mms_img795867276_2

Upał. Czas urlopów. Turystyczny grajdoł Polski.  7 dni.

Pamiętam swoje przejęcie przed wyjazdem nad morzem kiedy byłam nastolatką. Podniecenie związaną z fajną pracą na plaży i możliwością poznawania nowych ludzi. A potem to smyranie stróżki potu, która lała się po tyłku i gorycz spowodowaną nadmiarem wiedzy o Polakach na wakacjach.

Pamiętam luźne tuniki i odwracanie uwagi od swojego wyglądu gadką i dziarskimi żartami, to ukłucie, kiedy do baru wchodziły piękne jak nimfy rówieśniczki i działające jak okład, widok rzeszy paskudnych lapsów, dzięki którym przez moment nie wciągałam brzucha.

Nastolatki mają to do siebie, że myślą, iż wszystko jest dla nich, o nich, przez nie, albo nie daj boziu bez nich, że wszechświat koncentruje się wokół ich przeżyć- małe kotki miauczą i liżą pyszczki tylko po to, aby one mogły wić się w spazmach dzikich wzruszeń. Ja też miałam wrażenie, że wszyscy patrzą właśnie na mnie, wiedzą to, czego niokomu nie chcę powiedzieć, widzą to, co najbardziej na świecie chciałabym ukryć.

Wróciłam tam po kilku latach- biorąc perspektywę prywatnych zmian- to powrót po latach świetlnych.

I znów widziałam dziewczęta piękne i smukłe tak, że chciało się podejść i uszczypnąć, żeby sprawdzić, czy prawdziwe. Słyszałam rozmowy o miesiącach wyrzeczeń i ćwiczeń. Widziałam panie z żylakami, rozstępami, tłuszczem, który nie oklejał chyba tylko ich uszu. Kobiety na plaży wypacykowane tak, jak normalny człowiek na własne wesele i takie, które według wielu naprawdę mogłyby  nie robić sobie wstydu a innym przykrości i wyjechać w góry. Widziałam młodych opalonych Adonisów licytujących się na pikantne opowieści o poprzedniej, namiętnej i pijackiej nocy.  I Marianów z Mirkami skupionych na narzekaniu na upał, ceny piwa. Sączących entą już dolewkę z plastikowego kufla.

Kilka lat starsza, skoncentrowana na chłonięciu reakcji własnej córki, która pierwszy raz poczuła, że piach jest za gorący a woda za zimna, stałam na brzegu morza  pewna siebie jak nigdy.

Przytyrana seriami zarwanych nocy, zmęczeniem,blada  z włosami nieczesanymi od dwóch dni,w kostiumie w rozmiarze XXXL, dwuczęściowym, zwyczajna, z trzęsącym się od śmiechu bęcem naznaczonym kilkoma pamiątkowymi, pociążowymi rozstępami – taka na jaką patrzyłabym z niesmakiem kilka lat wcześniej.

Dziś spokojniej jak nigdy wcześniej. Jakbym paradowała po własnej łazience a nie publicznej plaży.

Tak, było za gorąco, a potem za zimno. Za głośno i za tłoczno. Piach w butach znów będę nosić tygodniami. Niektóre rzeczy się nie zmieniają, inne, szczególnie w mojej głowie, na szczęście tak. Odkryłam z  radością i ulgą pewien banał!

Nikogo nie obchodzę!

IMG_20140709_191046

Nikogo nie obchodziło na plaży, jaki noszę rozmiar i czy widać mi rozstępy, nawet jeśli ktoś poświęcił mi chwilę swojego czasu i nie szczędził pod nosem krytyki- nie trwało to dłużej niż Lenkowe łapanie orientu, że morska woda jest słona i nie powinna jej zlizywać.

Tak jak i ja mam w dupie, czy pięknej damie kapelusz pasuje do majtek, czy pięty ma wystarczająco miękkie. I czy baba z leżaka nie dostanie za moment udaru albo raka. Nie moje przepite wakacje Mirosława. Nie moje żylaki, otyłość.  Mięśnie brzucha, fałdy. Nie moje wkurwiające dzieci, skretyniali małżonkowie, nie znam też tych wszystkich miłych i fajnych ludzi, którzy plażowali razem ze mną.

Nieważne,co pomyślą ludzie, którzy są dla nas bez znaczenia, których tak naprawdę nie ma- bo znikną nim zdążymy się zorientować, że z tyłka od słońca już schodzi nam skóra.

Nie moja sprawa, ile godzin ktoś spędził na siłowni i czy nie gorąco mu w skarpetkach na plaży. Mogę się zaśmiać pod nosem widząc Andrzeja, który robił sesje budom z kebabem tabletem wielości laptopa, ale urlop krótki, trochę szkoda czasu chyba.

Polecam rozpłynąć się w błogim olewactwie i poczuciu anonimowości. Polecam skupić się na tym i na tych, którzy ważni.

Żadnej minki Lenuszki nie przegapiłam. Śmiałam się tak, że rozstępy na moim brzuchu tańczyły kankana. I co? Nikt nie widział. Ale ja wiem! Nie zmarnowałam tego urlopu na zamartwianie się, czy wszechświat mnie akceptuje. Wszechświat ma mnie zasadniczo w dupie, miło też go czasem olać!

IMG_20140710_174344

 A jak Wasze samopoczucie i wakacje? 🙂