Nowa sytuacja życiowa zmusiła mnie do zweryfikowania odwiecznych prawd tj. z toalety należy korzystać codziennie. 7 tygodni to na tyle długi okres, że nie tylko nie pamiętam jak to jest się spokojnie wykąpać, ale i udało mi się wypracować pewną taktykę, która sprawia, że mam czasem czas nie tylko na to, by obrać ziemniaki, ale, nawet, nie chwaląc się, zrobić surówkę. Serce Radomskie dobre, niczym poza wiedzą podzielić się z Wami nie mogę, bo mam mało, służę radą…

Nieważne czy jesteś już bardzo spóźniony czy nigdy nie wiesz kiedy wybuchnie Twój granat (nawiązując do poprzedniego tekstu) – musisz wiedzieć, co robić, aby na dzień niekoniecznie dobry nie zaplątać się w pośpiechu sznur od szlafroka, nie jebnąć w korytarzu, rozłupać skroń i poczekać spokojnie aż się wykrwawisz nim ktoś wezwie pogotowie mamrocząc pod nosem „zaraz wstanę, jeszcze tylko 5 minutek”..

Od razu informuję – nie jedz śniadania. To zaoszczędzi ci co najmniej 15 sekund, które zmarnowałabyś na otworzenie lodówki i popadnięcie w taki szał, że najchętniej zwolniłbyś gosposię! Zwolniłbyś, gdyby istniała. A brak śniadania to fantastyczny temat do rozmów ze znajomymi przez cały dzień i doskonały pretekst, żeby na oczach gapiów opierdolić w pracy 4 pączki i zadzwonić do babci, z którą podzielisz się tą dramatyczną informacją, żeby zdążyła Ci przed lunchem podesłać pyzy z mięsem i kapuśniak, byś nie umarł z głodu.

Śniadanie odhaczone. Czas na łazienkę. Przyjmijmy, że wejście do wanny ogarniasz sam i mogę sobie ten fragment darować. Teraz, wyobrażając sobie, że masz tylko 6 sekund i od tego zależy Twoje życie (łańcuch zależności jest prosty – zwolnią cię, nie będzie cię stać na kredyt i kawę na mieście, strzelisz sobie z rozpaczy w łeb) – używając obu rąk – polewasz się żelem pod prysznic, włosy szamponem,szczoteczkę pastą i jedziesz. Jak chcesz być glamour to możesz zmieszać szampon z odżywką, ale rozpieszczanie się z rana daje złudną nadzieję, że dzień będzie milszy. Wykonujesz rękami ruchy jak te panie na teledyskach amerykańskich raperów. UWAGA! Przypominam, że w przeciwieństwie do nich, masz się myć, nie masturbować, więc wyj spod prysznica, kiedy zacznie ci się robić za dobrze, to uczyni beznadziejny dzień bardziej bolesnym.

WAŻNE!

Nie popierdol kolejności i miejsc w jakich aplikujesz kosmetyki. Niby nic takiego, ale pastę do zębów naprawdę ciężko zmyć z brwi, a zielone nie podkreślają koloru tęczówek. Sprawdzałam.

Nie zapomnij się też wytrzeć. Niby banalne, niby niekonieczne, ale znów – przewieje cię, przeziębisz się, znów umrzesz i całe to kombinowane pójdzie jak krew w piach.  Apeluję o darowaniu sobie aplikacji wszelkich balsamów oraz mazideł – słyszałam kiedyś historię o jakiejś ciężarnej blogerce, która w ciąży przed wizytą u ginekologa nasmarowała się balsamem, założyła czarne spodnie, a potem tłumaczyła się przed lekarzem dlaczego wygląda tak, jakby kartofle wykopywała z ziemi udami. Może nie zaliczysz wizyty u ginekologa, no ale zawsze warto marzyć, że jakiś nieprzewidziany seks owszem (i tu- apeluję- zabezpiecz się! warto!). Ostatecznie idąc tropem głębokich mantr – żyj tak jakby każdy dzień był twoim ostatnim – wyobraź sobie zniesmaczoną minę gościa, który oporządzałby twoje zwłoki w zakładzie pogrzebowym, gdyby się jednak okazało, że wychodząc z łazienki jebnąłbyś w tym korytarzu, rozłupał skroń i się wykrwawił Z TAKIMI UWALONYMI NOGAMI. Matka by się ze wstydu pod ziemię zakopała! I nawet w trumnie pytałaby Cię, gdzie masz czapkę.

Ok, umyci. Co z make-upem? Polecam – daruj sobie. Wygląd zmęczonego gruźlika i opowieści o niezjedzonym śniadaniu gwarantują, że piątego pączka ktoś ci postawi. Ten dzień nie jest do uratowania, nie wyjdziesz z niego z twarzą, nawet i umalowaną, poza tym dramatyczny wygląd może kogoś poruszy i w tramwaju ustąpi ci miejsca, a brudne małe cyganiątko zagra na akordeonie dedykacje tylko dla ciebie. Poza tym gdybyś jednak, mimo tych cennych rad, miał się spóźnić, co powiesz szefowi – że spóźnienie spowodowała aplikacja różu na policzkach?

Dress code.

Zasada jest taka, że nocą rzeczy rozchodzą się po szafach i półkach i łączą w takie zestawy, na których stworzenie nie wpadłbyś nawet po pijaku. Moja szafa wygląda jak ubraniowy klub dla swingersów – nic tam nie znajdziesz, a jak wsadzisz rękę, to jeszcze coś ci ją odgryzie, utnie, albo zerżnie. Nie ryzykuj- ubierz się w to, co leży na samym wierzchu, brzegu, podłodze, fotelu- jeśli miałeś to na sobie wczoraj, śmierdzi i jest brudne – przekręć na lewą stronę i kokietuj, kiedy ktoś ci zwraca uwagę na wystające metki, że jesteś taka zabiegana, przesąd mówi, że noszenie ubrań na lewej stronie świadczy o tym, że się upijesz, a ty jak nic, jak znalazł, potrzebujesz się dobrze urżnąć, a zawsze lepiej urżnąć niż zerżnąć, bo z butelką nie zajdzie się w ciążę.

Jeżeli akurat w twoje ręce trafiły części garderoby, w których nigdy nie wyszłabyś na ulicę, ubierz się tak, pomaluj usta na czerwono i udawaj, ż jesteś blogerką modową, a świat krytykuje cię z zawiści, a te ekstra szmatki to prezent od sponsora. Co akurat może okazać się prawdą, bo każda matka przynajmniej raz kupiła swojemu dziecku ohydny sweter. To niepisany zwyczaj.

No i na koniec- jeżeli jest pogniecione, forsuj wersję, którą forsuję od lat, bo  nigdy nie używam żelazka – że w tramwaju był taki ścisk, iż cholernie cię wymiętoliło i, psia kość, choć prasowałaś od 5, tym razem zupełnie nie widać i kupuj na litość boską ubrania z dodatkiem lajkry, żeby się trochę napinały jak naciągasz je na dupsko.

do młodych matek – moje dziecko już dawno ustaliło nowe trendy – obrzygane jest nową czernią także noście się dziewczyny dumnie i nie pierzcie, to bez sensu.

Jesteś już prawie ready to go. Jeszcze tylko czapka i szalik. Jakby kto pytał, to oczywiście dlatego, że nie chcesz się przeziębić. Jakby się nie domyślał- po to, żeby zakryć jak największy procent zmęczonej, nieumalowanej twarzy. Płaszcza nie zapinaj. Bo od razu się kapną, że karmisz piersią i bardzo chciałabyś nosić mniejszy rozmiar, ale chcieć to niekoniecznie móc, mimo, że jak upchniesz cycki pod pachą, to marzenia jakby trochę się spełniają. A jak pójdziesz deliaktnie przeszyć guziki to nagle się okaże, że ich cały rząd zamiast po środku, znajduje się wzdłuż lewej pachy i musisz ludziom tłumaczyć, że to nowy fason do którego noszenia jeszcze nie dojrzeli (czyt. utyli).

A nie, nie jesteś mną, nie musisz kupować za ciasnych rzeczy i przeszywać w nich guzików udając, że rozmiar z metki nadal jest twój, o ja  niezdarka! To się zapnij, bo cię zawieje, zamiecie, umrzesz i nawet mama nie doceni, że w czapce.

Po tej porannej walce z tryumfem namalowanym na japie zamiast uroku, błysku i urody docierasz na przystanek na czas. W całej tej euforii przygotowań zapomniałeś jednak, że MPK zawsze się spóźnia, przemarzasz więc do szpiku kości, przewiewacię, zawiewa i….

Koniec.