Niech ten tekst będzie wyrazem gorącego i nieokiełznanego buntu. Wyrazem szacunku i wdzięczności dla nieocenionej, bezwzględnie do życia potrzebnej, przemądrej i zorientowanej w każdym względzie instytucji Szwagra. Biada temu, kto nie posiada takiego żywego złotka wśród członków swojej rodziny. Niech lepiej nie wie co traci. Bo ja wiem. Bo bez Szwagra nie obędzie się żadna impreza, żadna męska rozmowa, żadne załatwienie mebli i części,  a już na pewno nie zakup samochodu.

Śwagier to postać mityczna i jego autorytet jest nie do podważenia. On wszędzie był i rozmawiał z tyloma ludźmi, że zgasi Cię jednym słowem, zanim zdążysz rozchylić usta i podzielić się jakąkolwiek życiową wątpliwością. Że też taki wspaniały człowiek ma jeszcze czas być mężem naszych sióstr, ojcem siostrzeńców i siostrzenic, a czasem, o dziwo, osobą aktywną zawodowo! Jakże on to robi, że ma taką wiedzę, że wszędzie był i ze wszystkimi rozmawiał, nie wiem. Pozostaje mi tylko chylić czoła i przed majestatem jego imponującym kolana ugiąć.  Tym bardziej, że to przecież tylko on jest zdolny spośród morza kłamliwych ogłoszeń wychwycić to jedno, jedyne, oferujące auto idealne i tanie, a dodatkowo wydębić od sprzedającego zniżkę, sprawiającą, że czuje się jak dawca organów, który oddaje za darmo nerkę, wycinaną w rowie przez Rumunów.

Pominę rolę szwagra na imieninach, kiedy to zawsze dzielnie polewa, zabawia gawiedź coraz bardziej rozluźnionym aparatem  mowy, zawodzi z francuska i zarzuca żartem, którego kunszt w pełni tylko sam jest w stanie docenić, bo śmieje się najgłośniej. Moje układy ze Śwagrem zawsze były,powiedzmy, poprawne. Po prostu patrząc na mnie doceniał moją siostrę i uświadamia sobie, że mógł trafić gorzej. Niestety nigdy nie mogłam mu zbyt za wiele zaoferować, niechaj podarkiem za te wspólnie spędzone kilkanaście lat, będzie ta tekstowa laurka. Bo Śwagier spisuje się na medal. Pomaga kupić auto.

Tylko Śwagier jest w stanie na podstawie jednej rozmowy telefonicznej z pocztą głosową sprzedającego auta, ocenić, że było bite i malowane. Tylko on, oceniając zużycie gałki do zmiany biegów, ilość kilometrów na liczniku potrafi bez zająknięcia stwierdzić, że:

– jeżdżone było za dużo

– jeżdżone było więcej, grzebali przy liczniku

– jeździli za mało, podejrzane

Śwaigier na giełdzie samochodowej był dziś mędrcem prowadzącym zapatrzonych w niego członków mojej rodziny. Na czele, jak rasowy samiec i przywódca. Za nim sponsor-matka, ostoja- żona, Niemąż mój naśladujący męski, pewny chód i zagubiona ja, która już przy wysiadaniu auta stwierdziła, że woli rower, że za zimno i wolałaby do domu.

I to nurkowanie pod maską samochodu X, polemika intelektualna prowadzona ze sprzedawcą, podpuszczanie go, negocjacje, które sprawiały, że zanim zdezorientowany pan podał cenę, już opuścił ją o tysiąc złotych!

dzielny przywódca wskazuje wpatrzonym fanom wady i niedociągnięcia, oni dyszą spazmatycznie, a ja płaczę, bo nikt nawet mnie nie zapytał, czy podoba mi się kolor oglądanego auta. Jedyne co mogła, to przebierać z zimna nunami w przesiąkających butach i odstraszać potencjalnych zainteresowanych konkurentów informując z poważną miną, że E WIDAĆ, ŻE BITE, JESZCZE KREW W BAGAŻNIKU NIE WYSCHŁA.

Oczywiście, ze wyszliśmy z tego starcia zwycięsko! Z rękami pełnymi łupów! Śwagier ma nową kurtkę, mama poduszki, ja skarpetki, a Niemąż posiekane od mrozu usta. Samochodu nie mamy, bo dwie opcje, które Śwagier uznał za godne uwagi nie spełniły jego wyrafinowanych oczekiwań. Jedno było malowane i to EWIDENTNIE, choć szwagier tego słowa nie użył wierzę, że o to mu chodziło. A drugie, miło 12 lat, bez skazy, rysy, wad. I to wzbudziło u Śwagra największa podejrzliwość.

Poszukiwania trwają, a Śwagier heroicznie nadal jest gotów zarywać noce na moto gratce i opuszczać rodzinę, kiedy tylko jakieś ogłoszenie zwróci jego uwagę i będzie pretekstem do ucieczki z domu.

Dziś ponownie się przekonałam, że jeżeli czegoś nie da się zrobić, to to temat dla Śwagra. Zaprawdę powiadam, Błogosławiony niech będzie naród, który ze swego łona Śwagrów ku radości zagubionej masy, wydał. Amen.

____________________________________

 

P.s. Bardzo ważne! Wszyscy, którzy mają zamiar wysłać jakikolwiek prezent dla Madzi i jej mamy niech wstrzymają się kilka dni, bo dziewczyny wylądowały w szpitalu, a boję się, że wasze przesyłki do Was wrócą. Po prostu dam znać, na facebooku, że wróciły do domu. Bo mam nadzieję, że niedługo wrócą..

______________________________________

Zapraszam na Facebooka: Mam Wątpliwość