SZANOWNY 2012 -Nie będę Ci za bardzo wrzucać, choć skopałeś mi dupsko w tym roku nie dwa, nie pięć i nie dwanaście razy, ale w porównaniu z 2010 byłeś taki zajebisty, że będę mieć do Ciebie sentyment. W Mikołaja nie wierzę i listy wylewne prezentujące moją roszczeniową postawę wobec życia sobie darowałam, więc sorry kolego, ale z lukru i anielskiej poświaty to ja nie jestem – wyżyję się na TWOIM NASTĘPCY.

KOCHANY 2013!

Twój, mijający właśnie, poprzednik wkurwił mnie zacnie na paru płaszczyznach. No bo halo, ile razu w roku można wystawić kogoś z pracą i narobić głupich nadziei, że będzie lepiej? Z mieszkaniem też się nie popisał. Wierzę, że pewien ryży chuj zajmujący się wynajmem mieszkań właśnie został publicznie wychłostany i obcięto mu język za gadanie tylu bzdur i obiecanki-cacanki i nie żywię już do niego urazy, jednakowoż niech ginie. Za ciepłe wspomnienia związane z „moim przez chwilę prawie jak własnym , 23 metrowym M” szalenie dziękuję. Trwało to ze dwa miesiące, no ale przynajmniej nie zdążyło się przejeść, bo jak wiadomo, co za dużo spokoju i szczęścia, to niezdrowo.

No ale stary, co się działo do tej pory to nie Twoja wina, ot tak, z dobroci serca szepnę Ci, czego mi w tym roku najbardziej potrzeba, żebyś mi zamiast remontu kuchni z jakąś ciążą nie wyjechał, bo z taką kuchenką to nawet nie podgrzeję dziecku mleka i nie zagazuję się z rozpaczy.

Także tego, gdybyś był łaskaw obdarzyć mnie etatem, to ja ze swojej strony obiecuję, że będę zapieprzać jak na córkę Zbigniewa i Elżuni przystało – ciężko i z męczeńskim zacięciem. Obiecuję nie nadużywać zwolnień L4 i przychodzić do pracy z każdym gilem i biegunką, heroicznie.

No i pyknijmy razem tą magisterkę. Nie, do niczego nie jest mi to potrzebne, ale moje siostry bez studiów zarabiają teraz po 3000, ja nie mam nic, więc chciałabym chociaż ten papierek zaświadczający, że przez te 5 lat byłam uparta, upierdliwa i naiwna myśląc, że studia cokolwiek zmienią.

Zdrówka mi zapodaj, chłopaku, tak od serca – limit podejrzeń nowotworów  w ilości 4 w przeciągu kilkunastu miesięcy to naprawdę wystarczy. Tak, wiem, życie jest piękne, trzeba się cieszyć każdą chwilą i bla bla bla, ale bez takich numerów ziomuś, bo się pogniewamy i kopnę Cię w dupę i puszczę w niepamięć jak ten nieszczęsny 2010.  to i weź se tą depresję spakuj w kieszeń, albo sfinansuj mi leki, kiedy zamykają najtańsze apteki, a wizyta jak w mordę strzelił, nadal kosztuje 150 złotych. czasami się zastanawiam, czy nie taniej wyniósł by mnie wróżbita Maciej, który w trybie przyśpieszonym przekonałby mnie, że jednak będzie dobrze.

Co do spraw sercowych, to się z łaski swojej po prostu nie wpierdalaj i nie mieszaj, ptaszki i teściowa mi doniosły, że Niemąż ma zamiar klęknąć w tym roku i broń Cię Panie Boże do skłaniania go do przemyśleń, że to bez sensu. Mam 23 lata na litość boską, zegar biologiczny bije, coraz więcej ludzi wie o mnie coraz więcej i to raczej nie działa na moją matrymonialną korzyść…

O pufę wypchaną styropianem już Cię mendo jedna nie proszę, bo znam takich jak ty, a nie lubię się prosić i żebrać, jak załatwisz ten etat to sama sobie sprawię. I biblioteczkę oraz barek też uzupełnię, tylko wiesz, szepnij ciepłe słowo szefowym i powiedz, że takiego bladego murzyna jak ja to ze świecą można szukać na pracuj.pl i w całym wszechświecie.

Schudnięcie sobie darujmy, nie rzucajmy się od razu na rzeczy niemożliwe i absurdalne, ot, gdybyś mógł po prostu zmienić trendy i sprawić, że słodkie 40stki z dużym cycem zostaną docenione…

No i chętnie wystąpiłabym w Dzień Dobry TVN. Wellmanową wydaję się spoko, przynajmniej przy niej nie będe wyglądała jak miś Yogi, a resztę prowadzących chętnię przestraszę i zgaszę.

Ci, którzy mnie w dupę kopnęli w tym roku, z łaski swojej ode mnie z najgorszymi życzeniami w dupę pocałuj, bo mi na to czasu i zdrowia żal.

Nie pozwól żeby wypaliła mnie onkologia, muszę jeszcze odpimpować życie przynajmniej mojej Madzi, a do tego potrzeba energii i zapału, więc od razu się umówmy, że wartości kaloryczne snicersów i czekoladowego ciasta z Biedronki w ogóle się nie liczą i zostaną pozytywnie spalone.

A tym, którzy sprawili, że dorosłam szybciej niż się pomarszczyłam i sprawili, że ciągnę ten wózek nieszczęść przez swój wesoły padołek łez dopomóż, żeby dyszkę w drodzę do sklepu znaleźli przynajmniej, żeby tramwaj im się spóźniał rzadziej niż zwykle.

A i gdybyś z łaski swojej zwolnił trochę, zamiast zapierdalać jak po ecstazy, to ja chętnie bym się za to cholerne pisanie książki już wzięła.

Ściskam Cię czule i czekam z niecierpliwością. Wiedz, że miłe ze mnie dziecko, chyba że się wkurwię,

Tymczasem lecę golić nogi, nakładać szpachlę i wciągać wyszczuplające majtoszki.

A, no i moim czytelnikom ogarnij to wszystko,  czego sobie dla siebie sami w komentarzach zażyczą, bo jak nie to wpierdul i do lochu.