Tak rodzą się prawie wszystkie konflikty i nieporozumienia – ktoś czegoś nie powiedział, ale już zinterpretował, ktoś inny na coś innego zwrócił uwagę, pomnożył razy trzy lub podzielił przez cztery. Dwóch uczestników tego samego zgłoszenia będzie opowiadać o trzech różnych. I gotowe.

Chłopak naprawił dziewczynie rower, ale ona wolałaby róże i zasypiają smutni – on, bo się stara, a nie wychodzi, ona, bo on nie wie, czego potrzebuje.
Mąż bierze nadgodziny, bo chce zapewnić rodzinie więcej, a żona czuje, że ten ucieka, zostawia ją samą, może nawet kogoś ma?
Babcia od tygodni czeka na telefon i coraz trudniej jej wierzyć, że jest ważna i potrzebna, a Ty masz teraz gorszy czas i nie chcesz jej martwić.

Nikt nas nie uczy jak rozmawiać, każdy korzysta tylko z jednej pary oczu i nawet nie wie często, co sam czuje, nie mówiąc o innych. Z rodzicielstwem jest podobnie. Historia mojego macierzyństwa będzie pewnie zupełnie inna niż jej dzieciństwa. Znam to z autopsji, kiedy moja mama wyciąga garść wychuchanych wspomnień z chwil, których ja nie kojarzę lub gdy ja opowiadam o dniu, który zapamiętam na zawsze, a ona twierdzi, że jej tam nie było.

Co Ty zapamiętasz Lentosiu? Czy Twoja opowieść będzie dla mnie łaskawa?

W ciąży obiecałam sobie, że nauczę się gotować i ze wstydem dowiadywałam się, co to do cholery ta włoszczyzna i jak wygląda. Dla Ciebie moje zupy są ohydne. Nie dorównam pomidorówce babci.

Na bal karnawałowy, nauczona poprzednimi edycjami, przygotowałam strój, jakiego pragnęłaś. Ba, nawet dwa zapasowe, na wypadek gdyby w przedszkolu trafiła się jakaś inna matka, której mylą się dni. Dopilnowywałam najdrobniejszego szczegółu jak spinki nietoperze do stylówki Czarownicy. W przedszkolu płakałaś, bo nie mogłaś znaleźć rzeczy na przebranie – pomyliłam szafki. Czerwony trójkąt z zielonym. Jak mogłam?

Tydzień temu nie lubiłaś mnie za maraton wizyt lekarskich  – okulista, dermatolog, pulmonolog. I moje „nic nie boli” rzucane do ściany. I Twoje pretensje, że znowu coś chcą, kiedy jedyna chcąca to ja, dowiedzieć się, czemu kaszlesz i przegapiasz wycieczki.

Ostatnio byłyśmy na spacerze. Zimno, wietrznie, nic specjalnego. Stwierdziłaś, że było cudownie. A przecież wyciągać musiałam Cię siłą.

Zapamiętasz którąś z wymyślonych na poczekaniu bajek, które Cię zachwycają przed snem?
Koronę, którą dostałaś po zabiegu? To, że spałam na podłodze pod Twoim łóżkiem czy że nie umiem śpiewać i wkurzam  się, kiedy nie chcesz usnąć?
To, że się drę, kiedy nie myjesz rąk po sikaniu czy jak szepczę, gdy się boisz i uspokajam, że jestem obok.

Niedawno miałaś 104 cm, a ja z zapałem psychopaty szukałam rzeczy z dwustronnymi kucykami, bo każdy pisk radości był źródłem ekstazy. Zapamiętasz to, czy te dwa razy jak przycięłam Ci brodę suwakiem?

Kim będę w Twoich wspomnieniach –  tą zaradną, czy zajętą?
Pracowitą, czy wiecznie nie mającą czasu?
Czułą, czy krzyczącą za często?

Śmieszną, czy tą, która ryczy, kiedy się zbiegały niesprzyjające okoliczności, jak psy?
Tą, która wycinała, rysowała, tłumaczyła, czy akurat zbywała i przepraszała?
Taką, co smaży gryczane naleśniki i smaruje je masłem orzechowym bez cukru, czy tą, która funduje na śniadanie hot-doga z Żabki?

***

Człowiek to taka dziwna istota, która pamięta lepiej to, co smutne. Wszystkie odstępstwa od normy. Nie te poniedziałki i czwartki z obiadem, a ten jeden raz, jak prawie matka spaliła mieszkanie. Nie te spinki kupowane z ulubionymi postaciami z bajek, a niekupienie zabawki, której brak był gorszy niż nadepnięcie na klocka.

Cokolwiek zapamiętasz i skoro tak musi być, to daj chociaż znać, że zawsze czułaś się kochana. Przez tą, co czasem daje radę, czasem dupy, ale z uporem psychopatki wyszukuje w sklepach rzeczy w koty, odkąd cekiny są passe.

Opowiem Ci kiedyś o porankach rozpoczynanych tuleniem.
O deserach czarowanych z rękawa.
O miejscach, które Ci pokazałam i bajkach, których treść zapomnisz.
O siniakach, które wycałowałam, nocach, których nie przespałam

Będę pamiętać za nas obie.
_______________________________________

Lena nienawidzi zdjęć. ZGodziła się tylko pod warunkiem, że będą jakie ona chce. Efekty poniżej.

Z namaszczeniem macierzyńskim skrupulatnie dobrane outfity z 5.10.15.  Z KOTEM w roli głównej:

57 komentarzy
  1. Obserwując Twój profil, insta i bloga od jakiegoś czasu, dowiedziałam się, że jesteś bardzo fajną i mądrą mamą. Dbającą, troskliwą, czasem nieporadną, ale bardzo kochającą. Jest Waszą Królewną, kochaną, wspieraną, a nawet rozpieszczaną… I to jest dobre, bo wyrosnie na pewną swojej wartości Kobietę.

  2. Świetny tekst. Odnajduję się w nim. Córka dopiero 2 latek ale wzlotów tyle co i upadków jeśli chodzi i macierzyństwo :) Pozdrawiam Was,a Lenon wiadomo…wymiata ;)

  3. Pięknie Ola ❤❤❤
    Sama zaczęłam się zastanawiać jak moje córki będą kiedyś mnie pamiętać. Oby dobrze. Buziaki dla Was dziewczyny 😘😘😘

  4. Kurczę, Ola. To takie mi bliskie. Tym bardziej teraz, gdy Młoda robi się coraz starsza i mądrzejsza. Ma dopiero 2,5 roku, a ja codziennie się zastanawiam, czy jestem dla niej dobrą mamą. Czy będzie pamiętać moje łzy czy mój uśmiech. Mój brak sił czy zabawę z Nią. Chcę, żeby miała idealną mamę, idealne wspomnienia. Ja baaaardzo mało pamiętam ze swojego dzieciństwa.
    BTW. Co tutaj tak mało komentarzy ;o ❤️❤️

  5. Ten tekst jest odzwierciedleniem moich myśli. Dokładnie takie same pytania sobie zadaje. Wierzę, że moje dzieci będą zawsze czuć, że są kochane, i że wszystko co robiłam, robiłam z miłości. Miłości tak wielkiej i szalonej, że czasami przesłania zdrowy rozsądek. Uwielbiam Cię czytać 😊

  6. Bardzo mądra z Pani kobieta❤ I nie tylko w kwestii wychowywania Lenona! Tekst w punkt. Prawdziwy, więc wzruszył… Dziękuję 🙏🤗

  7. Z inteligentnej, rezolutnej dziewczynki wyrośnie inteligentna kobieta. Jeszcze dużo przed Wami. Doceni matkę gdy staniecie naprzeciw kobieta z kobietą. Bo z czasem dopiero zrozumie ile kosztowały (wcale nie hajsu) gryczane naleśniki, wspólne spacery, nudne zabawy scenariuszowe i nieuduszenie jej gdy była niegrzecznym gnomem. I jak we wspomnieniach pojawi się czasami matka nawalająca, to dorosła córka zrozumie że matka była tylko i aż człowiekiem. Bardzo Ci gratuluje Olinku, że jesteś mamą, bo widać że to bardzo ważny dla Ciebie kawał życia.

  8. Bardzo mądra z Pani kobieta ❤ I nie tylko w kwestii wychowania Lenona! Tekst w punkt. Prawdziwy, więc wzrusza 🙂 Dziękuję 🙏🤗

  9. Piękny tekst! Oczywiście się wzruszyłam :) Staram się być z synkiem i bawić się z nim tak by czuł, że jestem jego kompanem, przyjacielem na jego drodze życia. Mimo że, czasem mam dość brumkania autkiem przez pół dnia, a na myśl dotykania piasku i zabawy koparką mam autentyczne dreszcze… To staram się być z nim w jego świecie. Czy to zapamięta? Mam nadzieję. I naszła mnie taka myśl. Jakie to przewrotne, że z dzieciństwa pamięta się tak niewiele (naprawdę mało pamiętam), a jest ono tak ważne dla naszego rozwoju. Pozdrawiam całą rodzinkę! :)

  10. Słynny polityk twierdził, że nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy. Z perspektywy córki uważam, że tyczy się to też macierzyństwa. Oczywiście konczenie stawiam w cudzysłowie w tym drugim przypadku.

    Bardzo pamiętam jej starania i starania o to by wszystko wyglądało naturalnie, jakby nigdy nie była zmęczona. A ja pamiętam, że jej nie wierzyłam, ale cieszyłam, że była dla mnie. Że nie była w pracy.

  11. Czytam, czytam, czytam… Zamyśliłam się nad moimi synami- dorosłym i prawie dorosłym. Zdrowym i niepełnosprawnym. Jak było kiedyś i jak jest teraz. I chyba dzięki Twoim wpisom uświadomiłam sobie, że nie jestem taką złą matką jak myślałam. I pamiętam wszystko od dnia narodzin. Biorę album i idę z nimi powspominać. Ciekawe czy będą chcieli… Chcą 👍😜

  12. Tekst ważny, a akurat dziś bardzo trudny dla mnie. Po ciężkim macierzyńsko dniu, gdy tak wiele rzeczy zrobiłam po prostu źle, gdy było tak dużo nerwów i gdy nie pokazałam jak kocham, jak się martwię, jak chce dobrze, a jedynie pokazałam jak bardzo się denerwuje i jak czasem brak mi cierpliwości. I boję się, że nie zapamięta z dzisiejszego dnia nic dobrego, a w pamięci utkną mu wypowiedziane w złości słowa i obraz “złej mamy”. Dziś tekst dla mnie bardzo smutny, ale na szczęście też pouczający, więc jutro zanim wstanę z łóżka i zacznę walkę o każdą poranną minutę, przeczytam go jeszcze raz, żeby przypomnieć sobie i postarać się, żeby z jutrzejszego dnia mógł zapamiętać więcej uśmiechu i miłości niż złości i nerwów. Jak zawsze doceniam, podziwiam i dziękuję. Dobrze, że jesteś.

  13. Ten tekst jest tak bardzo w punkt, że się popłakałam. Szczególnie dzisiaj, kiedy mój Synek zamiast wcinać beztrosko pączki musiał siedzieć na fotelu u dentysty z wybitym zębem. I też się zastanawiam, co zapamięta… Czy jak razem piekliśmy oponki, czy może to że w nieodpowiednim momencie wyszłam umyć ręce i zostawiłam go z mało odpowiedzialnym dziadkiem? Na pocieszenie mogę tylko dodać, że dzieci często zaskakują tym, jak dobrze pamiętają zwyczajne momenty razem. Takie, do których my nie przywiązujemy wagi. Więc może nam wszystkim jakoś się uda zaznaczyć miłością w tych dziecięcych wspomnieniach?

  14. Normalnie czytasz w moich myślach. Lenon wymiata na zdjęciach!! Uwielbiam Was obie ♥️
    PS. Mariusza trochę też, żeby mu przykro nie było 😉

  15. Kurczę tu jest tak zawsze wszystko pięknie napisane, że jak.ma wzruszać to wyje, jak mam się śmiać to się smieje, wszustko takie trafione w.punkt ,ma Pani talent do pisania, świetnie się to czyta i co najważniejsze to zostaje w głowie.

  16. Oj dobrze powiedziane , ja mam wyrzuty jak muszę zostawić swojego już 9 latka i muszę coś załatwic. A przecież pracować trzeba ….. Ostatnio mój syn powiedział “mamo ale ty ciągle
    pracujesz ” i też mi do głowy przyszło , że własne dziecko się będzie zastanawiać kim była jego matka. Ale mam ciekawa pracę i jak mój syn był ciut mniejszy
    na pytanie czym zajmuje
    sie mama odpowiadał z dumna “pomaga innym ” i takie małe gęsty pokazuja , że wychowanie nie poszło marne jak by się wydawać mogło . Radomska jesteś spoko matka najważniejsze , że kochasz tego swojego małego sobowtóra i krzywdy mu zrobić nie chcesz i na pewno nie zrobisz !!!! Śliczna jest mała 😍😍😍 pozdrawiam

  17. Chciałabym, żeby Mama odpowiedziała mi, co pamięta z mojego dzieciństwa, bo ja nie pamiętam Jej W OGÓLE. Istniał dla mnie tylko tatuś… Alkoholik i dupek, który dziś traktuje mnie najgorzej, jak tylko można. Za to Mama stała się najważniejsza na świecie. Przewrotne nasze życie…

  18. Wzruszyłam się… Często zadaję podobne pytania mojemu 2,5 letniemu synowi, gdy już śpi…tyle mam za uszami ale chcę, żeby wiedział, że kocham. Najbardziej. Najkolorowiej. Naj…

  19. Nie mam dzieci ale ten wpis mnie wzruszył. Zastanawiam się na ile moje wspomnienia z dzieciństwa były ta codziennością a na ile odstępstwem które akurat zapamiętałam. Takie teksty uświadamiają tez ze jesteśmy tylko ludźmi i życie jest przewrotne, ale warto robić wszystko co można by te mała istotę wychować na fajnego, ciekawego świata człowieka

  20. Zawsze dajesz do myślenia. Uderzasz w te wrażliwe miejsca duszy każdej mamy, bo przecież my wszystko chcemy jak najlepiej zrobić a nie zawsze nam wychodzi. Tak, jak piszesz sami pamiętamy wiele gorszych sytuacji z dzieciństwa a przecież nasi rodzice także się starali.
    Świetny tekst.
    Brawo

  21. Ryczę… Czytając to podsumowuje swoje macierzyństwo i zastanawiam się tak jak Ty czy i co zapamiętają moi synowie. Mam dwójkę huliganow i psotników których kocham nad życie. Aktualnie obu dopadł wirus i czuwam, tule i co chwilę pytam czy nic nie boli. Starszy(7lat) po histerii płaczu w gorączce i majaczeniu że nie lubi jak my latamy na smokach po raz kolejny krzyczy do mnie że “Momo to był tylko sen, daj spokój” a ja myślałam że majaki gorączkowe i dziecko mecze pytaniami retorycznymi ( imię, nazwisko gdzie mieszka) żeby sprawdzić czy kontaktuje z rzeczywistością. Co zapamięta… strach i męczące pytania matki czy troskę i czułość… Poświęcenie ostatnich wolnych funduszy na bilet do kina na ulubiona bajkę czy to że nie pozwalam mu grać na Xboxie dłużej niż godzinę. Jak moi synowie podsumują mnie jako matkę. Także Olinku tekst w sedno naszej matczynej egzystencji. A ryczę bo boje się że okaże się że mogłam dać z siebie jeszcze więcej niż daje, że to nie wystarczylo do szczęśliwego dzieciństwa moich łobuziaków. Choć wyznajemy sobie miłość dozgonną trzy razy dziennie.

  22. A ja czytając ten tekst poplakalam się ale chyba nie ze wzruszenia,raczej ze smutku. Córka lat 11 już albo dopiero. Patrzy na mnie wzgardliwie kiedy mówię,że muszę jechać do pracy; obraża się gdy mówię, że nie kupię iPhone’a bo to bez sensu wydatek a nie mam pieniędzy; kiedy leżę z temperaturą w łóżku prycha i mówi, że nie wyglądam na chorą; kiedy chcę coś jej wytłumaczyć lub objaśnić słyszę “dobra,wiem”… I tak się zastanawiam czasem, może za często, czy to już przegrałam tą bitwę nierówną?Ten bój rodzicielski o dobro dziecka? Czy to już ten moment kiedy dowiaduję się jak złą matką jestem? Czy już teraz może nie pamiętać tulenia się rano?Całowania stopek? Gilgotek? Czy już teraz pamięta wszystko co złe?Kiedy zapomniałam spakować do szkoły drugie śniadanie?Kiedy spóźniłam się na zebranie a wszystkie inne mamy już były?Kiedy zabroniłam zabrać telefon na szkolną wycieczkę zgodnie z zarządzeniem dyrekcji a wszyscy inni pozwolili?
    Smutno mi strasznie czasem bo już teraz mam poczucie,że poległam. Nie jestem autorytetem, kimś godnym naśladowania mimo ciągłych starań, urabiania sie po łokcie i spełniania marzeń często kosztem moich własnych. A nie o to szło przecież. Miało być zupelnie inaczej. ;(

  23. Piękny, wzruszający, życiowy tekst. Jesteś megaaaaaaa… Widzisz to co często zwykłym ludziom umyka. Pozdrawiam.

  24. Lenon to dziewczynka z niesamowitym charakterkiem. I ciekawa jestem kim zostanie jak dogodnie. A ja jestem mama 3 letniego Leona i nie mam z nim lekko ani on ze mna bo do idealnych matek nie należę.. I również zmagam się z depresją więc różnie to bywa

  25. Ja mam syna w tym samym wieku co Królowa 👑i też się zastanawiam czy nie za mało lub z dużo czegoś w jego życiu, czytam to co piszesz i tak jakbym czytała siebie. Coraz więcej jest świadomych niedoskonałości matek, które czary mary o idealnym wychowaniu wsadzają między kartki bajki, bo życie to życie i trzeba mieć tego świadomość. Cieszę się zawsze na Twoje teksty, a te o wychowaniu i życiu czytam z ogromną przyjemnością. Kocia królowa jak zawsze sztos ☺️

  26. Ilekroć zaczynam wątpić w to, czy moja Cesarzowa nie zapamięta aby tylko wszystkich moich „nie” czy słabszych momentów, spoglądam jej w oczy i mówię, że ją bardzo kocham. I wtedy słyszę, że ona mnie też bardzo kocha. I że jestem najlepszą mamą na świecie, nawet jak czasem mnie nie lubi ;)
    Jesteśmy najlepszymi mamami na świecie dla naszych dzieci. A już zwłaszcza córek.
    I na koniec dialog wieczorny z dziś.
    – Kochanie, a wiesz, że dokładnie siedem lat temu urodził się mój mały wielki skarb?
    – Mamo, a wiesz, że siedem lat temu urodziła się moja mama i mój tata? Bo ja się wtedy urodziłam i dla mnie wy też.
    No i jak się nie rozczulać ❤️

  27. Dajesz do myślenia.. Kiedyś skomentowała twoje zdjęcie na Ig, te mówiące że wszystkie te niedogodności odczuwane prze opiece nad dzieckiem do lat 5 kiedyś miną, że nie mogę się doczekać. Odpowiedziałas, żebym się tak nie spieszyła, czy jakoś tak, że jescze będę żałować że ten czas minął. Teraz ten tekst, przeczytany z rana przed pracą, po ciuchutku żeby czekając na babcie jej nie obudzić. I tak siedząc nad kawą znów się zastanawiam, “mam wątpliwość”, co Julka będzie pamiętała, co będę pamiętała ja, i jak bardzo będę tęsknią za tym że miała kiedyś te straszne dwa lata :)

  28. Zapamiętam cudownego, wesolego synka, którego rozpiera energia, wspolne zabawy, czytanie, wycieczki, przytulanie… ale mam nadzieje ze moj syn nie zapamieta:”synku pozniej, musze zrobic obiad”, “synku, pobaw sie sam, mamie boli glowa”, “synku, nie teraz”, “synku….”
    Choc sie staram, jak kazda mama, to zawsze uwazam ze robie za malo, mam nadzieje ze te “malo” wystarczy na piękne wspolne wspomnienia, a przyszlosc przyniesie nam mnostwo cudownych momentow razem.

  29. Świetny tekst ❤️ Nie mam dzieci, ale z ciekawością czytam te o macierzyństwie, o emocjach które temu towarzyszą, jak kobiety tyle ogarniają lub nie i nadal tak kochają i nie wariują. Masz rację, że dzieciństwo to zlepek wspomnień rodziców i dzieci i ten zlepek jest czasem tak różny. Pomyślę dziś o moim dzieciństwie z tych dwóch stron. Buziaki 😘

  30. Już pierwszy akapit z tym chłopakiem, co to pracuje a jej nie pasuje bo go ciągle nie ma. Już czytając to, poczułam, jakby ktoś nagle odgadł za mnie o co mi chodzi… Tak dziwnie jest płakać w poczekalni w przychodni kiedy to patrzą. Dziękuję ci za ten tekst bo wszystko co przeczytałam czuje dokładnie tak samo. I na początku i cała reszta. Pozdrawiam 😘

  31. A ja nie mam dzieci (mam nadzieję, że mogę tutaj dodać “jeszcze nie mam”), ale poryczałam się czytając Twój tekst. Siedzę w pracy i ryczę. Nie byłam w rodzinnym domu już 2 miesiące i choć rodzice odwiedzali mnie, to poczułam znowu, że tęsknię i że nikt mi tych 2 miesięcy nie odda…
    Poza tym zaczęłam się zastanawiać, jak różnie wyglądają czasami nasze wspomnienia i jak rzadko zastanawiamy się, co czują i myślą nasi najbliżsi. Jak rzadko rozmawiamy o tym, co pamiętamy i o tym, co jest dla nas niejasne.
    Dziękuję za ten tekst – od dawna już nie płakałam że wzruszenia.

  32. Coraz częściej mam wrażenie że czytasz w myślach milionów kobiet. Duże gratulacje że potrafisz powiedzieć to na głos i pokazać kobietką, że wcale to co myślą lub robią albo jak sie czuja wcale nie jest złe, głupie czy nienormalne… Duży szacunek dla Ciebie za to! A ja od siebie zwyczajnie w świecie dziękuje, że jesteś i że jesteś właśnie taka!!!

  33. Czytam cię Olinku i analizuję swoje życie …hmmm… Córki me spore jedna już pełnoletnia, druga za moment… i Wojcieszek nie za duży, nie za mały… Jak każdy z nas tak i moje dzieci pamietaja różne chwile i każdy z własnego punktu widzenia ale… Jestem dumna z siebie kiedy słyszę ciepłe słowa od moich latorośli i myślę sobie nie taka najgorsza mama jestem 😉mimo iż wywlekam myślami wiele sytuacji kiedy postąpiłabym inaczej może lepiej… a może wcale nie.
    Wiem, że jest jak jest, nie cofnę czasu, nie sprawdzę ale skoro moje 3 żywioły mówią kocham cię mamo i przytulają się to nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem tylko odwzajemniac to uczucie. Pozdrawiam 😘

  34. Mi wiele tych czułych chwil, pełnych śmiechu i zabawy z moją mamą, przypomniało się dopiero jak sama zostałam mamą :) nie żebym nic nie pamiętała ..ale zawsze jakoś takie ogólne wrażenia i nigdy się nad tym nie rozczulałam. A teraz jak ogarniam coś z moimi dziećmi to normalnie szczegóły wracają i jakby zapach tamtych chwil, prawie słyszę nasz wspólny śmiech :)

  35. Hmmm zabawne mialam wrażenie że czytam własne myśli, dokładnie nad tym samy się zastanawiam co moje dzieci będą pamiętać. Pięknie napisane, uwielbiam czytać Twoje teksty

  36. Oj Olinku piękny tekst. Wzruszyłam się czytając go.. I wróciłam wspomnieniami do mojej mamy i mojego dzieciństwa. Czasem zapominamy.. Ile to je wszystko kosztowało. Myślę że ten tekst będzie piękną pamiątką dla Ciebie i twojego różowego Szoguna. Macierzyństwo to cos czego nie ogranie się rozumem. Mam nadzieję, że będzie mi dane to poczuć na własnej skórze.
    Pozdrawiam Was cieplutko!

  37. Ja właśnie jestem w ciąży i oczywiście mam mnóstwo obaw jak to będzie, czy sobie poradzę itd. Ale chciałabym być taka matką jak Ty 😉

  38. I właśnie sobie uświadomiłam za ile rzeczy powinnam podziękować mojej mamie… Olinku pisz pisz i jeszcze więcej pisz! Trafiasz do mnie jak nikt inny i będę cały czas to powtarzać, że czekam na książkę w Twoim wydaniu!

  39. :D

    Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że warto, żebyś już teraz jej zaczęła opowiadać jak to było jak była całkiem mała (czyli np. nawet te sprzed roku czy nawet pół roku). I co jakiś czas powtarzaj te fajne historie z momentów gdy była jak pterodaktyl, te, które wzbudzają twój uśmiech we wspomnieniach.
    Będzie potem pamiętać, jakby to były jej własne.

  40. Genialne sedno macierzyństwa, nikt nas nie doceni za poświęcenie i nieprzespane noce, a już na pewno nie nasze dzieci, może spłacamy dług kiedyś zaciągniemy u naszych rodziców?

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.