Tak, Panowie, naprawdę doskonale wiemy, że jesteśmy przebiegłymi mendami, które tylko czekają,  żeby was omamić, zmusić do założenia GPSu w kształcie złotego krążka i nie możemy się doczekać, aż zostaniemy Waszymi drugimi połówkami w świetle Bozi i USC. Tupiemy rozemocjonowane nóżkami odliczając chwile do tego dnia, który pozwoli już gotować i prać Wam na zawsze, a także przytyć i nie mieć ochoty na seks. Nie mniej jednak, abyśmy wytrzymali ze sobą do dnia ślubu, tudzież do momentu aż któryś z małżonków się dorobi, jak nasi ojcowie dwie dekady temu na saksach w Niemczech, co byśmy go mogli wydymać przed sądem 🙂 , musimy się dogadać. A żeby się dogadać – powinniśmy spróbować się zrozumieć.

 

Doskonale zdaję sobie sprawę, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus, ale ja jestem z Niewiadowa i w dziedzinie pokonywania barier międzypłciowych chciałabym pójść dalej niż Partia Kobiet i transwestyci na youtubie. ten wpis to rodzaj przewodnika dla mężczyzny. Ma za zadanie uruchomić zakopane gdzieś w jelitach współczucie i zdolność do empatii. Jeżeli choć jeden z czytających poczuje potrzebę wzięcia Nospy albo rozpłakania się bez powodu, wówczas uznam, że okazał się być skuteczny. A jeżeli po tej lekturze, drogi przedstawicielu płci przeciwnej, nadal nic nie rozumiesz, to znaczy, że wszystko jest ,w niezmiennym i nie naruszalnym porządku. Po prostu ja, jako kobieta, która ma jaja, chcę Ci uzmysłowić, że wiem, jak cierpisz.

Kiedyś skłaniałam Was do wczucia się w rolę istoty ludzkiej w ciele której rozwija się podstępny pasożyt, który żeruje na niej przez cały okres rozwoju, a potem już tylko od narodzin do śmierci. Wówczas chodziło mi o sytuację niedocenianych matek, dziś spojrzymy troszkę szerzej i rozszerzymy kategorię tych, którym powinno się współczuć.

Mówi się, ze cale życie kobiet jest podporządkowane stadium rozwoju płciowego, w jakiej aktualnie się znajdują. Nie będę dziś używać pięknej i górnolotnej metafory kobiety-kwiatu, który najpierw z pąka przemienia się  w kwiat, a potem przekwita, brzydnie,gnije i umiera. Będę o wiele bardziej przyziemna -pragnę bowiem dokonać interpretacji innego powiedzenia – mówiącego o tym, że kobieta jest zawsze przed, w trakcie, albo po okresie i zawsze trzeba na nią uważać. A jak jest dziwnie miła -to nie ufać. Kiedy nie jest- zachować dystans.

Przyjrzyjmy się zatem, co partnerzy dumnych posiadaczek macic przeżywają dzięki nim każdego miesiąca.

1. Jakieś siedem dni „przed”

Nic szczególnego się nie dzieje, ot, gdyby nie obowiązek wzięcia pigułki tudzież zerknięcie w kalendarzyk małżeński, samica przez dzień lub dwa, ale nie więcej niż 4 mogłaby zupełnie nie zdawać sobie sprawy, co ją czeka. Zwiastunami kataklizmu są pojawiające się co i rusz dziwne zachcianki. Po całych 3 tygodniach na sałacie i kilku pomidorkach koktajlowych degustowanych z gracją Pani Kwaśniewskiej, ona nagle opieprzyłaby kebab albo parówkę. Niekoniecznie Twoją.  Poza tym -cisza przed burzą…

2. Jakieś 5 dni „przed”- faza „O BOŻE JESTEM TAKA GRUBA”

Wbrew pozorom zmiany hormonalne towarzyszące przygotowaniom organizmu do wydalenia zbędnej, krwistej, wyściółki macicy, nie objawiają się dziwnymi i bolesnymi dolegliwościami tak oczywistych miejsc jak brzuch, plecy czy paznokcie. Pada jej niestety na mózg i wzrok. Nagle stwierdza, że waży 16 kg więcej niż dwa dni temu, że nie może się wbić w stare spodnie, które ma na dupsku od rana. Przegląda się w lustrze 45 razy doszukując się kolejnych wyimaginowanych defektów. Popłakuje  kompulsywnie w różnych pomieszczeniach. I jak mantrę powtarza „jestem taką tłustą świnią i nie mam ani jednego batonika”

UWAGA!

U niektórych przedstawicielek mojego gatunku załącza się wtedy także syndrom „Perfekcyjnej Pani domu”. Nagle okazuje się, że wszędzie jest kurz, a ona czuję potrzebę, aby powić się z rozkoszy w czasie biczowania mokrym praniem. To całkiem sympatyczny objaw. Można taką zamknąć w łazience, poczekać aż się wyżyje albo zatruje Ajaxem i zająć tym,co ważne, czyli sobą.

Plus sytuacji? Drogi partnerze, spora część „tłustych świń” rejestruje wówczas zwiększoną ochotę na seks. Także tego, knedel i do dzieła. Znajdź coś dla siebie w tym dramatycznym przedstawieniu.

3. Jakieś trzy dni przed „Nienawidzę swojego życia”

Zmiany i zniszczenia szerzone przez kobiecy układ hormonalny stają się namacalne i widoczne. Japa zaczyna się świecić, włosy żyć własnym życiem i cieszyć oczy przechodniów wzmożonym łojotokiem, a coraz bardziej ochoczo pojawiające się zropiałe diody oraz piana tocząca się z ust to po prostu objaw litości matki natury. Jasny sygnał, żebyś sp… .

Twoja osobista „spasiona świnia” zaczyna ujadać jak Kim Kardishan, kiedy ktoś jej zasugeruje, że jednak ma wielką dupę, w okolicy jej brzucha pojawia się nagle baniak z wodą, całkiem praktyczny, jeżeli macie akurat awarię wody na osiedlu, albo zamarzniętą wodę w studni. odczuwa ogromny dyskomfort i nie omieszka Ci o tym powiedzieć. 164 razy.

4. jeden dzień „przed” – przejawy autyzmu

Nagle okazuje się, że Twoja dama nie potrafi już posmarować chleba masłem i zdarza jej się wstawić pranie do mikrofali. Jej płacz jest coraz bardziej absorbujący. Już nie wiesz, czy ją tulić, czy wypierdalać, bo po prostu znów wsadziła sobie do oka tusz.

5. Dzień pierwszy – „przytul mnie, ale nie dotykaj”

Po kilku dniach fizycznej i emocjonalnej nad aktywności czas dać organizmowi czas na odrobienie strat i spokojne dogorywanie oraz modlitwę o to, aby w tym miesiącu w końcu do końca się wykrwawić.

Wracając do domu, znajdujesz pod kocem skulone jak bezdomny w tych małych, całą dobę otwartych, pomieszczeniach z bankomatami, rzężące zwłoki.

Budzi się w Tobie litość, nadal byś przytulił, ale uwalony lodami dres, wełniane skarpety, strąki tłustych włosów i spazmatyczne jęki absolutnie niezwiązane z ekstazą ani z Twoją obecnością, skutecznie Cię odstraszają. Oglądałeś jednak Polsat Cafe i czujesz się jak tirowiec po przyśpieszonym kursie pierwszej pomocy.

Robisz gorącą herbatę, malinową. Nie, zieloną. Nie słodzisz. Powinieneś. Przesładzasz. Wylewasz. Wymieniasz wodę w termoforze. Na za gorącą. I za zimną. Próbujesz tulić. Tulisz swoje ocalone przed odgryzieniem ramię. Pytasz, co się stało. Żałujesz, że zapytałeś. Milczysz. Dostajesz zjeby, że nic Cię nie obchodzi. Starasz się. Nie wiesz, co robić. Wychodzisz. Słyszysz, że ona to zawsze,a ty nigdy. Robisz kolację. Nie jest głodna. Zjada tez Twoją porcję. Dajesz jej na pocieszenie czekoladę. Zjada  z opakowaniem. Ciućkając resztki sepleni, że próbujesz ją jeszcze bardziej utuczyć.

Padasz na twarz. Ona zwraca Ci uwagę, że nic nie robisz. Płaczesz. Mówi, że jesteś miękkim chu….

6. Dzień drugi, trzeci i czwarty dla zasady – ROZKWIT AGONII

Twoja kobieta jest już tak naćpana lekami przeciwbólowymi, że płacze, kiedy puszczasz bąka, bo myśli, że nadal masz przy niej motylki w brzuszku. Boli ją wstawanie, stanie, siedzenie, a nawet poduszka. Już nie pyskuje, nie może, jęczy jak piosenkarki na arabskich teledyskach. Abo piesek potrącony na szosie, który się wykrwawia. Byłoby Ci nawet żal, ale na dłuższą metę to naprawdę wkurzające.

Jasne strony sytuacji – nie pyskuje. I niedługo koniec.

7. Końcówka

Wszystko wraca powoli do normy. A przynajmniej Twoja dama umyła głowę i znów, dzięki bogu, zaczęła się malować. Podejrzewasz, że był u niej ten Will Smith i stado facetów w czarnym, bo a) kompletnie nie pamięta, jak zachowywała się w przeciągu kilku ostatnich dni, nadal uważa, że to było normalne i wścieka się na to, że jesteś na nią zły i zasłaniasz twarz rękoma, kiedy próbuje się zbliżyć b)  nadal nie ma ochoty na seks.

A po wszystkim….

Potrzebujesz kilku dni, żeby zapanować nad lękami i moczeniem nocnym. Dopiero po tygodniu przestajesz wyrzucać do kosza pyszne, domowe obiady, podejrzewając, że ona chcę Cię otruć. Nie żebyś znów jej ufał, to nie takie proste, ot – znów masz obstrukcje po chińskim. Ostatecznie wolisz umierać po schabowym z cyjankiem niż po miejskim gołębiu.

Pomalutku zaczynasz czuć się jak dziecko, któremu skończył się rok szkolny. Euforia trwa jakieś 14 dni, bo to zaklęty krąg.

Bo potem znów czujesz się jak dziecko siłą zabierane z kolonii…
_______________________________________

tyle od Radomskiej, tej z przetłuszczonymi włosami, która nienawidzi swojego życia i właśnie wstawiła pranie.

Zapraszam na fanpage FB: Mam Wątpliwość.