Za kilka godzin cały kraj DOGRĄŻY żałobie. Neologizm został przeze mnie użyty celowo – kraj dogrąży się, bo pogrążony jest już oczywiście od roku i dobrze wiemy, jak kończą Ci, którzy ten smutek mają czelność podważyć.


Zasadniczo uważam się za osobę empatyczną i wydarzenia sprzed roku nie spłynęły po mnie jak po kaczce (pozwy sądowe za użycie politycznie naznaczonego określenia mile widziane, zbieram je i wieszam nad łóżkiem) –nie rozpatrywałam jednak katastrofy lotniczej w kategoriach narodowej tragedii, a tragedii ludzi, których personalia mało mnie interesują. Bardziej dotknęły chyba mnie moje własne wizualizacje opowiadające o tym, że rodzice  zmarłych stewardes nigdy nie zobaczą swoich pociech w białych sukienkach,  Lech nie będzie widział jak dorastają jego wnuczki… – przykłady rzewnych zdań zaczynających się od „nigdy” mogłabym mnożyć, jednak skłanianie kogokolwiek do refleksji tej natury nie jest moim celem. Bo w przeciwieństwie do mediów i wszechobecnej propagandy promującej epatowanie przeżywaniem, chciałabym być jedną z tych, która innym daje wolność wyboru ,co do tego, kto, jak i co chcą przeżywać – DOPÓKI JEDNAK NIE WPIEPRZA MI SIĘ Z TYM PRZEŻYWANIEM Z BUCIORAMI POD NOS WYJĄC TEATRALNIE.


W małych miejscowościach, w których życie jeszcze wciąż bardzo silnie jest podporządkowane społecznej presji, istnieją dobrze wszystkim znane zasady zachowania w określonych sytuacjach. Członkowie takich społeczności wiedzą doskonale, w jakim wieku najlepiej założyć rodzinę, jak ubrać się w niedziele, jak zachować się przy sąsiadach, w jaki sposób darzyć szacunkiem i gardzić, kłaniać się w pas ,by 5 minut później wypinać z pogardą dupę . Wszystko podlega   normom i ma określone etykiety -pewną formułą zachowań określone jest także to , jak, w jaki sposób i jak długo członkowie takiej społeczności powinni obnosić się z żałobą. Piszę- obnosić, bo całemu procesowi towarzyszy rozbudowana fasada rekwizytów i zachowań.


Dla przykładu – jeśli Pani X pochowa matkę, to okres żałoby , który ją obejmuje , wynosi 12 miesięcy. W tym czasie powinna być ubrana wyłącznie na czarno (garderobę można wymienić –zimą kupić czarne palto, latem przemęczyć się „ku pamięci osoby zmarłej” w 30 stopniowym upale) . Przez rok nie wolno jej także uczestniczyć w żadnego rodzaju imprezach o charakterze radosnym – tj. wesele, chrzciny czy choćby imieniny, gdyż, bez względu na rodzaj relacji z matką, obecność lub brak więzi z osobą zmarłą , MATKĘ MA SIĘ JEDNĄ I SZACUNEK JEJ SIĘ NALEŻY – KONIEC I KROPKA. Niemile widziane są także tak oczywiste przewinienia jak emanowanie radością życia  w okresie objętym żałobą i zle mówienie o osobie zmarłej. Długość formalnej żałoby jest uzależniona od stopnia pokrewieństwa z osobą zmarłą ( wnuków obowiązuje już jedynie 3 miesięczny okres ascezy). Oczywiście postęp nie omija także społeczności lokalnych- i tam znajdą się tacy, którzy postanowią s.r.a.ć. na zasady i będą rozstrzygać problem żałoby w obrębie swojego domu i sumienia – sprzeciw jednak jest zupełnie świadomy. Buntownik doskonale wie, jakie zasady łamie i zdaje sobie sprawę, iż z pewnością może liczyć na społeczną krytykę. W większych miastach ( przepraszam, ze odwołuję się do skrótów myślowych i stereotypowych określeń – nie będę się jednak bawić w Baumana i prof. Środę) w kwestii przeżywania żałoby ludzie, dzięki większej anonimowości, cieszą się prawem do swobody w wyrażaniu swojego smutku, jednak…


Przenosząc problem „społeczności lokalnych” na grunt ogólnopolski – odnoszę smutne wrażenie, że od roku  bliżej nieokreśleni inni próbują wyjaśnić mi, jak powinnam definiować narodową tragedię, co czuć i w jaki sposób ją przeżywać. Z całym szacunkiem , dla wszystkich ofiar katastrofy, których personalia naprawdę mało mnie obchodzą. Takie samo znaczenie miałaby dla mnie śmierć prezydenta, jak śmierć pieszego, którego potrącił pijany kierowca, bo nie moją rolą jest wartościowanie ludzkich żyć tylko ze względu na stanowiska ,czy nazwiska , jakie nosili. Nie będę już rozwodzić się na tym , czy owe dowartościowywanie zmarłych w Smoleńsku jest zasadne – mamy w tym kraju wystarczającą ilość domorosłych demagogów,którzy ochoczo dzielą się i plują swoimi poglądami i ocenami.


RZYGAM jednak powoływaniem się na patriotyzm, który nie ma jednoznacznej definicji w sposób chaotyczny, absurdalny i kretyński. Skoro ktoś może artykułować swoje poglądy poprzez DARCIE MORDY W MIEJSCU PUBLICZNYM ORAZ MEDIACH , PONIŻAĆ tych, którzy deklarują , iż myślą inaczej, forsować TEORIE SPISKOWE, szachować określeniami „mordercy”, „żydzi” , „zamach” , „Katolicki kraj”, „prawdziwy patriota jest katolikiem”– to ja też mam parę postulatów.

Proponuję zniesienie zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych, skoro  mam prawo do bycia Polakiem, to tym bardziej chciałabym cieszyć się nieskrępownaym prawem do picia wina na łonie natury. Proponuję powołać inicjatywę, która pozwoli na wybudowanie w Polsce kilu meczetów (może zderzenie się z inną kulturą otworzy zatwardziałym katolom nieco oczy i wyposaży w tak prochrześcijańską cechę jak tolerancja i szacunek wobec inności) , proponuje dać homoseksualnym parom prawo do posiadania dzieci i życia jak chcą, bo nie w polu zainteresowania Polaków powinno być badanie tego, czy preferencje seksualne wpływają na zakres predyspozycji rodzicielskich  i nie w ipolu zaintersowań Katolika powinno być zaglądanie innym do sypialni..  Proponuję jednak przede wszystkim NIE WKŁADAĆ CAŁEGO NARODU DO JEDNEGO WORKA I NIE SZACHOWAĆ wyciąganymi z niego jak z rękawa frazesami, podporządkowanymi interesom jednostek i grup, a nie tak ochoczo przywoływanemu OGÓŁOWI KRAJU.


Oczywiście, mogę dokonać wyboru – nie muszę brać udziału w SMOLEŃSKOWEJ FARSIE. Mogę być asertywna, czy jak to woli źle wychowana, olać obchody smoleńskiej tragedii, nie włączać TV i przeżyć ten dzień jak każdy inny. Ja chciałabym zadać jednak pytanie –dlaczego ktokolwiek w ogóle stawia mnie przed takim wyborem? Kiedy ja stałam nad grobem swojego dziadka, nie zmuszałam ludzi wokół do płaczu, nie miałam pretensji do Słońca, że świeci. Każdy z nas pochował kiedyś kogoś bliskiego. Ja mam to szczęście, że najbliższa mi osoba, która odeszła, na wieść o tym, że robię z niej bohatera, raczę bukietami kwiatów i pompatycznie artykułowaną rozpaczą wstałaby z grobu i pierdolnęła mnie w głowę bardzo mocno.


W tym kraju możesz zmuszać widzów i słuchaczy mediów do brania udziału w zbiorowych obchodach rocznicy tragedii wpisywanej ochoczo w stereotyp MARTYROLOGII NARODU POLSKIEGO, choć za życia ś.p. bohaterów , te same media obrzucały je gównem i ochoczo wytykały porażki i nieudolność. Z rożewnieniem wspominam porównywanie ś.p. Marii do Baby Jagi, ingorowanie jej kompetencji, podkreślanie nienachalnej urody. Pamiętam także wytykanie czy też kreowanie ś.p. Lecha na idotę i wieśniaka który nie potrafi się zachować. Teraz Ci sami ludzie spoglądają na mnie  pierwszych stron gazet, ale nie są już obiektem kpin, a wspominaną  żalem i tęsknotą ekstra parą prezydencką. Albo media cierpią na schizofrenię, albo to ja potrzebuję jakiegoś dropsa, aby ta hipokryzja przestała mnie tak razić…


W tym kraju możesz sobie stawiać krzyż w dowolnym miejscu i drzeć mordę, że „LEPSZY NAJGORSZY POLAK, OD NAJLEPSZEGO WROGA”, że „ROSJANIE CHCĄ NAS WYMORDOWAĆ” (autentyk zasłyszany w reportażu o czuwaniu pod krzyżem) , ale nie masz prawa chcieć wybudować meczetu dla INNOWIERCÓW, choć teoretycznie, zgodnie z zapisem w konstytucji , jesteśmy państwem laickim. (przykład absurdalny –jakże w katolickim kraju można szukać miejsca dla świątyni TERRORYSTÓW?! ) Możesz obrzucać gównem inne wyznania i ludzi którzy myślą inaczej, DOPÓKI JESTEŚ PRAWDZIWYM POLAKIEM, PRAWDZIWYM PATRIOTĄ lub ewentualnie gwiazdą pop/politykiem/dziennikarzem/celebrytą.


Nie możesz jeśli jesteś – jak ja, pospolitą studentką. Panna Radomska z udziałem swego uroczego radiowego  współprowadzącego dokonała profanacji rodzącego się w bólach i darciu mordy mitu, o tragedii smoleńskiej. Przeciskając się przez gąszcz patetycznych zwrotów o cierpieniu i stracie, karmiąc się hipokryzją mówców i Smoleńskowych wodzirejów, którzy śmiercią 96 osób ( w większości pewnie całkiem sympatycznych) wycierają sobie dupę i kreują swoje medialne PATRIOTYCZNE I POMPATYCZNE WIZERUNKI.


Odważyliśmy się wyśmiać pomysł KUPOWANIA OBRAZU BĘDĄCEGO SYMBOLEM SMOLEŃSKIEGO DRAMATU:




-proszę zwrócić uwagę na nieudolność kompozycjną – brak zarysowanego na Płotnie piekła sprawia iż, reszta ofiar katastrofy nie mogła zznaleść na nim godnego dla siebie miejsca.

 

***


Poza jawnym szydzeniem z hipokryzji, które ktoś jednak może uznać, za epatowanie naszą głupotą (PRZYKRO MI, OGLĄDAM TV CZASEM I WIEM, ŻE TO NIE JEST KARALNE, BA –CZĘŚCIEJ PODZIWIANE), zaproponowaliśmy także alternatywną formułę obchodów rocznicowych, tak, aby pogrążony w smutku NARÓD POLSKI nie musiał się tułać po bombardowanych falami zaświadczania miastach i mieścinach, a mógł się spotkać na jednym terenie, gdzie możliwe byłoby swobodne trzymanie się za ręce i śpiewanie patriotycznych pieśni. Nasze postulaty:


1)                          festyn w terenie, najlepiej na polanie nieopodal lasu, który zostałby na tę okazję ucharakteryzowany na smoleński

2)                          przypominającą rekonstrukcję bitwy pod grunwaldem, rekonstrukcję katastrofy – pasażerami ,co roku stawaliby się politycy, którzy nie spełnili obietnic wyborczych

3)                          dla smakoszy – zimny Lech i dobrze wypieczone kiełbaski

4)                          dla dzieci –balony z helem w kształcie samolotu

5)                          dla spragnionych doznać artystycznych grono znamienitych, tylko POLSKICH artystów ze specjalną listą przebojów:

  • MARYLA RODOWICZ w przeboju – „Do łezki łezka aż będzie Smoleńska”
  • KRZYSTOF KRAWCZYK z piosneką „Tupolewem w wielki rejs”
  • KAMIL BEDNAREK z utworem „smoleńsk uouuouoooo o o oo”


I wielu innych…


Nie wspominając już o rutynowych akcjach jak msze plenerowe oraz święcenie gadżetów związanych z katastrofą, które będzie można zakupić na towarzyszących imprezie jarmarkach. Porponujemy także gry edukacyjne dla najmłodszych – nową wersję zabawy pt. karmienie dzieci łyżeczką imitującą samolot, co ma za zadanie skłonić je do pochłonięcia jeszcze jednej porcji za mamusię, tatusia i reszte rodziny. Jak wiadomo, kiedy dziecko jeść nie chcę , rodzic przemawia do jego wyobraźni odwołując się do BABY JAGI albo PANA, którzy z pewnością je porwią.ALternatywna, patriotyczna forma zabawy – łyżeczka nadal pozostaje samolotem, jednak kolejne porjc ededykowane są ofiarom katastrofy, a niesubordynacja młodego konsumenta może zostać ukarana obowiązkiem męczeńskiej obrony krzyża.



Zostaliśmy oskarżeni o obrażanie uczuć religijnych i przekraczanie granic dobrego smaku, bo nie wolno się w sposób tak żałosny nabijać z czegoś, co jest ewidentną i niepodważalną tragedią.


Riposta? Tak, to ,co wydarzyło się rok temu JEST NIEPODWAŻALNĄ tragedią dla osób, które zginęły, a także ich bliskich, które mają prawo przeżywać żałobę w dowolny dla siebie sposób i cały naród nie musi oglądać wzruszających nagrań z pielgrzymki na miejsce zbrodni, gdzie pod czujnym okiem kamer i fotoreporterów będą teatralizować i werbalizować swoje cierpienie. Bo kiedy w katastrofie pospolitego autobusu giną zwyczajni ludzie, którzy także pozostawili po sobie wiele niedokończonych spraw i cierpiących osób, ich bliscy nie mogą liczyć ani na zdjęcia w rozkładówce ekskluzywnych pism, ani na mentalne wsparcie 38 milionów Polaków, ani TYM BARDZIEJ NA OGROMNE KWOTY ODSZKODOWAŃ .


Nasze poczucie humoru uraziło jednego ze słuchaczy prowadzonej przez nas audycji, który oczywiście zdaje sobie sprawę , że w wolnym kraju może swobodnie artykułować to, co go boli. My jednak też jesteśmy tego świadomi. Nasze prymitywne żarty są prymitywną formą szydzenia z prymitywnych zasad i hipokryzji, jaką próbuje się nam wtłoczyć. Jeśli ktoś ma nas za chamów i idiotów – nie widzimy przeszkód. DZIŚ WOLĘ BYĆ CHAMEM I IDIOTKĄ NIŻ TAK OCHOCZO PRZYWOŁYWANYM W MEDIACH WZOREM POLKI I PATRIOTKI.


Nie wiem jak Wy, ale ja 10.04 przemilczę całą tą farsę. Zadumam nad rodzicami stewardes , które nigdy nie będą na ich ślubie, zastanowię się, czy wnuczka Lecha będzie w stanie odpowiedzieć kiedyś, czy był fajnym dziadkiem. I będę usilnie próbowała siebie przekonać, że to, co widzę w mediach nie musi być prawdą, że to tylko wyrwany z kontekstu i podporządkowany grupie osób sceptycznie przedstawiony żałosny fragment rzeczywistości.


AMENT.