Dzisiejszy post na fanpage’u mam Wątpliwość wywołał sporą dyskusję, a że lwia część czytających bloga nie korzysta z facebooka, pozwolę sobie przytoczyć owy wpis, bo chciałabym dodać coś wiecej. To,co napisałam dotyczyło porannego występu Nataszy Urbańskiej w Dzień Dobry TVN. kto czytał wpis na fb, niech ominie pogrubiony tekst i czyta dalej.

W dzień dobry TVN Natasza Urbańska, oczywiście z mężem. Autentycznie jest mi jej szkoda - laska teoretycznie posiada wszystkie cechy, jakie powinien mieć ktoś, kto osiąga sukces - jest piękna, umie śpiewać, potrafi tańczyć, ma doświadczenie na scenie , ma kasę i znajomości - słowem - powinna być skazana na sukces.
 Ale za cholerę nie rozumie tego, że Polacy nienawidzą łądnych zdolnych ludzi, a już przede wszystkim nie wybaczą Nataszy nigdy, że X temu, jako nastolatka wykorzystała swój młodociany urok i urodę (no bo co można wykorzystać w tym wieku uwodząc starszego od siebie faceta?) rozbiła rodzinę i zaczęła swoje szczęście i sukces budować na nieszczęściu innych. A Polacy złamania oficjalnego etosu narodowego - Bóg, honor, rodzina, promocje w marketach nie dzierżą!  
Gdyby siedziała cicho, była brzydsza, nie obnosiła się tak ze swoim związkiem, tak rozpaczliwie nie próbowała zaistnieć na 10 polach, Polacy by jej wybaczyli,bo gorsze gówna mają na swoim koncie i po cichutku chcieliby takiej Nataszy w łóżku albo nią być choć przez chwilę. Żal mi jej, bo wiem, że gdyby to całe Rolowanie zaśpiewała Maria Peszek, która jadzie na częstochowskich rymach, to wszyscy łyknęliby konwencję, koncept i piali by jakie to odważne, nowatorskie, inne. I walić piosenkę, jest kiepska, ale gorsze odniosły sukces - ludzie nienawidzą Nataszy, choćby oddała nerkę to powiedzą, że po to, żeby schudnąć. 
A te występy z Józefowiczem to już jest absolutne zło. On zachowuje się jak ojciec szykanowaneggo w szkole dziecka, który idzie spuścić manto jego niedobrym kolegom i na szkolnym korytarzu robi wiochę roku próbując przekonać bachory, że jego maleństwo jest cudowne i fajne, a oni za głupi i zbyt prostaccy żeby to pojąć.
 No żal mi laski, cokolwiek nie zrobi to ją ukamienują. I szczerze podziwiam, że jeszcze ma śmiałość się wychylać.  A jak ona patrzy tymi ślepiami przerażonymi i Józefowicz mówi, że załatwili jej hejterzy promocje, bo żadna stacja nie chciała Rolowania puszczać, a on współpracuje z nią, bo Natasza nie ma innych propozycji, to autentycznie mam ochotę ją utulić, mimo, że jest taka piękna, a z definicji i wrodzonej zazdrości mam awers do takich ludzi, bo też jestem małym Polaczkiem skurwysynkiem trochę i mnie boli, że inni mają o,co ja bym chciała no! 
A co Wy sądzicie o Nataszy?

Przez mój profil przeszło tornado wpisów – od zagorzałych wrogów Nataszy, którzy gardzą jej brakiem osobowości i charyzmy, po ludzi, którzy jej współczują i doceniają jej próby zaistnienia na wielu polach nazywając je ambicją, a nie jak grupa pierwsza, chorym parciem na szkło. Głosów tych, którzy mają ją w dupie również w komentarzach nie zabrakło, co tylko udowadnia jedno – Natasza może sukcesu osiagnąć nie potrafi, ale jakimś trafem udało się jej narobić szumu. Dajmy już jednak spokój Nataszy, bo jej postać robi się przegadana. Po dodaniu wpisu przyszło mi do głowy coś innego…

Dużo piszecie o tym, kto osiąga w Polsce sukces. O tym, że można nie umieć śpiewać, ale za sprawą charyzmy i osobowości zgarnąć platynę i serca tłumów. Że można mieć i charyzmę i charakter i talent, ale nie mieć szczęścia i śpiewać ludziom do kotleta.

Michał Szpak to bez wątpienia osobowość. Nie lubię ani jego, ani tego co robi, ale udało mu się przynajmniej jakoś zaistnieć w świadomości tłumu pośród co najmniej kilku talent show i gromadzie pięknie śpiewających, małych, smutnych dziewczynek. Ma chyba tą charyzmę i osobowość, niektórzy nie odmawiają mu talentu. Ja od kilku miesięcy słucham w zasadzie tylko nagrania suszary, która koi strapione nerwy mojej córki, ale może wy wiecie lepiej, co Michał planuje, czy coś wydał, albo nagrał czy może jest dowodem na to, że charyzma to za mało, bo brakuje mu opowieści o trudnym dzieciństwie i traumach, które tak kochają Polacy?

Alicja Janosz – głos tej dziewczyny porwał Polskę! Laureatka pierwszego talent show, które oglądali prawie wszyscy, a potem… piosenka o jajecznicy, długa cisza, zabranie się za rzeczy naprawdę fajne i ambitne, dorośnięcie chyba do swojego głosu i… komlpletny brak rozgłosu za który sama Ala obwinia ponoć wrogie media, które nie chcą wymazać z pamięci śniadaniowej piosenki i dać jej kolejną szansę. Co ona robi nie tak?

PAtrycja Markowska- ma głos, twarz, nazwisko, geny i znajomości, ale jeżeli ktoś w końcu nie powie jej żeby przestała pisać swoje teksty, to ją ktoś inny w końcu zepchnie ze schodów żeby się ze swoim bólem istnienia, wrażliwością i estetyką męczyć nie musiała.

Michał Wiśniewski – no chyba nikt nie odważy się powiedzieć, że umie śpiewać. Dziś uśmiechamy się pod wąsem słuchając „Filiżanki”, a jeszcze 10 lat temu jak jeden mąż każdy Polak po pijaku darł się, że zawsze z Tobą chciałby być tylko we dwoje. Gwiazda zgasła? Czyli abonament na miłość publiczności ma termin przydatności do spożycia jak śmietana? Zbłądziłam z ciekawości na strony fanów Michała – zakrawają oni jednak o fanatyzm, w czasie lektury analizy tekstu ostatiego przeboju zaczęły krwawić mi oczy, no ale może przynajmniej z miłości wykupią cały nakład Michałowych płyt, co by nie było mu przykro, bo Michał nie może się już złapać na wzbudzanie zainteresowania poprzez kryzysy w życiu osobistym. P którymś rozwodzie ludzie przestali wierzyć, że on kroczy wyboistą i krętą drogą, a przyjęli, że po prostu kręci się po rondzie.

 

Gdyby chciało się skonstruować jakiś zlepek cech i okoliczności, które skazywałyby kogoś w tym kraju na sukces to…

Byłaby to osoba przeciętnej urody – tak żeby jej twarz nie odwracała zanadto uwagi od tego,co robi i nie wzbudzała kontrowersji. Za ładną znienawidziłyby kobiety, a mężczyźni zaczęli by chcieć zobaczyć w łóżku, a nie na scenie i cała uwaga widowni skupiłaby się na tym, czy owa gwiazda ma  wkońcu fajne cycki czy nie?! Za brzydka sprawiłaby, że osią dyskusji stałoby się współczucie i troska, więc gwieździe ciężko byłoby się jarać faktem, że fani traktują ją jak szczenię małego, paskudnego kundelka bez domu i łapki. Przeciętna musiałaby zainwestować w dobrego makijażystę- tak, żeby mógł ją zamienić w piękną na potrzeby telewizji, a jednocześnie uspokoić fanki, że jak idzie po bułki, to też wygląda jak potargana przez jesienni wiatr psia kupa.

Drugim ważnym elementem byłaby przeszłość, najlepiej trudna i dramatyczna – biedne pochodzenie, sieroctwo, jakieś choroby i dramaty, tak żeby ludzie wiedzieli, że jest poturbowanym jak piersi cycatej biegaczki i pokrzywdzonym przez los jak wróbelki przez zimę wspaniałym człowiekiem.

Wspaniałym człowiekiem, który, co staję się elementem numer trzy- udziela się charytatywnie i wspiera słabszych od siebie szerząc wokół siebie miłość, pokój, dobro, a przede wszystkim pieniądze, bo bez nich pomaganie byłoby tylko, zamiast pięknym holywoodzkim filmem, fotoopowieścią w bravo.

Żeby się od tej cudowności i trafności w jestestwie swym Gwiazda nie zemdliła i zerzygała, proponuje jakiś kryzys- tożsamości, świadomości, cokolwiek. Narkotyki, wódka, sekta, rozwód, albo przynajmniej rozmazany tusz i źle dobrane rajstopy, tak by zbłądziła na oczach tłumów, by móc w glorii i chwalę powstać odmieniona, czyt. z przefarbowanymi włosami i nagrać płytę o swoich trudnych przejściach,ważnych przemyśleniach i  trudnych przemyśleniach oraz ważnych przejściach.

Móżdżyłam intensywnie całe popołudnie i wyszło mi, że sukces i sympatię powinnam osiągnąć ja.

A to niedobrze, bo wszyscy, którym się udaje „się przecież sprzedali”, udowodnili „że teraz to już nie to samo”, a najlepsi i najfajniejszy siedzą dupami w grajdołach niszy i delektują się swoją niekomercyjną zajebistością i bułką z masłem posypaną cukrem zamiast belgijskiej czekolady i truskawek w szampanie. Przewróciłoby mi się w głowie, wstapiłabym do scjentologów i nie daj Boże polubiła yogę albo jogging, zaczęła chodzić bez majtek i sypiać z młodszymi tancerzami (albo na odwrót).

Reasumując- Chcieć osiągnąć coś publicznie w tym kraju to jest obrzydliwie chujowa  i niewdzięczna robota, chyba. Bez względu na to, czy się ma ku temu predyspozycje czy nie.

A Wy co sądzicie, kto chwyta Wasze serca, umysły i portfele, poza papieżem i małymi kotkami? Co trzeba zrobić, aby Was zdobyć?

Bo moja córka leci po najmniejszej linii oporu i bez ambicji zupełnie -wystarczą moje gołe cycki.