Jak przeżyć wesele? Nie chodzi oczywiście o własne, bo kto w ogóle wpadł na pomysł żeby takie zorganizować, musi być permanentnie najebany, nie myśli racjonalnie, więc mnie nie posłucha, i gdzieś koło czwartej rocznicy ślubu zacznie mu się odbijać echem w głowie bolesnym jak kac pytanie, co do cholery zrobił. Mówię o cudzym.

Stroje

Tak naprawdę charakter imprezy powinien zobowiązać szanownych gości do wybrania tego dnia kreacji w kolorze czarnym. Ponoć jednak księża na mszach podnosili wielkie „ale”, bo z przepicia i przepracowania nie rozróżniali za bardzo imprez, które obsługiwali i zamiast zaskoczyć zgromadzonych zupełnie nowatorskim przemówieniem z zakresu wznoszenia domów na odpowiednim podłożu i istoty miłości, dedykowali młodej parze „dobry Jezu a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie„. I na nic tłumaczenia, że czerpanie radości i chełpienie się cudzym, życiowym błędem, jest co najmniej nie na miejscu, a taniec na weselu to prawie w zasadzie to samo, co  taniec na grobie.

Ksiądz dodał, że głupio mu będzie samemu tak się obnosić z drogą, ozdabianą kryształkami Svarowskiego sukienką i poprosił wiernych o wsparcie.
Przede wszystkim należy pamiętać, że lata dziewięćdziesiąte, czyli czas, w którym cechowała nas nieustanna masturbacja własnym dobrobytem, na przyjęciach obowiązywała złota zasada przepychu i gnuśności, już za nami. Ja wiem, że ciężko się pogodzić z tym, że obnoszenie się przy sąsiadach z koliami, rolkami papieru toaletowego na sznurku i breloczkiem od kluczyków samochodowych, tylko po to, żeby  pokazać, że nas stać i jak wiele mamy, minęły, ale trudno. Poboli poboli i przestanie i jak to mówią – do wesela się zagoi.

Niektórzy się jeszcze nie zorientowali, ale generalnie gorsety, buty z czubem, brokat, koki z takim stelażem, że można by na nich pranie wieszać, też są passe. Dziś stawiamy na wygodę. Kreatorzy mody zauważyli, że z czterema sygnetami na palcach się kieliszek trzyma okrutnie niewygodnie, a z kolią w talerzu rosół się siorbie nieestetycznie i postawili na wygodę.

Na weselnych salonach obowiązuje kreacyjna skromność. Panie z ograniczonymi możliwościami intelektualnymi i zdrowymi nerkami, interpretują skromny ubiór nieco inaczej, ale nie nasza w tym zabawa, żeby się martwić, czy materiału z seksownego stretchu starczy, by jej jednocześnie dupę i sutki zakryć. Przepych i epatowanie dobrobytem przenosi się zatem z garderoby do.. kopert.

Bo do koperty wsadzić należy tyle banknotów, a kopertę podpisać na tyle głośno i wyraźnie, żeby nikt nie miał w rodzinie wątpliwości, kto parę młodą kocha najbardziej, kogo stać, albo się będzie najgłośniej przekomarzać z komornikami i Providentem.

Picie

Przede wszystkim wódka, bardzo dużo wódki. Wiodąca prym pośród epizodycznie występujących napojów i mniej mainstreamowych trunków.Generalnie – wódka to na weselu przystawka, danie główne, deser i zagryzka. Jest nieodłączna jak choinka w Boże Narodzenie, jak krzyż na Wielkanoc, jak ślub i rozwód.

Po pierwsze, wódka= prestiż. Im więcej wódki, tym większy prestiż, rzec jasna.Po drugie, na weselu bawić się będzie z Tobą jakieś dwieście osób – i każda namaczając swoje ego w kieliszku zacznie uciekać się do sztuczek i zagrywek psychologicznych, znanym jeszcze Freudowi, używając prowokującego zdania „no co kurwa?! ze mną się nie napijesz? i wyzywając Cię na alkoholowy pojedynek, który co prawda nie powoduje rozlewu krwi, ale i tak ma swoim koncie wiele ofiar.  Kategoria „za dużo alkoholu” zwyczajnie nie istnieje.

Drinki i wina są stawiane na stołach tylko dla picu, żeby rodzinie pokazać, że rodzice młodych nie tylko w dupie byli i gówno widzieli, ale i na salonach bywali. (jeszcze za PRL,maluchem to i nawet w Bułgarii i Czechosłowacji!) Wśród rodziny na szczęście pokutuje przekonanie, że tylko wódka nie jest dla pedałów, więc zapobiegawczo teść uzupełnił wszystkie eleganckie, światowe butelki tanim bimbrem.

Jedzenie

Wyobraź sobie taką ilość jedzenia, od którego widoku już jesteś chorobliwie otyły i masz zgagę. Taką ilość, która stanowi bilans roczny spożywanej żywności w Maroko i dekady w licznych afrykańskich wioskach. Poluzuj pasek, zdejmij wyszczuplające majtki, zawiń rękawy i wpieprzaj. Bo inaczej wpieprzą Cię wyrzuty sumienia jak zobaczysz wymalowane na pawia ślepia cioci, która tak się starała, żeby wesele było dopięte na ostatni guzik.  I ten ciociny głos sumienia i rozsądku: „ no jedz, czemu nie jesz, jedz, spróbuj chociaż, obrażą się, no co, że niedobre, że nie smakuje?

I uśmiechnij się. Bo będziesz miał przynajmniej czym rzygać po wódce (kojarzysz to uczucie, kiedy w liceum zgrywałeś cwaniaka, piłeś na czczo i bez popity, a potem odgrywałeś muzułmanina nad klozetem borykającego się z wewnętrzną siłą pragnącą wyrwać z Twojego opróżnionego już organizmu płuca? Pij spokojnie, nie ma szans!) i od poniedziałku śmiało i z werwą weźmiesz się za dietę, bo nie będziesz mógł już patrzeć na jedzenie.

Młodzi

Teoretycznie – główni bohaterowie wieczoru, źródło zainteresowania, powód rodzinnego spędu. Praktycznie – to takie samo pierdolenie, jak treść przysięgi małżeńskiej.

Pannę młodą panie na wylot obczają już w kościele i z satysfakcją stwierdzą, że sukienkę ma ohydną, że makijaż przeciętny, a fryzurę o, co najwyżej, taką sobie. Pan młody … A kogo to obchodzi? Przecież pełni rolę rekwizytu. Dodatku do marzenia o białej kiecce partnerki, która w poniedziałek po weselu rzuci dietę wodno-powietrzną i za rok przestanie wyglądać jak Barbie, tłumacząc się (choć wcale nie zapyta),że nie musi ładnie wyglądać, bo ma męża i on ją taką akceptuje.

Ponownie przypominam, że czasy się zmieniły. Welon jako symbol czystości, stał się już dawno reliktem przeszłości.  Panna młoda może walić po oczach bielą sukienki, ale i tak wszyscy wiedzą, że nie podkreśla już ona jej niewinności, a jedynie wybielone z okazji zaślubin zęby.

Jeśli chce, to może sobie doczepić welon wielkości namiotu, ale panowie siedzący za stołami, niczym podstępna Wikipedia, skrywają sekret,  że prezerwatywę młoda umie zakładać lewą ręką po pijaku i po ciemku od piętnastego roku życia i wianuszek miała śliczny, ale upleciony z polnych kwiatów, więc cieszył oczy przez czas krótki. CV erotyczne ma jak niejedna prostytutka, ale działała charytatywnie, dopiero za mąż wychodzi dla pieniędzy,bo dorosła i zmądrzała.Albo przypadkiem zaszła w ciążę, więc kwestie miłosnych deklaracji, zaręczyn i ustalenia daty ślubu, tak żeby brzucha nie było jeszcze za bardzo widać, ustalił tatuś. Z siekierą.

Co do młodego, to dajmy już chłopakowi spokój, pozbawili go już i tak władzy nad sobą, więc niech tak stoi jak ta pizda z muchą i przytakuję zgodnie z oczekiwaniami –  z werwą, uśmiechem i ładnie.

O tym jakie relacje łączą młodych, jeszcze trzeźwi i nieupojeni radością weselną goście mogą się dowiedzieć już w czasie pierwszego tańca. Jeśli słodko patrzą sobie w oczy, to  najprawdopodobniej w ogóle się jeszcze nie znają i pozorując maślany wzrok, marszczą brwi próbując sobie przypomnieć, jak do kurwy nędzy mają na imię. albo unoszą brwi wyrażając dziecięce zdziwienie,zdumieni, jakie to głupie rzeczy może człowiek zrobić pod wpływem rodziców i narkotyków.

Jak patrzą po kątach, to znaczy, że decyzja jest przemyślana i podjęta z rozsądku (możliwość korzystnego rozliczania PIT-u piechotą nie chodzi). Ostatecznie- młodzi rzygają już przygotowaniami do tak uroczystego sakramentu jak szukanie taniej wódki i zapraszanie ludzi, z którymi łączą ich tylko nazwiska i ułamki DNA i chcieliby już zdjąć te ładne błyszczące buty i zwyczajnie pójść do domu. Nie mogą, szukają więc wzrokiem miejsca, żeby się schować.

Szlagiery

Żadne wesele nie obejdzie się bez:

 

  • pierwszej piosence, romantycznej do porzygu i bardzo zaskakującej. Moja ulubiona „Już mi niosą suknie z welonem”, bo nic tak nie pasuje do świętowania zaślubin, jak jęki kobiety, którą ukochany kopnął w dupę i wychodzi za mąż za jakiegoś leszcza, bo się boi, że zostanie starą panną i sama będzie musiała na siebie zarabiać
  • kaczuszki (choć ponoć orkiestry wycofują ten utwór ze swojego repertuaru zapewniając, że nie są zaangażowane w politykę)
  • „sto lat” razy 15, „na lewo na prawo” x 7 , szła dzieweczka, gorzka wódka, przyśpiewki z seksualnymi podtekstami, które bardzo dobitnie wykazują, że w nawet w wujku , który z eurasami brudasami w kopercie przyjechał w markowym garniturze prosto z budowy w Niemczech, tkwi wieśniak ,który lubi popić i pochędożyć, wiec nie ma się czego wstydzić
  • jedzie pociąg z daleka (z machaniem do mijanych gości jak pijane Telletubies)
  • oraz hity z aktualnych list przebojów takie jak:  „Zostańmy razem” Stachurskiego, „Żono Moja”, szlagiery  dj Bobo i Rhianny.Dobra zabawa gwarantowana!

Nie pozostaje Ci nic innego jak udać się wraz ze swoją ciążą spożywczą wynikającą z przejedzenia i obtańcowywać do białego rana zastępy przepoconych pijanych wujków i pachnących jak Briss do toalet cioć, które nie potrafią starzeć się z godnością, jednocześnie uśmiechając się do kamery. Albo nie, kamerę miej w dupie, zachowaj resztki honoru (jeśli nie stracisz jej razem z zębami, kiedy wyrżniesz mordą o parkiet po kolejnym toaście na cześć młodej pary).

Choćbyś się  szczerzył jak Edyta Herbuś w Tańcu z Gwiazdami i Torbicka na rozdaniu „Telekamer” i tak wybredni widzowie, objadą ci dupę, że ci się w życiu nie udało, żonę masz brzydką, męża idiotę, sukienkę paskudną, dzieci głupie i nadwagę, albo przynajmniej kiepsko tańczysz.

najdziwniejsze, że rano, mimo odcisków, ran kłutych i ciętych, stwierdzasz, że połowy rzeczy nie pamiętasz, a reszta, o zgrozo, bardzo Ci się podobała.Potem zaczniesz z niecierpliwością czekać na weselne zaproszenie od tak bliskiej Twojemu sercu siostrzenicy babci ciotecznego brata wujka Twojego ojca.


Albo jeszcze gorzej, zakochasz się, naoglądasz głupich filmów i postanowisz sam stanąć na ślubnym kobiercu, przekonany, że Twój ślub będzie wyjątkowy oraz inny niż wszystkie. jak miliony poprzedników i następców.

 

______________________________________________________________________________________________________________________________

OGŁOSZENIA PARAFIALNE!

Oficjalnie się chwalę i jaram faktem, iż bloguś w całości został przeniesiony z bloxa tutaj, ma zaimportowane wszystkie archiwalne wpisy, więc można porównywać aktualną Radomską z zeszłorocznym Radomskim pędraczkiem i owsikiem.

Remonty dobiegają końca, a szkoda, bo Onetowi chłopcy tak mi tu zgrabnie biegają z farbami i drabinami, że nie mogę się napatrzeć i będę tęsknić. No worries, bo  są tak pomocni i uczynni, że jestem pewna, że żonaci, albo geje.

Ktoś tam proponował parapetówkę. tak jakby nie wiedział, że ludzie z takim poczuciem humoru jak moje i Onetowców,z obawy przed bolesnym zderzeniem z rzeczywistoscią, utrzymują stały poziom alkoholu we krwi, ułatwiający przetrwanie i uśmiechanie się do ludzi, których nie lubimy,więc imprezy powitalne są zbędne. Można zdjąć buty, rozsiąść się i rozgościć.

Nadal jestem niepoczytalna, ale przynajmniej uzyskałam edycyjną władzę nad blogiem. W nowym domu ciepło mi i przytulnie (chociaż chłopcy ostatecznie mogli by skoczyć po koc i kakao) i mam nadzieję, że chętniej będziecie wpadać z wizytami.

 

Pozdrawiam i tradycyjnie, zapraszam na fanpejdż FB: Mam wątpliwość

 

Radomska