fitness

Normalnie to wiadomo, że  w życiu liczy się wnętrze, inteligencja, poczucie humoru i spryt, ale kiedy do drzwi puka czerwiec i trzeba bardziej otwarcie zaprezentować w co wyżej wymieniony pakiet jest zapakowany, do głów, głównie samic, przychodzi myśl błyskotliwa jak biżuteria z odpustu- skoro już jestem taka zajebista, to czemuż by na taką nie wyglądać?

Oczywiście na świecie istnieje wąska grupa Ań Lewandowskich, które Bozia powołała do istnienia takie piękne, jędrne, bogate i urocze po to, aby inne kobiety wybierały ją na obiekt swojej nienawiści, zazdrości i pogardy. A co za tym idzie nie miały już siły na udział w ustawkach i tworzenie gangów czy przemoc domową.  Anie dziarsko i zupełnie altruistycznie biorą na siebie bycie zajebistymi, dobrymi, ładnymi, znienawidzonymi i niespoconymi dzięki Rexonie.

My, kobiety plebsu jesteśmy podporządkowane nieco innym zasadom funkcjonowania wszechświata. Jedna z fundamentalnych sprawia, że co roku błyskotliwie odkrywamy, że upał dupę karze odkryć, a sumienie owej dupy pokazać nie pozwala.

Wtedy próbuje wmówić sobie i innym,że jest fit. Komu wydaje się, że bycie fit oznacza aktywne życie, zbilansowaną dietę oraz zdrowy rozsądek najwyraźniej jest… mężczyzną. Wśród bab to nie takie oczywiste. Dlaczego i jak kobiety są fit?

  1. Kiedyś byłam sumo, dziś ociekam dumą.- DLA POKLASKU I OWACJI

Przyszła fitneska przez większość swojego życia wyglądała jak Wańka Wstańka, żarła co popadnie tak ochoczo, że strach było wyciągnąć w jej stronę rękę na powitanie. Z napchanymi ustami głosiła wyższość duszy i tuszy nad ciałem twierdząc, że woli być szczęśliwa niż szczupła. Ile łez wylewała co wieczór, aby zmyć z całej, za dużej, powierzchni swojego ciała, wie tylko ona i przyzna się dopiero, jak schudnie.

Któregoś dnia nagle zorientuje się, że świat jest okrutny i choćby odkryła sens życia i lek na raka ludzie i tak nie będą słuchać, tylko patrzeć jak śmiesznie kłapią jej te dwa podbródy. I podejmuje walkę.

Najbliższe dwa lata swojego życia poświęca na wojnę ze sobą, z tłuszczem, z lenistwem, słabościami, kaloriami i całym złem tego świata. Fitness, basen, dieta. Kilogramy i centymetry.

Chudnie, spektakularnie- długotrwały, morderczy wysiłek zostaje wynagrodzony ilością lajków pod zdjęciem w bikini na fejsbuku. Czy można umrzeć szczęśliwszym?!

Wraz z utratą wagi dokonuje się aborcja osobowości. Z fajnej, sympatycznej świnki wyrasta lachon, który gardzi plebsem, chipsami i ludźmi, którzy nie ćwiczą. W jej życiu towarzyskim nie zachodzą oczekiwane cudowne zmiany – wcześniej nikt nie słuchał tego co ma do powiedzenia, bo nie mógł na nią patrzeć, a teraz patrzy i z niedowierzaniem stwierdza, że nie da się jej słuchać, bo w morderczym procesie walki o swoje ciało poświęciła wszystko – także mózg.

Jeżeli da radę – będzie ćwiczyć do końca życia,aby utrzymać efekty  i powtarzać sobie, że ludzie nie lubią jej z zazdrości. Jeśli nie, powróci do starych nawyków, będzie powtarzać, że jak chciała to mogła, ale już po prostu nie chce i głosić, że ludzie to hieny bez względu na masę ciała i ilość polubień na portalu społecznościowym.

2. Bo na życie mam ochotę tylko wtedy gdy się spocę – DLA ENDORFIN.

Endorfiny to takie małe robaczki, które wabi zapach potu -zjawiają się wtedy obok Twoich dyszących zwłok i obsypują je brokatem, tańcząc i grając na tamburynie. Są na Ty, ale niestety nikt poza spoconą ich jeszcze nie widział. Jej mama była już u Ewy Drzyzgi opowiedzieć, że córa ćpa. Za to kłaniają się Fitnesce wszyscy dresiarze z osiedla, bo liczą  na zniżki i dobry towar. koleżanek nie ma już dawno, bo nikt nie lubi szczupłych lasek. I nikt, ale to nikt nie chce Ci uwierzyć, że jesteś szczęśliwa i spełniona. A ona jest po prostu w tej dziwnej grupie osób, które… lubią się pocić, męczyć. Lubią jak je boli, rwie, jak muszą szukać wyplutych płuc.

Kiedyś też mi ktoś opowiadał, że w pewnym momencie aktywność fizyczna sprawia przyjemność, ale jestem sceptyczna jak wobec Śpiącej Królewny (no bo serio, wierzysz, że nawet fajną laskę ktoś pocałowałby gdyby sto lat nie myła zębów i spała z takim kapciem w japie?!) No ale szanuję Fitnesski. Nienawidzę z zazdrości, ale szanuję.

3. BO MAJĄ MAŁO PROBLEMÓW, BUJNĄ WYOBRAŹNIĘ, NISKĄ SAMOOCENĘ, ZA DUŻO CZASU.

Ponoć miały kiedyś do zgubienia 3 kilo, nie mogły znaleźć sukienki w sklepie dla lalek Barbie i… wpadły w gówno po uszy. Niegdyś interesowały się fotografią i sztuką, teraz skupiają się na robieniu zdjęć swojemu jedzeniu i bycie dziełem sztuki rzeźbionym siłą własnych mięśni i potęgi niezłomnego umysłu, któremu nie straszne lenistwo, sen, ani eklerek.

Ktoś im czasem szepnie, że ćwiczenia 7 razy w tygodniu i dwa razy dziennie to lekka przesada, ale przecież wiadomo, że jest zazdrosnym, niedowartościowanym hejterem, którego nie warto słuchać. Nawet jeżeli powołuje się na swoje dyplomy rehabilitanta/ ortopedy/ czy innego oszołoma, który na niczym się nie zna i jest przeszkodzą w walce o osiągnięcie celu. Celu, który jakimś dziwnym trafem, ciągle się przesuwa.

Delikwentka nie ma pasji innej i innych wartości, szczęście mierzone jest w kilogramach, centymetrach, intensywności zakwasów i litrach potu. Dzień bez wysiłku jest dniem straconym, ale i zawsze odpracowanym z dwukrotną siłą.

Psychofit nie potrzebuje chłopca, matki, dziecka, przyjaciół. Wystarczy jej mata, karnet na zajęcia i siłownie, koleżanki z forum o odchudzaniu i witryny sklepowe, które prawią jej komplementy i powtarzają, że jest dzielną dziewczynką.

Kied upływ czasu nie wzbogaci jej systemu wartości i sprawi, że jej kontrola nad ciałem przestanie być tak ogromna, z opuchniętą od botoksu wargą i implantami cycków będzie przekonywać siebie i innych, że chirurgia plastyczna jest dla ludzi. Trzeba tylko umiec stawiać sobie granice.. Albo ćwiczyć wyrażanie emocji intonacją głosu, bo sparaliżowana twarz może nie dać rady.

4. FIT … Z ZEMSTY

Kiedyś porzucił je chłopak, którego bardzo kochały i ubzdurały sobie, że gdyby nie ich boczki, cellulitis i małe cycki to na pewno byliby bardzo szczęśliwi i na zawsze razem.

Najbliższe 5 lat poświęca tuningowi, każdego dnia na siłowni, chwilę przed utratą przytomności wyobrażają sobie JEGO MINĘ, kiedy w końcu spotkają się na ulicy.

Wszystko co robią w życiu jest tłem dla dbania o swój wygląd, nie marnują energii na relacje międzyludzkie, bo oszczędzają ją dla arbitrecka i zumby. I w końcu nadchodzi taki dzień. Suną chodnikiem jak wyrzeźbione muzy Adonisa, pewne siebie, piękne, jędrne niczym z fotoszopa. I widzą go. Kiedy roześmiany, szczęśliwy stoi z taką, co ma boczki, celulitis i razem, jak ptaszki z dziubków, zjadają sobie kebaba.

Blask w oczach znika, opalenizna sztuczna jakby blednie, nie pozostaje nic tylko wypłakać się na ramieniu trenera w kształcie chmurki i wypocić resztę łez na spinningu. 

5. BO SĄ KRÓTKODYSTANSOWCAMI I MAJĄ CEL.

Jeżeli jakaś kobieta twierdzi, że bierze ślub po to, by oficjalnie przysięgać przed Bogiem miłość, wierność i blablabla to łże. Nie od dziś wiadomo, że ślub kobiecie potrzebny jest po to, żeby wyglądała i czuła się zajebiście.  Podobnie jest z każdym innym ważnym dniem- będzie godny odnotowania tylko wtedy jeśli ona okaże się być wystarczająco seksowna. To prostackie, trochę może i smutne. Tia… Nie znam przyszłej panny młodej, której się jednak nie śniło, że mąż nabawia się przepukliny i łamie kręgosłup przenosząc ją o krok.

Krótkoterminowa walka ma też drugą stronę. Kobieta koncentruje się co prawda na wysiłku i pracy w walce o lepsze ciało, ale sił dostarcza jej nie tylko wizja sukcesu, ale i, jeśli nie przede wszystkim, wizja tego wszystkiego, co zeżre jak tylko rzuci dietę w pizdu.

6. BO U NAS MODA TAKA, NA ĆWICZENIA JEST PADAKA.

Nic, co robią wszyscy nie jest dobre. Są takie jednostki, które powinny porzucić nawet pomysł oddychania, a jednak brną w zaparte…

Adeptki sztuki modnego fitnessu słyszały, że zdrowo jest biegać, ale to, że nie po sklepach w poszukiwaniu ładnego dresu i odpowiednio markowych butów już do nich nie dotarło. 

Kryzys fundamentalnych religii, poczucie bezradności sprawia, iż szukają na oślep autorytetów z krwi i kości. I mięśni rzecz jasna.  Kochają Ewę, zdjęcia jogurtu naturalnego z żurawiną i robienie sobie fot w bieliźnie przed lustrem.

Wierzą, że trening liczy się tylko wtedy, kiedy wszyscy wiedzą, że go zrobiły. A Każdy poprzedza prasowanie stosownego outfitu, który dobrze wypadnie na samojebkach, oraz makijażu, który wchłonie pot, podkreśli blask endorfin w oczach i ukryje zęby połamane od wbijania ich w podłogę. 

One nie są aktywne i wysportowane dla zdrowia i lepszego samopoczucia. Są po to, żeby sprawiać ci przykrość i przypominać jak nie wyglądasz i że Twoje życiowe priorytety nie wyglądają atrakcyjnie na Instagramie.

A TY? DLACZEGO JESTEŚ/ BYWASZ FIT?

Radomska od miesiąca rusza swoją płaską dupę. Szukając motywacji zaliczyła wszystkie wyżej wymienione punkty. Nim zacznie być cokolwiek widać stwierdzi pewnie, że absorbowanie się swoją cielesnością, jest nazbyt przyziemne i puste i lepiej ten czas poświęcić na pisanie bloga, ale…

Nadal ma coś w pamięci … 

CZEKAM NA WASZE FIT PRZYGODY, PERSPEKTYWY!!! 🙂