Dlaczego musisz paść na kolana przed własną matką?
To wpis angażujący Twoją wyobraźnię. Zaczynamy…
Dzień jest z pozoru zwyczajny – wstajesz rano i jest ci po prostu cholernie niedobrze. Dochodzisz do wniosku, że to kac po dobrej imprezie, której po prostu nie pamiętasz. Kac trwający tydzień bierzesz za jelitówkę. Niestety, po dwóch miesiącach lekarz stawia Ci mrożącą krew w Twoich żyłach diagnozę, że to, co powoduje taki dyskomfort i podejrzane objawy, to bardzo powszechny i podstępny  pasożyt, który wije sobie gniazdko w Twoim ciele( albo, przy odrobinie szczęścia, efekt ocieplania Twojego bloku azbestem).
W pierwszym stadium choroby tracisz połowę mózgu, gust i większość przyjętych pokarmów, bo ciągle wymiotujesz.  W wyniku krzywienia się na widok wszystkiego, co jeszcze chwilę temu sprawiało ci radość, zmianie ulegają Twoje rysy twarzy . Kolejny etap to obrzęki. Najbardziej widoczne w okolicy łydek, twarzy, ramion, brzucha i garderoby. Robisz się też niesamowicie podły i nieznośny, rodzina z litości nie powie Ci prosto w twarz, że Cię nienawidzi, ale  nie jesteś głupi, domyślasz się, ze w nocy, z zemsty, wozi Cię roller coasterem po mieście, dlatego nadal, cały czas towarzyszą ci mdłości.
TO jednak tylko jeden z etapów tego stanu.
W czasie następnego przemieszczeniu ulegają kości miednicy. Obrzydliwie bolesnym skurczom towarzyszy  potworny ból. Ten etap może trwać nawet kilkanaście godzin. W kluczowym momencie pęknie lub nadetną ci krocze, ale nie martw się,  potem to jest już naprawdę z górki – ciało obce ma głowę nie większą niż melon, więc jego wydalenie nie może trwać dłużej niż kilka godzin.
Kiedy wydaje Ci się już, ze umierasz, czuwa nad tobą zespół absolutnie niewzruszonych i obojętnych,  zamaskowanych terrorystów  w niebieskich kitlach,  którzy lubią się przyglądać jak cierpisz i  wkładają Ci łapy tam, gdzie sam bałbyś się nawet zajrzeć.  Jeśli zaistnieje obawa, że umrzesz w czasie parcia, albo przesz mając lat dziesięć i bardzo wąską miednicę, ostatecznie –dałeś  terrorystom w niebieskich kitlach w łapę, podejmą decyzję o przecięciu Twoich powłok brzusznych, co przyśpieszy akcje wydostawania się Obcego na świat, ale wydłuży Twoją rekonwalescencje o co najmniej kilka tygodni.  W plotki o możliwości poproszenia o znieczulenie nie wierz. To jest Polska, tu trzeba cierpieć i odmawiać paciorek, drogi na skróty i znieczulenia są dla mięczaków.
Po tak traumatycznych przejściach wydaje CI się, że to już musi być koniec,  a niedługo zapomnisz, albo wniesiesz pozew o odszkodowanie, w wyniku poniesionych szkód.
W sumie mógłbyś, bo Twoje ciało zdewastowane jak stadion po derbach – nie da się nie zauważyć dodatkowych kilogramów, rozstępów, rany krocza/podbrzusza, nienaturalnie wielkiej klatki piersiowej i wyciekającej z niej wydzieliny, wypadających włosów i postępujących problemów z próchnicą. Nie masz jednak nawet chwili, aby poużalać się nad sobą, bo w szpitalu mówią, że wydalony Obcy to Twoja wina i jest Twój, że masz go kochać ponad wszystko, żywić, pieścić, trzymać z daleka od ognia i ostrych krawędzi oraz zabrać do domu.
Obcy jest niewdzięcznym egoistą, nie śpi w nocy, traktuje cię jak jadłodajnię i służbę, płacze na szesnaście różnych sposobów, a Tobie  „Mamo to ja” i Kasia Cichopek karzą się cieszyć, że wydaje dźwięki, robi kupę o stosownej konsystencji, z czasem, w przeznaczonym do tego miejscu,  nie zwraca się do Ciebie per „sługo”, a łaskawie – „mamo” i zdaje z klasy do klasy. Z Twojego zamiłowania do ambitnej literatury w mgnieniu oka pozostaje niezmordowane wertowanie wierszy Tuwima, a miejsce życiowych dramatów zajmuje katarek i bolący brzuszek. Jedziemy dalej!
W wyniku płodowego rozwoju Obcego nie spałeś +/- pół roku.  Spokojny sen przez kilka następnych lat uniemożliwia Ci obowiązek zaspokajania dzikich potrzeb podopiecznego  i jego ostentacyjne  podkreślanie swojej obecności  płaczem, kwikiem i wrzaskiem. Kiedy dorośnie, przestanie siać spustoszenie w Twoim życiu i skupi się na własnym, poprzez przeprowadzkę/ wychodzenie z domu, zorientujesz się zszokowany, że  nie będziesz mógł spać z tęsknoty i strachu, o to, jaką krzywdę może sobie sam zrobić. Od chwili jego spłodzenia obowiązuje Cię nieformalny kodeks, zgodnie z którym zobowiązujesz się rezygnować z własnych pragnień na rzecz takich niezbędnych rzeczy, jak kurs angielskiego czy zestaw klocków lego.
Mimo oczywistych niedogodności  nie masz wyjścia i kochasz Pasożyta całym sercem, a  ten, Twoim kosztem, rozwija się w przerażająco szybkim tempie.  Musisz go  kochać, bo jakbyś nie kochał, to byś takiego niewdzięcznika już dawno w dupę kopnął lub zabił.
Robisz, co możesz by był szczęśliwy, a on w wieku lat 14 mówi Cię, że go rozumiesz i nie znasz, za co Cię nienawidzi, w wieku 20 wyprowadza się z domu i zapomina, że się znacie i dzwoni rzadziej niż do zegarynki pozostawiając cię z uczuciem ogromnej pustki i utraconego sensu. 
Koniec
A teraz,  odpowiedź sobie na pytanie, czy znasz kogoś, dla kogo dałbyś się torturować  miesięcy, zdewastować całe swoje ciało, pozwolić się pokroić, zarywać noce i uzależnić od tej osoby całe swoje życie i szczęście, której potrzeby zawsze będą stały na pierwszym miejscu i przy kim, wszystko, co kiedyś było ważne i barwne, zblaknie i utraci sens.
Kogoś, dla którego robisz to świadomie i z własnej woli,  godząc się na ogromną cenę obecności tego kogoś w Twoim życiu, kto po kilkunastu latach stanie najebany w Twoim korytarzu i powie, ze Cię nienawidzi i byłeś najgorszym człowiekiem ever.
Nie?
To teraz dymaj do kwiaciarni i po laurkę i na kolana Psie. Bo Pewna Wspaniała Kobieta ma dziś swoje Małe Święto i zasługuje wyrazy ogromnego szacunku.
P.S. Kocham Cię Mamo.  Dziękuję, że jesteś, nie uderzyłaś mną o próg, nie oddałaś do sierocińca i kupowałaś mi lalki Barbie.
Ponoć najlepszym prezentem dla Mamy jest szczęśliwe dziecko. Z braku dostępnego asortymentu moja mama musi się w tym roku zadowolić suszarką i ramką z moim zdjęciem, które będzie udostępniać tabloidom  jak będę sławna, albo mnie wsadzą.
To wpis angażujący Twoją wyobraźnię. Zaczynamy…
Dzień jest z pozoru zwyczajny – wstajesz rano i jest ci po prostu cholernie niedobrze. Dochodzisz do wniosku, że to kac po dobrej imprezie, której po prostu nie pamiętasz. Kac trwający tydzień bierzesz za jelitówkę. Niestety, po dwóch miesiącach lekarz stawia Ci mrożącą krew w Twoich żyłach diagnozę, że to, co powoduje taki dyskomfort i podejrzane objawy, to bardzo powszechny i podstępny  pasożyt, który wije sobie gniazdko w Twoim ciele (albo, przy odrobinie szczęścia, efekt ocieplania Twojego bloku azbestem).


W pierwszym stadium choroby tracisz połowę mózgu, gust i większość przyjętych pokarmów, bo ciągle wymiotujesz.  W wyniku krzywienia się na widok wszystkiego, co jeszcze chwilę temu sprawiało Ci radość, zmianie ulegają Twoje rysy twarzy. Kolejny etap to obrzęki. Najbardziej widoczne w okolicy łydek, twarzy, ramion, brzucha i garderoby. Robisz się też niesamowicie podły i nieznośny, rodzina z litości nie powie Ci prosto w twarz, że Cię nienawidzi, ale  nie jesteś głupi, domyślasz się, ze w nocy, z zemsty, wozi Cię roller coasterem po mieście, dlatego nadal,ciągle Cię mdli. To jednak tylko jeden z etapów tego stanu.

 

W czasie następnego przemieszczeniu ulegają kości miednicy. Nieznośnym skurczom towarzyszy  potworny ból. Ten etap może trwać nawet kilkanaście godzin. W kluczowym momencie pęknie lub nadetną ci krocze, ale nie martw się,  potem to jest już naprawdę z górki – Ciało Obce ma głowę nie większą niż melon, więc jego wydalenie nie może trwać dłużej niż kilka godzin.

Kiedy wydaje Ci się już, ze umierasz, czuwa nad tobą zespół absolutnie niewzruszonych i obojętnych,  zamaskowanych terrorystów  w niebieskich kitlach,  którzy lubią się przyglądać jak cierpisz i  wkładają Ci łapy tam, gdzie sam bałbyś się nawet zajrzeć.  Jeśli zaistnieje obawa, że umrzesz w czasie parcia, albo przesz mając lat dziesięć i bardzo wąską miednicę, ostatecznie –dałeś  terrorystom w niebieskich kitlach w łapę, podejmą decyzję o przecięciu Twoich powłok brzusznych, co przyśpieszy akcje wydostawania się Obcego na świat, ale wydłuży Twoją rekonwalescencje o co najmniej kilka tygodni.  W plotki o możliwości poproszenia o znieczulenie nie wierz. To jest Polska, tu trzeba cierpieć i odmawiać paciorek, drogi na skróty i znieczulenia są dla mięczaków.

Po tak traumatycznych przejściach wydaje CI się, że to już musi być koniec,  a niedługo zapomnisz, albo wniesiesz pozew o odszkodowanie, w wyniku poniesionych szkód. W sumie mógłbyś, bo Twoje ciało zdewastowane jak stadion po derbach – nie da się nie zauważyć dodatkowych kilogramów, rozstępów, rany krocza/podbrzusza, nienaturalnie wielkiej klatki piersiowej i wyciekającej z niej wydzieliny, wypadających włosów i postępujących problemów z próchnicą. Nie masz jednak nawet chwili, aby poużalać się nad sobą, bo w szpitalu mówią, że wydalony Obcy to Twoja wina i jest Twój, że masz go kochać ponad wszystko, żywić, pieścić, trzymać z daleka od ognia i ostrych krawędzi oraz zabrać do domu.

 

Obcy jest niewdzięcznym egoistą, nie śpi w nocy, traktuje cię jak jadłodajnię i służbę, płacze na szesnaście różnych sposobów, a Tobie  „Mamo to ja” i Kasia Cichopek każą się cieszyć, że wydaje dźwięki, robi kupę o stosownej konsystencji, z czasem, w przeznaczonym do tego miejscu,  nie zwraca się do Ciebie per „sługo”, a łaskawie – „mamo” i zdaje z klasy do klasy. Z Twojego zamiłowania do ambitnej literatury w mgnieniu oka pozostaje niezmordowane wertowanie wierszy Tuwima, a miejsce życiowych dramatów zajmuje katarek i bolący brzuszek. Jedziemy dalej!

 

W wyniku płodowego rozwoju Obcego nie spałeś +/- pół roku.  Spokojny sen przez kilka następnych lat uniemożliwia Ci obowiązek zaspokajania dzikich potrzeb podopiecznego  i jego ostentacyjne  podkreślanie swojej obecności  płaczem, kwikiem i wrzaskiem. Kiedy dorośnie, przestanie siać spustoszenie w Twoim życiu i skupi się na własnym, poprzez przeprowadzkę/ wychodzenie z domu, zorientujesz się zszokowany, że  nie będziesz mógł spać z tęsknoty i strachu, o to, jaką krzywdę może sobie sam zrobić. Od chwili jego spłodzenia obowiązuje Cię nieformalny kodeks, zgodnie z którym zobowiązujesz się rezygnować z własnych pragnień na rzecz takich niezbędnych pragnień Podopiecznego, jak kurs angielskiego czy zestaw klocków lego.

Mimo oczywistych niedogodności  nie masz wyjścia i kochasz Pasożyta całym sercem, a  ten, Twoim kosztem, rozwija się w przerażająco szybkim tempie.  Musisz go  kochać, bo jakbyś nie kochał, to byś takiego niewdzięcznika już dawno w dupę kopnął lub zabił.

Robisz, co możesz by był szczęśliwy, a on w wieku lat 14 mówi Ci, że go nie rozumiesz i nie znasz, za co Cię nienawidzi, w wieku 20 wyprowadza się z domu i zapomina, że się znacie i dzwoni rzadziej niż do Zegarynki pozostawiając cię z uczuciem ogromnej pustki i utraconego sensu.

Koniec

A teraz,  odpowiedź sobie na pytanie, czy znasz kogoś, dla kogo dałbyś się torturować kilka miesięcy, zdewastować całe swoje ciało, pozwolić się pokroić, zarywać noce i uzależnić od tej osoby całe swoje życie i szczęście, której potrzeby zawsze będą stały na pierwszym miejscu i przy kim, wszystko, co kiedyś było ważne i barwne, zblaknie i utraci sens.Kogoś, dla którego robisz to świadomie i z własnej woli,  godząc się na ogromną cenę obecności tego kogoś w Twoim życiu, kto po kilkunastu latach stanie najebany w Twoim korytarzu i powie, ze Cię nienawidzi i byłeś najgorszym człowiekiem ever.

Nie?To teraz dymaj do kwiaciarni i po laurkę i na kolana Psie. Bo Pewna Wspaniała Kobieta ma 26.05 swoje Małe Święto i zasługuje na wyrazy ogromnego szacunku.

________________________________________________________________-

P.S. Kocham Cię Mamo.  Dziękuję, że jesteś, nie uderzyłaś mną o próg, nie oddałaś do sierocińca i kupowałaś mi lalki Barbie.

Ponoć najlepszym prezentem dla Mamy jest szczęśliwe dziecko. Z braku dostępnego asortymentu moja mama musi się w tym roku zadowolić suszarką i ramką z moim zdjęciem, które będzie udostępniać tabloidom  jak będę sławna, albo mnie wsadzą.

________________________________________________________________________

Zapraszam na Facebooka, fanpage: Mam Wątpliwość