zw2

Każda z wielkich stacji telewizyjnych ma swoją własną fundację. Nic dziwnego, do stworzenia kampanii charytatywnej potrzeba mnóstwo pieniędzy, a telewizje nimi dysponują. Jak się dzieje, że poruszają Twoje serce, a Ty poruszasz portfelem?

Zasad funkcjonowania jest kilka. Kampanie mają szokować albo wzbudzać współczucie. Nazwa jednostek chorobowych,  dane statystyczne, one nie są w stanie skłonić Cię do myślenia. Krew wartkim strumieniem wylewa się z naszych telewizorów w każdym wydaniu wiadomości. Przełączamy je, żeby nie zabryzgała paneli i nie sparaliżowała myślą, że tak naprawdę nic nie możemy zrobić. No i przecież obiad stygnie. Kluczową decyzją w obraniu drogi do twojego serca i sumienia jest dobór postaci- nieuleczalnie chorego dziecka, ale chorego tak …estetycznie, aby proporcja słodyczy i ckliwości przeważała nad ogromem cierpienia. Żebyś doczekał do końca spotu, pomyślał, że to okropne, że tak śliczne dzieci muszą tyle wycierpieć i jak dobrze, że możesz to zmienić, dzięki czemu na sercu jakby lżej, jabłecznik smakuje lepiej. Żeby prawda dotarła do Ciebie opakowana w pudełko obsypane brokatem. Prawda jest gorzka, ale o tym już nie będziesz myślał, serce zaleje błogie poczucie dobrze spełnionego obowiązku z powodu zbawienia świata. Czy tam wysłania sms-a.

Nie jest łatwo Cię poruszyć, oj nie. Mięso, cierpienie, rozpacz i reklamy środków na biegunkę atakują Cię zewsząd. Nad tym, aby drgnęło w Tobie sumienie pracuje sztab ludzi. Copywriterzy wymyślają hasła i scenariusze spotów, graficy dopieszczają buzie umierających bobasów na ulotkach, spoty radiowe wypełnia poruszająca linia melodyczna. Wszystko właśnie po to, aby do Ciebie dotrzeć. Marketing, grube pieniądze wydane na promocje, żebranie o wsparcie u celebrytów, sław, autorytetów, żeby zechcieli wspomóc, udostępnili z łaski swojej zdjęcie, podpis, pomachali, oddali swoje majtki na licytacje.

Wszystko po to, by uświadomić ci, przypomnieć, zasygnalizować, szepnąć, jebnąć przez łeb jednym komunikatem – Pomóż. Bo ktoś potrzebuje, bo możesz, bo to proste.

Nie zasmuca cię, że jakaś agencja reklamowa i cwane madafaki pracują nad tym, byś pojął, że warto i możesz uratować czyjeś życie?

***

Nasze hierarchie potrzeb Maslova pękają w szwach. Mieszkania, kredyty, wakacje, kursy, wydatki na rodzinę,dom. Gdy już ogarniemy piramidę nie przyjdzie nam do głowy,aby na chwilę się zatrzymać i sprawdzić, jak wspinaczka wychodzi innym. Idziemy dalej, ale w bardzo zasmucającym kierunku. Będziemy odchodzić z tego świata rozwinięci, po kursie yogi, wieloletnich terapiach, dziesiątkach wieczorów w czasie których rozważaliśmy jak MY się czujemy, i co możemy zrobić, żeby zmienić SWOJE życie na lepsze i sprawić przyjemność SOBIE.

Kilka miesięcy temu grupa nierozsądnych kobiet, podjudzana macierzyńskimi hormonami i dziecięcą wiarą w to, że mogą zmienić świat, postanowiła pomóc pewnej fundacji. Takiej, która nie zatrudnia fachowców od marketingu i PR-u,bo wszystkie swoje środki przeznacza na rzecz podopiecznych. Nie ma chwytliwego logo, nazwy i patronatu prezydenta, Kaczora Donalda i Natalii Siwiec. Ma za to masę roboty i wiele dzieciaków pod opieką.

Inicjatorki akcji nie są tylko infantylnymi oszołomami- zagrały ze światem wedle reguł, którymi ię rządzi. Pisały, krzyczały gdzie się da, prosiły kogo mogły. O tym, że zupełnie same i od zera stworzyły książkę i nie chcą żebrać. Chcą zaoferować bardzo dobry produkt w niskiej cenie, która w całości zostanie przeznaczona na rzecz dzieciaków. Krew, pot, łzy, pasja, naiwność, chęci i ciężka praca. Wydawało się, że pomysł stworzenia publikacji przez grupę różniących się od siebie kobiet bez doświadczenia literacko-wydawniczego to szczyt, założyłyśmy, że jeśli uda nam się dokonać tego,to dystrybucja książek będzie czystą frajdą. Rzeczywistość zlała nas po pyskach. Najtrudniejsze okazało się dotarcie do ludzi z komunikatem –

Możesz pomóc. Dostać w zamian coś, co równoważy poniesione koszty.Nic nie tracisz.

Wydrukowałyśmy 1000 egzemplarzy i wykorzystałyśmy wszystkie kontakty i drogi. Niestety nie ma wśród żadnej celebrytki ani gwiazdy. Opcjonalnie mogłybyśmy pokazać cycki, ale obawiamy się, że to mogłoby Was odstraszyć. Nie wróżąc sobie sukcesu, powtórzę jednak, bo wierzę w ludzi.

Za 29,90 możecie kupić fajną książkę z bajkami dla dzieci. Jest w niej także moja bajka. I wyprute żyły i serca grupy blogerek.

Książki dostępne tu:

www.zwierzakipocieszaki.pl

Mimo kilkumiesięcznej akcji, gwarancji świetnego towaru i ISTOTY CELU, wciąż mamy ich ponad 300.

Na pewno masz w rodzinie, sąsiedztwie, wsi i mieście jakieś dziecko. Kup, bo nie zbierzemy całej kasy, a ja zgorzknieję i pomarszczę się ze zgryzoty jak rodzynka. Całość kwoty przeznaczamy na rzecz Fundacji Kawałek Nieba.

Pomóż. Bo możesz, bo to proste, bo warto.
Bo proszę.