IMG_20150707_181037 (1)

Lenka wyrosła już z nieustających kolek, krzyków, nieradzeniem sobie z nadmierną ilością bodźców. Nie dała nam od tego odpocząć, bo teraz bodźce chłonie jak szalona, biega, ma miliard pomysłów i bezpardonowo testuje siłę swojego NIE. Oczywiście, że jest mi ciężko – wyjście do sklepu z nią to koszmar połączony z zabawą w ganianego i łapaniem rzeczy w locie, plac zabaw to negocjacje, żeby zajęła się czymś chwilę dłużej. Moje dwie pary oczu to często zdecydowanie za mało, żeby ją upilnować, a przespana w ludzkich godzinach noc nadal jest marzeniem. Mówię o tym jednak ze (zmęczeniem 😉 ) i uśmiechem na twarzy.

Bo niemal każde dziecko jest pępkiem świata i cudem dla swoich rozkochanych w nim rodziców. Bo mając Lenkę nie wyobrażam sobie, jak to jest mieć jej przeciwieństwo- czyli dziecko ciche, spokojne i grzeczne. Piszę ten tekst, bo niejednokrotnie słyszę będąc gdzieś z Lenką, poza zachwytami, także wyrazy współczucia, że tak daje nam popalić. I czuję potrzebę podzielenia się jaśniejszą stroną medalu posiadania dziecka z charakterem i moją taktyką radzenia sobie- z nim, ze sobą i „życzliwymi”. Może przeczyta to jakiś inny rodzic Lenona i jednak nie straci zmysłów?🙂

Tym tekstem nie szukam zrozumienia, aprobaty, wsparcia ani wymówek. Jestem już naprawdę bardzo daleko od użalania się i załamywania rąk, które podtruwało mi życie od porodu. Dedykuję go rodzicom grzecznych dzieci, żeby docenili spokój. Rodzicom Lenonów, żeby przestali narzekać i dostrzegli pozytywy. Przyszłym rodzicom, żeby wiedzieli, że to,czy rodzicielstwo będzie fajne, serio zależy przede wszystkim od nich!

CO JEST EKSTRA W POSIADANIU CHARAKTERNEGO, NIEOKIEŁZNANEGO DZIECKA?

1. Nie porównuję siebie, swojego życia, ani swojego dziecka do innych.

Z kilku podstawowych powódów. Po pierwsze- ludzie kłamią. Albo idealizują wszystko do porzygu, albo najmniejszy drobiazg kreują na dramat, a obydwie wersje są męczące. Po drugie mama Zosi i Zosia to nie Radomska i nie Lenka. Jaram się swoim dzieckiem jakby na świecie nie było żadnych innych i jaram się każdym jej nowym osiągnięciem bez względu na to, czy zaliczyła je jako pierwsza w powiecie, czy jako ostatnia na placu zabaw. I pozwalam sobie na ryczenie z powodów, które inni by obśmiali. Bo mogę. A to jest super.

2. Pielęgnuję swój egoizm

Nie mam nic przeciwko absolutnemu oddaniu się dziecku tak długo, jak zarówno dziecko i matka tego chcą, bo po pierwsze nie jestem od tego, żeby mówić jak żyć, a po drugie każdy i tak będzie beneficjentem skutków swoich decyzji i żadne cudze sapanie tego nie zmieni, nigdy za wczasu niewiadomo, kto miał racje. Ja byłam mamą na miliard procent ponad rok. Żyłam Leną, jarałam się Leną, płakałam przez Lenkę, a w tak zwanych wolnych chwilach umierałam ze zmęczenia i czekałam aż wstanie, bo tęskniłam. Powoli obie uczymy się własnej prywatności- ja wróciłam do swoich pasji i potrzeb, bo wiem, że tylko otrzepanie się z macierzyństwa pozwala nabrać sił na dalsze starcia. Lence doskonale robi towarzystwo innych ludzi, którzy świetnie stymulują jej rozwój. Nie mam problemu z pójściem spać, olaniem wszystkiego kiedy nie ma jej ze mną. I w dupie mam wówczas świat. A to jest super, bo wiele mam czeka na drzemkę dziecka ekscytując się możliwością umycia okien i obrania ziemniaków. NIE JA.

3. Umiem już odpuszczać

Wiele mam wpada w wir dążenia do doskonałości. Za wszelką cenę chcą udowodnić, że mogą wszystko – zająć się dzieckiem,domem, sobą. Jedną nogą kołyszą wózek, jedną ręką stymulują dziecko intelektualnie książeczką, aby resztem kończyn ogarniać makijaż, obiad, mycie podłóg, a nocą zrobić trening, bo prawdziwa matka, to pzecież taka z sześciopakiem, faultetami, pasją i szczęśliwym domem oraz czystym dzieckiem(czy tam na odwrót).  Ja nie zastanawiam się jak mnie ktoś oceni, co powie, gdy wejdzie do mojego domu, co sądzi o tym, że często zamiast gotować, serwuje Lenie zupę z baru mlecznego, czasem poświęcam cały dzień zabawom na dywanie, by innego katować ją bajkami i móc zrobić trening. Nie jestem od wszystkiego, nie muszę być ekstra. mam być wystarczająco dobra i mieć siłę cieszyć się tym, co w ciągłym zapieprzaniu o perfekcjonizm mogłabym przegapić.

4. Akceptuję stany rzeczy i uczę się pokory

Sytuacje w których Lenka krzyżuje mi plany są frustrujące. To oczywiste, że jeśli umówię się na kawę o 10, to Lenka będzie akurat tego dnia spać do 11, choć normalnie wstaje najpóźniej o 6. Wiele razy musiałam zrezygnować z czegoś, bo dziecko jest ważniejsze. Itd. Dziś umawiając się z kimś od razu zapowiadam, że muszę skonsultować grafik z szefową. Staram się nie wkurzać na rzeczy będące poza moją kontrolą. I snuć plan zemsty, w którym to budzę zaspane swoje dziecko, bez litości, do szkoły i ignoruję jej prośby o „jeszcze minutkę” 😉 Życie to nie plan, a skoro często nie daje mi czegoś zrobić, może zacznie zaskakiwać i nagle spać ze mną do południa?!

5. Jestem tu i teraz

Bo t i teraz wystarczająco dużo się dzieje. O tym mówiłam będąc panelistką na See bloggers. Całe życie łapałam tysiąc srok za ogon, bujałam w obłokach, albo sama ściągałam się na ziemię pesymizmem. Nie używam już wielkich słów, nie rozpamiętuję, nie snuję planów. Jestem tu, teraz, z nią, cieszę się, że Lence smakuje zupa. Nie chcę już gonić, zadyszka odbierała mi radość życia. Nie mam już potrzeby udowadniania światu, że jestem ok tylko robiąc wielkie rzeczy i gnając. Dziecko uczy mnie, że jetem zupełnie ok wspinając się na zjeżdzalnię w dresach. I czuję się jakby ktoś zdjął ze mnie ciężki plecak powinności.

6. Nie grozi mi zostanie matką helikopterem

Nie mam tyle paliwa, żeby nad nią krążyć,serio 😉

7. Wiem, że wszystko jest względne…

Mój dramat to drobiazg w życiorysie wielu ludzi. Staram się o tym pamiętać i za długo nie zbierać do kupy, kiedy coś mnie chwilowo przerośnie.

8. …I będę tęsknić

Nawet nie chcę wiedzieć, jak będę ryczeć oglądając jej zdjęcia z dzieciństwa, skoro już te sprzed paru miesięcy roztrzaskują moje matczyne serce jak ja talerze z duralexu w czasie zmywania…

9. Wypłata jest nieproporcjonalnie większa niż cena

Debet w postaci awantury na placu zabaw likwiduje scena w której Lena śpiewa misiom kołysanki i zaprasza mnie do tańca.

10. Nie słucham i nie rozważam za bardzo

Tak, tak, wszyscy wiedzą lepiej, mają gorzej blablabla.

11.Nie wstydzę się prosić o pomoc

Zaliczyłam taki radosny etap pt. Wara od mojego dziecka! Bo moje, bo ja wiem, bo nie wiesz. Potem poszłam po rozum do głow, a może padłam na twarz. Dziadkowie Lenki widzą ją raz na jakiś czas, umiem już przymykać oko, choć nie raz zalewa mnie krew. Cieszę się, że moje dziecko uwielbia ciocie ze żłobka i w razie pilnej potrzeby zostałaby nawet z hydrantem, bo czasem nawet hydrant zdaje się być dla niej fajniejszym towarzystwem niż ja.

13. Pilnuję słów i gestów

Dziecko z charakterem, które po mnie skopiowałoby niegdysiejsze napady furii sprawiłoby, że co miesiąc musiałabym remontować mieszkanie.  Poza tym Lena uczy się w zastraszającym tempie, a ja chcę ją nauczyć fajnych rzeczy, a nie tego, że trudno poradzić sobie z własnymi emocjami.

14. Nie wdaję się w dyskusję

Ani w realu, ani na forum, nie mam potrzeby, by wszyscy przyznawali mi rację. Kiedy widzę ile emocji wzbudza w matkach działalność „Beki z mamuś na forach” cieszę się, że umiem być offline i układać klocki. Jak to mówią- dyskusja z idiotami jest jak zapasy ze świnią w błocie, można się ubrudzić tylko,  a świniom się to podoba. Sama nie dałabym się przekonać kiedyś, że macierzyństwo jest spoko, a matki mają mózg więc jakkolwiek brzmi to idiotycznie, szanuję prawo ludzi do ich poglądów. Współczuję ich matkom, którymi również z automatu gardzą, ale wiadomo, wieża z klocków sama się nie wybuduje. Trzeba mieć priorytety.

15. Nie martwię się o nią ani o siebie.

Kiedy stanie się samodzielna dam sobie radę, jest naprawdę spora lista rzeczy za którymi tęsknię i do których chętnie wrócę. Lena jest przebojowa, odważna, kontaktowa, radosna, a jak ktoś jej podpadnie, to dostaje w łeb. Może to nie pedagogiczne, może złe, ale żyje już trochę na tym świecie, wiem, że nie jest miły i dobry, chciałabym, żeby umiała poradzić sobie z durniami i nie musiała przez nich płakać. I nie bała się świata ani ludzi, po to, aby pokazać mi kiedyś to, czego ja sama nie zdołałam zobaczyć i zaczęła mnie uczyć, tak ja uczę teraz ją.

16. jestem bardziej asertywna 

Kiedyś naprawdę łatwo ulegałam sugestiom i wpływom i nie potrafiłam dbać o swój interes. Daleko mi od ideału, ale na tyle blisko, że jeśli ktoś skrzywdzi moje dziecko dosiegnę, odgryzę mu łeb. Poza tym Lenka jeszcze nie wie, co to znaczy niemożliwe. Walczy o swoje do końca, zaciekle, niezmordowanie, nigdy się nie poddaje, nie obchodzi jej opinia innych. Uczę się od niej.

17. Wiem, że nie wszystko zależy ode mnie

Oczywiście, że dzieciństwo ma decydujący wpływ na życie. Staram się, czasem wyrazem tego starania jest szukanie kompromisów. Świadomość, że moje dziecko będzie kształtowane przez całą masę ludzi, że będzie podejmowało swoje własne decyzje i popełniało własne błędy nieco przynosi ulgę i przypomina, że dziecko to nie moja własność, ani produkt, tylko oddzielna istota, która nie ma zawsze robić to,czego chce, a radzić sobie i być szczęśliwa.

18.Nie mam czasu na pierdoły

Przed narodzinami Lenki oddawałam sie dywagacjom o wolności, o więzi, o znaczeniu roli matki, o tym,czy dam radę, jaka będę, jak zmieni się moje życie. Teraz cisnę wolne chwile jak cytrynę i tylko matki mogą pojąć dlaczego czasem tańczę na balkonie, kiedy w samotności piję kawę.

19. Mam wyjątkowe dziecko

Mam w domu Lenkę- diabła tasmańskiego, cud i perłę w jednym. Taki pakiet. Jest mądra, bystra, przesłodka i śmieszna. Każdy ponoć ma dziecko na miarę swoich możliwości, najwyraźniej ja mam trochę większe 😉

20. Chudnę!

Bo Lena nie chce słyszeć o odstawieniu się od piersi, bo robię hopsa hopsa miliard razy na łóżku dziennie, bo wchodzimy razem na nogach na siódme piętro, bo nie nadążam i muszę dbać o kondychę, bo (to nie powód do dumy) nie mam czasu jeść albo siły tego posiłku przygotować. Zamartwiałam się, że będę słoniem, a ważę mniej niż kiedykolwiek. Ha.

 

A jakie argumenty Wam pomagają nie wywiesić nadal białej flagi na rodzicielskim poligonie? 🙂

p.s. UDOSTĘPNIAJĄC TEN TEKST NADAJESZ SENS TEMU, CO ROBIĘ, WIESZ?