Recenzje nie są moją ulubioną formą wyrażania myśli, gdyż uważam, że to cholernie słabe, kiedy efekt wielu miesięcy prac, jakaś Radomska czy Kowalska sprowadzi do 10 zdań przez które ktoś nie zechce przekonać się samodzielnie, czy jakaś obca baba ma w ogóle racje. Dlatego na sajm przód niechaj wybrzmi – Mamma Mia 2 bardzo mi się podobała, nie tak bardzo jak 1, ale chyba drugie części mają to do siebie. Ubawiłam się, pośmiałam, przez drogę z kina na parking uważałam, że gram w teledysku i dziwiłam się ludziom, że są smutni. Są jednak kwestie, które muszę wywlec.

W kinie byłam w środku tygodnia, wieczorem, po kolacji… I noc miałam zarwaną przez koszmary… Sprawdź, dlaczego! Dajcie znać, czy podzielacie opinie o filmie?