shareweek

Nie jestem dobrym kandydatem na fankę blogów. Czasu mam niewiele, miłość do tekstu nie od razu owocuje u mnie uwielbieniem autora i na odwrót- jeśli kogoś lubię to nie od razu jaram się tym, że oddycha. W zalewie blogów, których autorzy naprawdę głęboko wierzą, że są Mojżeszami Internetów i objawiają czytelnikom sens życia, ja wybieram sobie takie korniszonki, które… Potrafią pisać. I wtórne to dla mnie, czy podają przepis na kanapkę z pasztetem, opisują podróż windą, piszą o dzieciach, czy o globalnym ociepleniu. Chłonę słowa kisnąć z zazdrości.

Tak, biorę udział w Share Week’u Andrzeja Tucholskiego,bo wiem, jak cholernie ciężko przebić się w blogosferze blogom bez pleców i autorom skupionym na treściach, a nie pajacowaniu i promocji. Z blogerów, których zapewne kojarzycie, cenię sobie bardzo Zorkę, Konrada, Venilę.

A oto moja lista tych, którymi jaram się nocami pod kołdrą mordując swój wzrok wyświetlaczem telefonu i obiecując sobie „że jeszcze ten jeden tekst i idę spać”.

Magda na Zimno– a uwodź mnie słowem, bierz, całą razem z suchymi piętami, proszę.

Użyj Wyobraźni  – czytam i wyobraźni używać nie muszę. Bo styl jest doskonały, wszystko,co powinnam dostrzegają oczu moje obie pary i zacieszają ogromnie. Zazdrość te oczy chce wydłubać, szkła jednak mam za grube, nie daje rady, więc czytam dalej i kisnę w środku jak zapomniana w plecaku kanapka z mortadelą.

Matko Jedyna– matka wariatka, dzieci cudowne, jedno ciężko chore. A ponad prostotą dnia zwyczajnego i uderzającym ciężarem słów dobieranych po to,by opisać to, co nie do opisania (co jednak Magda czyni możliwym) -ten styl, pazur, poczucie humoru. I jak na wiosnę czekam opowieści o zdrowej Nataszy, która z siostrą tworzy na podwórku bajeczne krainy, choćby z psiej kupy. Blog i autorkę zjadam w całości. Razem z grzywką i kotem.

Sprytnie– bo piszę tak i na takie tematy, które internet powinien chwytać i rozprzestrzeniać w mig, ale tego nie robi,bo jest głupi i woli czytać o bzdurach opisywanych w sposób żaden.

Bez względu na to, jakie są kryteria wedle których kierujecie się szukając lektury w internecie, bo kimże ja jestem, żeby mówić na głos- Boże, co trzeba mieć w głowie, żeby uznać, że ludzi interesuje,co noszę w torbie i jak oni to robią, że serio tych ludzi znajdują– proszę Was tylko o jedno.

Szanujcie tych, których czytacie.

Wyrażajcie swoje uznanie, dyskutujcie, dajcie z siebie chociaż lajka i podlinkujcie to, co Was rusza. Bo istniejemy tylko (a raczej AŻ) dzięki Wam.

P.S. Dziękuję, że jesteście. Poważnie. Tak poważnie, jak wtedy, kiedy zakładam Lence rajstopki, skarpeteczki, ogrodniczki, bodziak,bluzę, kurtkę, szalik i buty i odkrywam, że narobiła w pieluchę.

Ściskam Was jak Anna Mucha swoją talię do zdjęć.

Radomska