad. Nic. Null. Wsadzili w ręce, kazali ogarniać i komentują każdy krok aż do emerytury tudzież pierwszego wyroku powitego pacholęcia.

I – z punktu widzenia tego wywodu najważniejsze:

  •  kiedy następuje poród, to niestety wraz z nim nie następuje  lobotomia mózgu.

Żyjemy w czasach postępu technologicznego, który imponuje i zadziwia, niestety – przeszczepy mózgu nie są jeszcze możliwe. Kobieta, mimo deformacji, przekonania, że zaorano jej godność, nienawiści do męża, przerażenia, bólu i szczęścia – pozostaje w dużej mierze sobą, choć, taki paradoks, wiele się w niej zmienia. Nie tylko ze względu na wyżej wspomniane batoniki, rzecz jasna.

W jej ciele buzują hormony i przechodzi w tryb „kwoki” albo „lwicy”, jednak definicja tych stanów jest bardzo niejednoznaczna i kto rozmawiał kiedykolwiek z drugim człowiekiem ten wie, jak opacznie i różnorodnie można interpretować enigmatyczne hasła tj. „opieka”, „troska”, „miłość” etc.I uwaga – przyspieszam – głupia kobieta będzie najpewniej głupią mamą!!! Mądra też nią może być, ale przynajmniej się jakoś wytłumaczy i może wybrnie w sądzie.

Jest coś takiego, że posiadanie potomstwa obliguje do „bycia dojrzałym” i „rozsądnym”, ale… To nadal nie przeszczep mózgu.

Kobieta, która lubiła wino przed narodzinami dziecka, po zakończeniu karmienia zapewne będzie chciała je pić. Mama, która nie wyobrażała sobie szortów dłuższych niż do połowy pośladka, niekoniecznie zmieni zdanie, bo „według sąsiadki, jej nie wypada”.
Wielbicielka książek i kina alternatywnego nie przerzuci się nagle na „Trudne sprawy” i komiksy Donalda. (Chyba że owszem, ale nie wolno tego oceniać komuś, kto rok nie był skazany na niemowlę i ofertę telewizji!!)

Rola mamy zmienia życie, niezaprzeczalnie. Czy jednak ludzie, których nie ma, kiedy trzeba stanąć na wysokości zadania, nie ma, by zarwać noc, tulić, tłumaczyć świat, mogliby przyjąć, że pojęcie:

„mamie nie przystoi….”
jest tak absurdalne jak dla mnie prasowanie?

.Jasne, rodzicielstwo wymaga dojrzałości, odpowiedzialności, ale to proces. Albo stan, który nie jest dla wszystkich. Jak się okazuje, stanowi oczywistość chyba tylko dla  dla tych, którzy nie muszą się bezpośrednio i czynnie angażować.
Zaprawdę powiadam Wam, Marzena i Dorota, raczej pozostanie sobą po porodzie.
Na porodówce nie wiesza się na haku z ubraniami siebie samego. Mały człowiek obliguje to bycia na piedestale i to integralna cześć roli rodzica, z którą trudno dyskutować, bo po to się daje życie, żeby wziąć za nie odpowiedzialność.

Ustalmy jednak, że matka jest człowiekiem  (WOW). Brzydkim, ładnym, mądrym, głupim, naiwnym, rozsądnym – jak wszyscy, zatem:

  1. Może się tatuować, nawet jeśli to komuś nie odpowiada i „źle świadczy”, „rzutuje na opinie o dziecku”. To jej ciało, ciało człowieka, nie matki. Można założyć,że dziecko też w swoim czasie wróci z tribalem na czole i sprawa zostanie w rodzinie, więc się odczep.
  2. Może ubierać się jak chce. Jeśli ma ciało modelki i jeśli go nie posiada, ale jej to wisi. i nadal to świadczy o niej- czło-wie-ku, nie tylko matce. Naprawdę nie ma dowodów na to, że długość kiecki wpływa na jakość rodzicielstwa i człowieczeństwa. Jeśli znacie – podrzućcie.
  3. Może lubić się bawić. Może nie rzucić papierosów. Zostawiać z kimś dziecko na weekend i wyjechać sama. Nawet się upić! Ba, imprezować, jeśli potrzebuje. I to ma wpływ na to, jak żyje, może sprawiać, że jakoś zostanie oceniona. Nie daje prawa do oceny jej macierzyństwa, wybacz.

Życie składa się z kontrastów. Serio, tak już jest. Nie jesteśmy płaskim rysunkiem w komiksie a żywymi ludźmi. Matka wydziarana od stóp do głów piecze może najlepsze domowe ciasto bez chemii albo mnóśtwo czasu poświęca swoim dzieciom. To serio możliwe, nie nam to oceniać.

Ze wszystkiego rozliczą nas nasze dzieci. A raczej będą bezlitosne. To, co dobre, pozytywne, będą traktować jako normę. Wypunktują zapewne wszelkie zgrzyty i nie zabraknie ich „fochów i krytyki”. Pewnie o tym, jakie to skomplikowane być rodzicem dowiedzą się w swoim czasie i nabiorą pokory, nim jednak to nastąpi…

Naprawdę warto czuć się dobrze ze sobą i swoim życiem. Bo inni mogą mieć różne zdanie i je zmieniać. A my ze sobą musimy wytrzymać aż do śmierci! Powinniśmy robić wszystko, żeby być wystarczająco dobrymi rodzicami, ale równie dużo, żeby być w tym wszystkim szczęśliwi.To absurdalnie proste i cholernie trudne, więc nie utrudniajcie…

PO NARODZINACH DZIECKA BŁONA DZIEWICZA NIE ODRASTA I Z WYPISEM ZE SZPITALA NIE DOSTAJE SIĘ ZAŚWIADCZENIA O NIESKAZITELNOŚCI. PRZYKRO MI.
A nie, wcale nie.

Różni ludzie, żyją w różny sposób, dzięki temu świat jest ciekawszy. Wiesz ilu wybitnych ludzi spłodzili beznadziejni rodzice? :)))

Kto się zgadza ze mną? A kto uważa, że matka może nosić spódnice za kolano, dziergać na drutach i pić kompot tylko? 🙂

 Czekam na komciuszki!!!