Żyjemy w czasach,które podszyte są brakiem szczerości i zawiścią – pewnie nie różnią się w żaden sposób od innych, ale skąd mogę to wiedzieć, mam dopiero 24 lata (wiem, wyglądam na 35, walcie się.) i żadnego porównania, a podkreślanie trudów i złożoności swojej sytuacji jest polskie, więc narzekanie niech będzie moją formą upośledzonego patriotyzmu.  Wracając do mało odkrywczej tezy – troszkę rzygam fałszem.

Ci odważni i pyskaci, schowani są za monitorami komputerów, albo ciamią dziobem szeptem, tak żeby nie dało się rozpoznać ich głosu. Twierdzą, że są przebojowi, niezależni, a szczerość nie jest chamstwem. Jakby im tu wyjaśnić, że szczerość jest wtedy, kiedy ma się odwagę stanąć z kimś oko w oko i przekonać się ile tak naprawdę ważą najcięższe słowa?To nie narzekanie na internetowych hejterów, o nich powstały już tomy i to oczywiste, że ostatnie, co warto robić, to karmić ich swoją uwagą. Mam na myśli wszystkich życzliwych, którzy nigdy nie zdobędą się na rozmowę wprost, ale powinni zostać natychmiast zatrudnieni przez Play,bo w przeciwieństwie do sieci, mają zajebisty zasięg.

Na śluby znajomych chodzi się po to, żeby wziąć udział w ważnym dla nich dniu, a nie po to, żeby ocenić, czy panna młoda nadal jest tłusta, a jej wybranek wygląda jak pajac i pod nosem obstawiać za ile się rozwiodą i czy powodem składania wzruszającej miłosnej przysięgi był seks bez zabezpieczenia. Na pogrzeby nie po to, żeby skomentować jakim kutasem był zmarły, a żeby wyrazić szacunek (archaizm) wobec niego i bliskich.

Aż wreszcie, jeżeli ktoś zachodzi w ciążę, a Ty się nie cieszysz, nie gratulujesz, to daruj sobie telefony, komentarze, oznaki nieszczerego zainteresowania.

Do sedna

Daruj sobie strzelanie min, kiedy sądzisz, że nie widzę, daruj telefony pt. „jak sobie radzisz?”, które mają wyposażyć cię w pikantne historie sprzedawane dalej na papierosie i utwierdzić w przekonaniu, że dzieci to zło, a ja zmarnowałam sobie życie.

Jest pewien drobny dysonans pomiędzy ‚na pewno będziesz świetną mamą’ piane słodkim głosem do słuchawki, a ‚ruchała się bez zabezpieczenia’ i ‚ja bym usunęła’ do wspólnych znajomych.

Bo  prawda jest taka, że nie musisz się ze mną cieszyć, nie musisz we mnie wierzyć, ba, nie musisz nawet życzyć mi dobrze. Jeżeli jednak potknę się, to uwierz mi, drogi gapiu spragniony mięsa, zdążę cię złapać za pysk tak żebym upadając mogła huknąć twoim fałszywym  pyskiem o chodnik. Nie za brak sympatii. Za brak przyzwoitości.

Czy to nie oczywiste, że medal ma zawsze dwie strony, kij końce, większość ludzi dwie ręce którymi mogą okładać innych po pyskach? Gdyby wszystkie komentarze dotarły bezpośrednio do adresata, już dawno byśmy się pozabijali. A tak, o ile prościej obdzielić swoimi spostrzeżeniami innych, darować sobie bezpośrednią konfrontację, a w cztery oczy udawać dalej, że się lubimy.

Z całego serca życzę Ci, aby Twoje życie stało się w końcu wystarczająco ciekawe i absorbujące, bo ja nie mam czasu. Jest wystarczająco ciężko, po co utrudniać sobie życie pozwalając, żeby ktoś, kto zamiast rzucić nam ostatnią deskę ratunku rzuci ją nam pod nogi zamiast kłody?

 

Wieńcząc ten dający upust negatywnej energii post życzę sobie i Wam samych ludzi, którzy wyposażają Was w dobrą energię i wsparcie.