IMG_20141001_034405

Ostatnio kłócimy się zażarcie i za często. Skala awantury wzrasta wraz z malejącą siłą argumentów. Nie tłuczemy talerzy, bo mamy ich za mało i tylko dlatego, że nikt z nas nie lubi odkurzać. Zmęczenie doprawione drobiazgami, szczypta chronicznego niewyspania i dwóch ekstrawertyków. Potok tyzawsze ajanigdy  skutecznie zagłusza zdrowy rozsądek. Po strzelaninie za dużych słów zapada niezręczna cisza. Ciszę przerywa głos przystojnego spikera.

Spiker mówi, że w amerykańskim ZOO urodziły się małe niedźwiadki, pijany kierowca zabił ciężarną, a w kolejnym starciu na Ukrainie zginęło 2000 ofiar. Pogodynka ma modną sukienkę i mówi, że mamy piękną jesień. Trzeba korzystać, to ostatnia szansa na spacer.

***
Nawleczony jest historykiem pasjonatą. Nie potrafi zapamiętać nazw trzech produktów na liście zakupów, ale recytuje wszystkie ważne daty świata. Lubi wiedzieć i odpowiadać na pytania zanim zdążą to zrobić uczestnicy „Wielkiej Gry”. Śledzi wszystkie portale z wiadomościami i uważniej niż większość ludzi słucha spikerów. Od jakiegoś czasu dużo więcej też milczy, bo nie lubi mnie martwić.

***

Na spacerze Lenka pochłania ciastko. Ja wdeptuje w kałużę. Pies nie chce wrócić. Nawleczony zaczyna mówić. Zaczyna od tego, że mówić wcale nie chce.

Potem jest już jak w filmie. Slow motion. Docierają pojedyncze słowa,a ich echo dudni w czaszce nieznośnie. O tym, że być może wprowadzą obowiązkową służbę, że on w stanie rezerwy też zostanie wezwany. Milczę.

Potem tłumaczy mi,co mam robić na wypadek, który Kochanie, przecież nigdy się nie zdarzy. Coś o tym, że jak go wezwą, to nie będzie go z nami i nas nie obroni. O ucieczce z miasta i krajach, które powinnam wziąć pod uwagę planując emigrację. O wypłacie oszczędności z banku. I o tym, żebym poinformowała, dokąd wyjeżdżam. I  że niebójsię. I nie martw, tak tylko mówię, to na pewno się nie zdarzy.

***

But nasiąka wodą z kałuży. Lenka z tatą na rękach stoją tuż obok mnie, ale myślami mnie z nimi nie ma. Wyobraźnię mam bujną, aż nadto. Wracam do równowagi po kilku godzinach. Udaję, że wierzę w to, że takie rzeczy to tylko gdzie indziej, u kogoś innego i w filmach. Instynkt samozachowawczy, przecież nie można ciągle się bać. Dalej jakoś leci. Lenka budzi się zawsze za wcześnie, je kaszkę, poniedziałek, spacer, środa, październik.

***

05.10.2014 – media informują, że  po przegranej walce z guzem trzustki, odeszła Ania Przybylska. Zawsze klęłam pod nosem patrząc na jej zdjęcia wypominając jej, że to po prostu nie fair, być tak zabawnym, pięknym, mieć przystojnego męża i śliczne dzieci, a na dodatek fajną robotę.

Zamieram. Bo po co to wszystko, kiedy wszystko tak łatwo można stracić? Milczę.

***
Podaję kolację nie marudząc jak zwykle, że nie znoszę gotować. Cieszę się, że mam dla kogo.

Tak często boję się, że nawet to, czego nie znoszę jest mi dane tylko na chwilę. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak mogłabym za tym tęsknić.

„Wielkie to szczęście
nie wiedzieć dokładnie,
na jakim świecie się żyje …” 
W. Szymborska