... a przynajmniej mnie, Radomskiej. I nie dlatego, że jak każda kobieta, jestem wiecznie przed, po, albo w trakcie okresu. Po prostu – Drogi Mężczyzno –  źle sformułowane ciepłe słowa są jak powiew delikatnego wiatru na plaży w Sopocie. tyle, że w listopadzie. Gdybyśmy miały siusiaki, w czasie odbierania komunikatu, czułybyśmy jak owe siusiaki wędrują schować się między nerkami lub w kącie jelita grubego.

 

1. „Masz w sobie ‚to coś’ „

Czyli w sumie nie jesteś ani wyjątkowo ładna ani wybitnie atrakcyjna, ale coś ( auto? nazwisko? siusiak rozmówcy?) sprawia, że rozmowa z Tobą wykracza poza szablonową wymianę zdań pt. „hej, nie wiesz gdzie jest toaleta?”, „masz zapalniczkę?”, czy „Tusk to zakłamany pies i Sługus rosyjskich służb specjalnych„.

Postrzegając komunikat nieco bardziej optymistycznie- nie masz w sobie nic, co jest szablonowo atrakcyjnego, jak cycki, nogi, czy urok osobisty, albo nie daj Boże, uroda, ale jesteś unikalna. jak żubr. jak limitowana edycja chipsów. Jak jednorożec.

2. „Nie jesteś przecież taka brzydka”

Czyli jesteś, ale ktoś jest nieudolnym gentelmanem. Ewentualnie – jesteś, ale tym razem, wyjątkowo udało ci się podkreślić Twój urok osobisty. Grzywką do linii brody i burką.

3. „Wyglądasz zupełnie inaczej niż na zdjęciach, w życiu bym Cię nie poznał!!”

Przypomnimy sobie, kiedy to ostatni raz dodałaś na fejsbuka przypadkowe, niewyselekcjonowane, przedstawiające Cię w niekorzystnym (realnym…?) świetle zdjęcie. Na pocieszenie możesz zawsze przed wyjściem z domu przeglądać się nie w lustrze, a w zdjęciu profilowym. Może to jakoś poprawi Twoje samopoczucie…

4. „… ale Ty  masz osobowość i poczucie humoru!”

wypalone na pytanie o to, czy jesteś ładna i jak wyglądasz.

Jesteś brzydka, ale fajna. Jesteś idealną kandydatką na kumpla bez siusiaka, skazanego na  wieczny (nie)byt w mistycznej strefie friendzone… W tej chwili, w akcie największej desperacji marzysz o tym, by być tak ładną jak błyskotliwą, inteligentną i zabawną. Przykro mi. Nie będziesz. Nie jesteś też Natalią Siwiec – nie stać Cię na operacje. Pogódź się z tym i zachowaj godność – czytaj mądre książki, bądź podła, nienawidź mężczyzn, powtarzaj, że wygląd jest bez znaczenia.

5. „Rób to,co kochasz, a nigdy nie będziesz musiała pracować.”

Chyba raczej- rób, to co kochasz, a nigdy Cię nie zatrudnią.  Albo, jak tylko zatrudnią, przestaniesz to kochać. Albo coś w tym stylu.

Chyba, że zaczną płacić za robienie sobie jaj, jedzenie i spanie. Bo fajnych  pracowników nie szukają, sprawdzam na bieżąco. Reasumując: złudzenia to Ty zostaw dziecku, opowiadając mu w sierpniu, że w szkole będzie bardzo fajnie.

 

I 6. ,ostatnio zdecydowanie moje ulubione:

 

6. „Wow, to takie niespotykane i dziwne, że jesteś kobietą, a robisz/mówisz/piszesz takie rzeczy!”

Wow, wiem! Pomyśl, jak ciężko byłoby mi to robić, gdybym była nosorożcem, żyrafą, albo hipopotamem!

 

____________________________________

I wsiądzie zaraz na mnie pewnie grupa mężczyzn (niestety tylko w komentarzach) i zacznie klnąć, że jestem podła, że nie doceniam, że wyłazi ze  mnie frustracja i niska samoocena. Ale niestety ja nie z tych, co biegną do toalety ukoić strapione myśli szumem muszli klozetowej, na wieść o tym, że nie spełniam czyichś oczekiwań. A przynajmniej się uczę, bo przez lata od tej muszli nabawiłam się tylko choroby morskiej.

Po prostu, Drogi Mężczyzno, szablonowy komplement jest jak kartka z wdrukowanymi życzeniami, jak pisanie najlepszemu przyjacielowi „najlepszego” sms-em w dniu urodzin. Fajnie, że jest, ale niewiele znaczy.

A przecież adresujemy je zwykle do osób, dla których chcemy dobrze i które dobrze znamy. I wiemy, czym zrobiły na nas wrażenie. ot zamiast wyświechtanego „masz w sobie to coś„, które każda kobieta słyszała już miliard razy i naprawdę nawet oglądając dokument o głodnych psach, nie jest się w stanie wzruszyć, spróbuj wyłapać jej błysk w oku, kiedy słyszy „będę szczery, normalnie, gdybyśmy nie mieli okazję porozmawiać, pewnie nigdy nie zwróciłbym na Ciebie uwagi. Ale teraz, nie mogę oderwać od Ciebie oczu. mam wrażenie, że piękniejesz z każdym zdaniem i nie mogę przestać ani na Ciebie patrzeć ani przestać rozmawiać.”

Wazelinka, rzyg, ale kobiety raczej to lubią, przynajmniej te normalne, bo ja mam swoje prywatne typy Radomskie 😉

Lista komplementów, jak widać szablonowa, ale czasem działają teksty niekonwencjonalne.

Razu pewnego, w scenerii romantycznej na plaży samiuśkiej, w wielkim foliowym namiocie, stała sobie sierotka Radomska i nalewała spoconym urlopowiczom piwo przez 16 godzin na dobę. Między myciem kibla, a zmienianiem kegów zdarzyło się jej jednak coś szalenie romantycznego. Pewien Pan. postanowił z samiuśkiej Łodzi za Radomską pognać na tą plażę, żeby tą Radomską osobiście móc poznać.
I Radomska czekała za ladą na pierwszą konfrontacje, nalewa tego bera entego w sekwencji ujęć typowych dla slow motion, zawadiacko odklejawszy pukiel włosów przyklejony do upoconego czoła i kokieteryjnie zaciskając spocone pachy, z uśmiechem kokieteryjnym i uroczym jak ten Mona Lisy i Matki Boskiej z obrazów.

Pan X wszedł pewnym krokiem do foliowego lokalu, podbił  dziarsko do lady, rzucił spojrzenie Ibisza i Bonda z Casino Royal i zasadził tekstem:

„Ej, co masz taką głupią minę, jakby Ci ktoś brudnego siusiaka w japę wsadził?”

Złożyłam się ze śmiechu jak scyzoryk. O dziwo Pan nie został kandydatem na mężczyznę mojego życia, ale z innych, niż owy tekst powodów. Wychodzi na to, że chyba naprawdę jestem wulgarna. Na swoją obronę mam tylko tyle, że romantycznie żeśmy wówczas także wódkę miętową ze Spritem pili. Jednak tekst jak dla mnie wygrał wszystko, choć trzeba mieć mocno niekonwencjonalne poczucie humoru i domyślam się, że nie spotka się z uznaniem (nie martw się Igor! ja tam do dziś uważam, że był przedni!)

Czyli że co? Czyli, że wszystkie listy najlepszych, najgorszych tekstów, aut, kobiet, kolorów tęczy można o kant dupy rozbić, a ja ot tak się tylko niewinnie z Wami droczę. Bo wszelakie top ten najładniejszych, najgłupszych, najsławniejszych układają sobie w zaciszu swoich pokoików z laptopkami o takie właśnie niekompetentne Radomskie. I pół biedy jeśli dotyczą bzdur, gorzej, jeśli twierdzą takie Radomskie, że wiedzą, jak żyć. Zgroza.

***

Wpis jak widać zupełnie krótszy i znów ‚inny’, ale muszę dać Wam jakoś odetchnąć przed kolejnym cięższym towarem, nad którym pracuję, bo mi się zmęczycie, spocicie, podziębicie i zmusicie do wypłacania odszkodowań.

Przyznam szczerze, że lista powstała spontanicznie i „na szybko” i że jestem ciekawa, Drogie Panie, jak brzmią znienawidzone przez Was „ciepłe słowa, które nie grzeją..”

A Wy, Drodzy Panowie, zdradźcie łaskawie, na jakie teksty udało się Wam wyrwać Wasze kobiety, albo przynajmniej skłonić do dalszej rozmowy i wywołać życzliwy uśmiech.

________________________________

Gil po BFG już nie do pasa, a do kolan, porządkuję wspomnienia i zapraszam na: Mam Wątpliwość na FB.