W związku z tym, że kilka mijanych na chodniku, pijanych nastolatek powiedziało, że jestem ich autorytetem, wbrew wcześniejszym deklaracjom, jednak roszczę sobie powoli prawa do tego, aby udzielać Wam mądrych rad i uczyć, jak żyć. Słyszałam co prawda opinie hejterów, którzy twierdzą że owe małoletnie fanki skandowały tak naprawdę „chcemy kanapkę z pasztetem!„, ale nie dam się w tak żałosny sposób złamać i podważyć swój wizerunek kompetentnej, opiniotwórczej, godnej zaufania i Ważnej Osoby.

W związku z tym, że co i rusz zaprasza się mnie na kolejne imprezy, prelanże, spotkania z alkoekspertami z branży i inne tego typu festiwale ubijania bitej śmietany i smarowania się nią nawzajem, postanawiam uprzedzić przyszłych Ważnych. Nie chcę żeby popełniali te same błędy. W moim wydaniu są nawet zabawne, ale powtarzane przez nich będą tylko marną kopią mnie. A zaistnieć publicznie jako kopia Radomskiej to chyba większa siara niż nie zaistnieć wcale. Lepiej po prostu wiedzieć wcześniej, jak się zachować na ważnym party, żeby nie rzucać kurtki na podłogę,a ładnych pań nie całować w inne miejsca poza dłonią i ostatecznie dupą, ale tylko wówczas, kiedy są wybitnie opryskliwe i sobie tego zażyczą.

No ale kto mnie zaprosi kiedyś gdziekolwiek, poza kuzynką na wiejskie wesele?- myślisz sobie pewnie. I to błąd – masz złe podejście! Nigdy nie wiesz, kiedy ekipa Dzień Dobry TVN wyhaczy Cię spośród anonimowego tłumu w czasie nagrywania wejścia z Pogodynką. Od tego to już tylko krok do prowadzenia trudnych rozmów z Kingą Rusin i romansem z operatorem kamery przecież! A niechże się zdarzy, że Cię na ulicy zapytają, co Cię drażni najbardziej, dostaniesz szansę żeby poszczycić się swoją elokwencją i tym, jak bardzo pocą Ci się skronie, kiedy szybko próbujesz się skupić. Żyjemy w kraju, w którym karierę zrobił koleś jedzący zupę z plastikowej miski, laska, którą kręcą chłopaki i dyskoteki, ale tak ogólnie to nauka, pan grający w grę i tańczący Viking. Sam widzisz, że naprawdę masz realne szanse. I powinieneś wiedzieć jak się zachować.

Zaproszenie

Oczywiście zawsze możesz udawać, że zapomniałeś wejściówki, że ochroniarz to kumpel Twojego starszego brata, a ostatecznie – próbować odkupić od kogoś bilet przed samym wejściem. Gdzieś jednak istnieje granica przyzwoitości. U niektórych niestety na wysokości podeszw Pani zajmującej się selekcją i weryfikacją gości.
Po prostu- kiedy wiesz, że nie możesz wejść, zachowaj klasę. Wystarczy, że będziesz krzyczał „ORGANIZATORZY TO CH…”, osikasz baner przed wejściem i shejtujesz żenujący poziom imprezy na swoim sławnym blogu. Przecież nie wszyscy muszą wiedzieć, że tak naprawdę Ci zależało.

Wygląd

Pewnie wiesz (bo skoro ja to wiem, to mysi zakrawać to o kretyński banał), że największą uwagę strojem przyciągają Ci, którzy nie powinni. Czyli albo wiedzą, że są brzydcy i nie będą wyglądać w niczym dobrze, więc twierdzą, że są MODNI, albo są ta strasznie głupi, że próbują odwrócić uwagę rozmówcy zadającego jakiekolwiek pytania cekinami. Skromny, nierzucający się w oczy ubiór od razu czyni z Ciebie jednostkę inteligentniejszą, ciekawszą, a nawet normalną, więc na wielu imprezach możesz okazać się Skarbem i towarem deficytowym.

aha,  sukienkę i szpilki zakładaj tylko wtedy, kiedy uważasz, że to konieczne. Nie wszyscy zrozumieją, że obcas, kiedy  po pijaku próbujesz dotrzeć do kibla, jest dla Ciebie tak ważny, jak protezy dla Jasia Meli, kiedy zdobywa górskie szczyty.
Ja wiem, że ich stukot wysyła do Ciebie bardzo cenny komunikat pt. „jeszcze idziesz”. A spotkaniu z miękkim podłożem sprawiają, że możesz trzymać pion. Niemniej jednak nadal odradzam.
Na imprezie udawaj, że liczy się dla Ciebie dobra zabawa i atmosfera, a nie lans i darmowy alkohol. Bądź nonszalancko swobodny – załóż zmiętolony t-shirt, tyle, że dla odmiany – czysty. Poza tym sukienka wymaga golenia nóg i nawet transwestyci twierdzą,że rajty uwierają w jajka. A przecież chodzi o Twoje dobre samopoczucie, prawda?

Catering

Wyobraź sobie, że jesteś studentem mieszkającym w akademiku i od miesiąca nie byłeś u mamy, a właśnie zbliżają się ferie. Głód i wycieńczenie organizmu przyćmiewają Twoje racjonalne myślenie i zdarza Ci się zapomnieć, że jako istota ludzka musisz w miarę regularnie dostarczać organizmowi pokarm i nie możesz na raz nażreć się od razu na cały semestr.
Z każdym rokiem wiesz już, że najlepiej dawkować przyjemności i rozłożyć je w czasie. Jak to się ma do darmowego jedzenia na bankietach? Nijak. Po prostu weź dużą torebkę i pakuj jak leci wszystko, niekoniecznie to, co wygląda na jadalne, bo rzeczy jakie tam zobaczysz nie potrafi ugotować chyba żadna matka na świecie, a, jeżeli nadal nie wyrzucili cię ze studiów, a ty boisz się odejść z obawy przed prawdziwym życiem, z takim ekwipunkiem na pewno zostaniesz KRÓLEM AKADEMIKA. Pilnuj tylko, żeby koledzy w w euforii trawienia nie skonsumowali także reklamówek.

Co do darmowego alkoholu – nie pokazuj od razu, że jesteś Polakiem i kochasz swój kraj oraz wódkę. Najlepiej w kolejce po darmowego drinka:

  • udawaj, że rozmawiasz z kimś na ważny temat i wymieniaj się wizytówkami, albo jak nie masz, to chociaż zapytaj o model telefonu, najlepszą domenę do założenia poczytnego bloga, który zapewni Ci pieniądze i miejsce w rankingach Kominka. A kiedy tłum przepchnie Cię do lady z alkoholem przyodziej na twarzy zdziwienie podobne do tego, które towarzyszyło ci kilka lat temu, kiedy to w poniedziałek NIE spóźniłeś się do pracy. Wiesz, wtedy kiedy jeszcze wydawało Ci się, że kluczem do sukcesów jest ciężka, mozolna praca, a nie kanał na youtubie.
  • rżnij głupa i przekonuj wszystkich, że nie miałeś pojęcia, że ta wódka jest darmowa. Ot, po prostu od dyskusji na temat prelekcji, wykładów i przyszłości Social Media oraz Start Up-ów w Polsce, zaschło Ci w gardle i zapragnąłeś jedynie zwilżyć usta. Żeby być bardziej przekonujący, trzymaj w dłoniach otwarty portfel. Tylko pamiętaj, żeby w środku mieć, nawet nie swoją, kartę, bo plik gazet pociętych na kształt banknotów nie ułatwi Ci brylowania w towarzystwie. I może okazać się, że kiedy bawiłeś się z mamą w sklep i płaciłeś za cukierki gazetowymi pieniędzmi, popełniałeś przestępstwo, a Twojej rodzicelce grozi 15 lat za fałszerstwo. Wybierz zatem karty.
    A z kartą to wiesz, zawsze możesz udawać, że nie pamiętasz PINu, wtedy z pewnością jakiś Ważny Bogaty z uśmiechem i zrozumieniem pokiwa głową i stwierdzi, że odkąd ma 6 platynowych kart w banku Rajfajsen Drunk, to też ciągle mu się mylą kody…

Zachowania, a osatetcznie -podbijanie Densfloru

Wszelkie zachowania wykraczające poza zakres powyższej listy najlepiej pozostawić sobie na czas pomiędzy 2 w nocy a „kurwa przenigdy”. Głęboka wiara, że potrafisz kręcić biodrami jak Kubanka kręcąca cygara i naszyjniki z kwiatów, jest tylko Twoja i niech tak zostanie. Nie przekonuj do tego ludzi. Wiesz przecież, że są zawistni i chcą wszystko zniszczyć.
Jeżeli już naprawdę musisz, to naśladuj ruchami zdolniejszych od siebie albo filar. I nie ruszaj ustami w rytm piosenek, których nie znasz, jakbyś był gwiazdą Eurowizji.
Wiem, że marzysz o zaproszeniu do pozowania na tzw. ściance. Możesz co prawda stać przy niej cały wieczór i czekać, aż któryś z fotoreportrerów sfotografuje chociaż fragment Twojego rękawa, ale poniżanie się nigdy nie jest mile widziane. Po prostu udawaj, że Ci nie zależy. Ostatecznie poproś o zrobienie sobie zdjęcia KOGOŚ ZNANEGO – ktoś na pewno uwierzy, że jesteś ważniejszy od fotografującego. Kolejną metodą jest olanie ścianki i powtarzanie, że nie masz pojęcia jak można być takim pustym człowiekiem i fotografować się na tle ścianyw loga takich żałosnych produktów, bo dla Ciebie najważniejsze jest to,co robisz, a nie jakaś tam żałosna sława i fejm. O to, co robisz, nie zapyta nikt, bo to nie typ imprez na których kogokolwiek to interesuje, więc możesz naprawdę odetchnąć i bez presji przelewać mydło z WC do portfela.

I zanim przyjdzie Ci do głowy, że muzyka lecąca w tle jest dla pedałów i nikomu się nie podoba oraz, że SUPER BYŁOBY POPROSIĆ DIDŻEJA O „ONA TAŃCZY DLA MNIE” – porzuć to, co zamierzasz zrobić. Po pierwsze – didżej da Ci w twarz. Po drugie, wszyscy zejdą z parkietu – przyznanie się do sympatii dla takiego rodzaju muzyki jest towarzyskim samobójstwem. Jasne, że ludzie słuchają tego w aucie, ale z kiepską muzyką jest jak z własnymi bąkami- jesteś ich skrytym fanem, ale raczej nie informujesz o tym w miejscach publicznych. Po prostu zachowaj to dla siebie. Bo stwierdzić wśród ludzi, z dużymi aspiracjami do bycia lepszymi niż są, że lubi się coś, co jest pospolite, przewidywalne i znane nawet w Zgierzu, to tak jak opowiadać o tym, że w przedszkolu miało się owsiki i wszy.

Generalnie puenta jest krótka i należy do mojej babci – Po prostu się zachowuj, byle jak, ale się zachowuj. Żeby się matka nie dowiedziała z telewizji, że zamiast pokazać jak prezentujesz na jakimś konwencie samochód napędzany siłą ludzkich myśli, pokazałeś jak rzygasz do kontenera.

 

Wolę nie tłumaczyć, skąd czerpałam inspiracje. Pragnę kiedyś jednak zarabiać na blogu i bardzo lubię wszelakie, około blogowe spędy. Muszę zatem dbać o swój wizerunek. Byle jaki, ale wizerunek.

_________________________________
Do zobaczenia na fb? Wpisz: Mam Wątpliwość