Drogi Narodzie!

Chciałabym w pierwszych słowach mojego listu najserdeczniej i najszczerzej, z głębi mojego przesiąkniętego sarkazmem serca, przeprosić Cię za to, iż w miniony weekend nie mogłam dopełnić swego obywatelskiego obowiązku, oddać nieważnego głosu, a tym samym wpłynąć na losy Wszechświata. Wiem, to okrutne, ale przez najbliższe kilka lat , Wszechświat musi radzić sobie beze mnie.

Z dziką rozkoszą przeglądałam tylko plakaty wyborcze i spoty młodych kandydatek PiSu i panienki z SLD serwującej swoim potencjalnym wyborcom striptiz.  Ponad dwieście lat walki o równouprawnienie, o dostrzeżenie w kobiecie jednostki ludzkiej, która poza zdolnością wydawania na świat potomstwa, posiada też umiejętność posługiwania się mózgiem i artykułowania swoich potrzeb i …co?   Serdecznie Gratuluję, Drogie Panie, że w roku 2011 dałyście sprowadzić wszystkie swoje życiowe ambicje i osiągnięcia do uśmiechu wybielonego przez grafików, koloru bluzki tudzież stanika. Duma mnie rozpiera. Poparłabym Waszą kandydaturę, ale niestety tylko w Wyborach na Miss Mazowsza, czyli w konkursie, w którym nie mogłabym mieć pretensji, że ważniejsze jest dla Was to, jak wyglądacie niż to, co myślicie.

Na pierwszym roku moich powszechnie szanowanych oraz niezwykle przyszłościowych studiów humanistycznych, zaczęliśmy wraz z grupą nieszczęśliwie współstudiujących zastanawiać się nad tym, co możemy robić w tak zwanej przyszłości. Jednym z pomysłów była właśnie kariera polityczna. I moja chora wyobraźnia, niczym denaturatem podlewana niedozwoloną ilością gripexu i aspiryny snuje taką o to wizję…….

Gdzieś  tam pod tą masą nigdy nie rozczesywanych blond loków tkwi całkiem nienajgorzej funkcjonujący mózg . I naiwne prawdy wiary Radomskiej. Chciałabym mieć możliwość na moment zamienić się w Wszechmogącego Bruce’a i dać ludziom to, czego tak rozpaczliwie się domagają.

Stanęłabym na wiecu wyborczym w gustownej kreacji zaprojektowanej przez duet Paprocki&Brzozowski, która poza odjęciem 10 kg swoim krojem i podkreśleniem dekoltu, kolorem symbolizowałaby moją skromność oraz bezgraniczne oddanie ojczyźnie i tako rzekła do narodu:

Narodzie Kochany! Chcesz wolności? Chcesz tego, aby nikt nie wpieprzał się do Twojego życia i dał Ci możliwość dokonywania wyborów? Ja Ci to dam! Ale ze wszystkimi konsekwencjami, których Twój trawiony przez roszczeniową postawę i zagłuszany przez ego mózg nie jest w stanie do końca zarejestrować. A zaraz po tym usiadłabym w wygodnym fotelu z funkcją masażu i patrzyła jak sami rozszarpujemy się na strzępy.

Tak bardzo narzekamy, że wybór postawiony przed nami jest żaden, bo żadna z podjętych poprzez głosowanie decyzji niczego nie zmieni. Ja chyba jednak cieszę się, że pula, z której mogliśmy wybierać swoich przywódców to wciąż ta sama grupka napalonych na władzę psychopatów ( no bo kto normalny chce być politykiem?) . Bo na prawdziwe decyzje i prawdziwe zmiany nie jesteśmy ( o ile w ogóle kiedykolwiek będziemy ) gotowi.

Bo wbrew pozorom możemy dziś już bardzo dużo. Wybór z całej listy możliwości jest jednak na tyle skomplikowany, że staję się jednym z najbardziej bolesnych… przymusów? Nie możesz nie wybierać. Wiesz już, że może 80 lat temu mógłbyś urodzić się i umrzeć w tej samej wiosce, ożenić się z Jadzią mieszkającą 4 domy i 3 obory od Ciebie, byłbyś całkowicie zdeterminowany przez miejsce i czas swojego urodzenia. Dziś miejsce Twojego urodzenia i pochodzenie nie znaczą w zasadzie nic. Dziś musisz sam przyklejać plasterek na uszkodzone w czasie głupich zabaw kolanko, zawodząc rozpaczliwie , że nie ma obok nikogo kto je pocałuje, żeby nie bolało.

Nasz największy problem polega chyba na tym, że domagamy się możliwości wyboru, a jednocześnie chcielibyśmy dostać wszystko, najlepiej bez żadnych negatywnych konsekwencji. Chcielibyśmy być wolni, a jednocześnie czuć się bezpiecznie. A to, jak na mój nos Radomski, drobny paradoks.

  • Chcesz być świetnie wyedukowany, znać 6 języków, podróżować, szczycić się wysublimowaną wiedzą z wielu dziedzin? Ale proszę Cię , nie pytaj potem, gdzie jest to prawdziwe życie , o którym tyle czytałeś w książkach.
  • Chcesz miewać przygody, żyć naprawdę, dojść do własnych mądrości? Dobrze, ale nie smarkaj w poduszkę, kiedy nóżki nie wytrzymają tempa, kiedy kolana nie raz same klękną z bezradności, a dupa nie raz zostanie skopana Tobie i przez Ciebie.
  • Chcesz przeżywać dzikie seksualne przygody , nie angażować się emocjonalnie w relacje z ludźmi ? To nie płacz mi potem, że poza chorobami wenerycznymi i poza masą historii z urwanym filmem w tle, nie masz nic ani nikogo.
  • Chcesz mieć tą jedyną/ jedynego na całe życie , dobre i złe, dłużej niż trwa nagrywanie Mody Na Sukces? To nie narzekaj mi, że jest tak ciężko, że związek to ciężka praca, że kompromisy są konieczne i bolą.
  • Chcesz być świetną matką, która bierze udział w dojrzewaniu swoich dzieci? To zrezygnuj z pracy. Chcesz być pracownikiem miesiąca? To nie miej dzieci. Chcesz mieć i pracę i macierzyństwo? To zacznij brać amfetaminę, zrezygnuj ze snu ogranicz czas na kąpiele i nie przestawaj się starać.
  • Chcesz być intelektualną partnerką w dyskusji wybraną na podstawie reprezentowanych przez siebie poglądów i pomysłów, traktowaną poważnie? To nie sprowadzaj całej siebie do dupy i cycków.

 

W dupach się nam przewraca i zawsze będzie nam niewystarczająco dobrze. Zawsze szczęście będzie akurat gdzie indziej, dopóki życie nie kopnie nas w łeb albo w głowę, dopóki nie stracimy tego, co mamy. Podjąć decyzję jest wbrew pozorom bardzo łatwo. Szkoda tylko, że dokonując życiowych wyborów zachowujemy się jak na zakupach w Tesco. Wybierając pomiędzy ceną a jakością, domagając się super  produktu w ekstra niskiej cenie, z możliwością zwrotu towaru.

Chcieliśmy wolności, to się nią napchajmy, udławmy, zakrztuśmy, porzygajmy. A jak już się nażremy do syta i będziemy pamiętali jeszcze jak to jest nie móc nic i czuł wciąż, jak to jest móc prawie wszystko, wtedy porozmawiamy. Na poziomie, znajdującym się gdzieś pomiędzy poziomem pragnień, a możliwości.

Póki co rozważam zgłoszenie swojej kandydatury w następnych wyborach.

Niczego nie mogę obiecać, zrobię co mogę, robiąc to z wylewającą się z moich ust ironią.

  • ·         Postuluję zorganizowanie  naszym kraju Festiwalu Hipokryzji, w ramach którego nominowanym do głównych nagród grozić będzie publiczna chłosta za niesłowność i obłudę.
  • ·         Proponuję wprowadzenie edukacji seksualnej od najmłodszych lat.
  • ·     Proponuję postawić na każdym rogu automat z prezerwatywami i pozwolić ludziom zadecydować, czy chcą się pieprzyć jak zwierzęta, czy wieść życie seksualnego ascety i żadnego tych wyborów nie potępić.
  • · Proponuję wprowadzenie żłobków, które odciążą nieco matki, pozwolą im nie ograniczyć ich świata do koloru kupy dziecka oraz pozytywnie wpłyną na rozwój psychoruchowy malców.
  •    Proponuję zwiększyć rolę ojców – od poczęcia. Niechaj mają prawo głosu i mogą powiedzieć „nie” kobiecie, która chce dziecko usunąć, niech mają swój urlop tacierzyński, niech będą dumnie paradować z wózkami
  • Proponuję obniżyć ceny wódki, papierosów, wprowadzić narkotyki do sklepów spożywczych. Niech ludzie decydują, jak chcą robić sobie kuku i niech rząd nie zbija kokosów kosztem zdrowia obywateli.

Proponuję darować sobie na razie dyskusję o aborcji do której musimy dojrzeć. Proponuję nagranie reality show. Zamknijmy w pokoju kobietę, która wie, że urodzi chore dziecko, polityka, który wie, że nie będzie go w s tanie utrzymać, ale odbiera jej prawo do podjęcia tej decyzji. I kobiety, które po prostu nie chcą mieć dzieci z parami, które o nich marzą. I jeszcze dodajmy szczyptę dyskusji o In vitro. koro dziecko z próbówki nie jest w niczym gorsze od poczętego poza gabinetem lekarskim, na czym polega gorsza jakość tych dzieci, które już się urodziły, ale które nie do końca okazały się spełniać certyfikaty jakości i wymagań, bo mają więcej niż 3 lata, bagaż doświadczeń poturbowanego 40-latka i nie pasują do słodkich pokoików z pluszowymi misiami ze swoimi dysfunkcjami i dramatami?

-Reality show inspirowane Trudnymi Sprawami już niedługo w ramówce Polsatu. Zasiądź wygodnie przed TV , Narodzie, wymachuj pilotem i wrzeszcz, że zawsze wiesz, co jest dobre i jak należy postępować!

 

Nie obiecuję , że będzie lepiej, ale mogę obiecać, że będzie śmiesznie. Ucząc się od najlepszych – beż żadnych konkretów i programu.

 I zobowiązuję się, że za pieniądze zarobione przy politycznym korytku, kupię co najwyżej 7 letnie używane auto, maksymalnie 2 pokojowe mieszkanie i nie będę wyjeżdżać na wakacje częściej niż raz w roku.  

 

 

 I napiszę książkę „Co z tą Radomską?!”. Jak już wrócę z odwyku, zaleczę nerwicę, przeszczepię wątrąbę.