urodzinyNie ma to jak zacząć z pompą, kontrowersyjnie i jak na Pudelku, co? Tym razem jednak prawdziwie – Radomska będzie miała drugie dziecko. I z pewnością będzie ono piękne i … ciemnoskóre. Zapytacie co na to Nawleczony? Ano cieszy się, że nie będzie musiał wstawać do niego w nocy. Zacznijmy jednak od początku…

Nie ma przypadków

Dawno temu, jeszcze kiedy nie byłam ani mamą ani nawleczoną, a walczyłam z podstępną dziwką zwaną depresją, napisała do mnie wariatka. Wariatka twierdząca, że lubi moją pisaninę bardzo, modli się za mnie, a robi to profesjonalnie, bo jest siostrą zakonną. I że zaprasza mnie do Kenii, żebym mogła pobujać się na hamaku i ogarnąć własną głowę.

Korespondowałam pisząc życzliwie, ale z niedowierzaniem przemyconym w każdym zdaniu. Tyle, że siostra Alicja jest najprawdziwsza na świecie. Mieszka w Kenii,  bo swoją potrzebę zbawiania świata realizuje własnymi rękami, a nie klikami, lajkami i udostępnianiem. Modli się za całą naszą trójce, ekscytowała chrztem naszej córki jak własnej siostrzenicy, nieustannie motywująco kopie w dupsko i wspiera.Sama nie może nas odwiedzić, ale wysłała godną reprezentantkę. I dochodzimy do meritum.

Chcę znów zostać mamą

Klaudia, mój urodzinowy gość, jest koordynatorką pewnego cudownego przedsięwzięcia. Dzięki niej i siostrze Alicji zostanę mamą!

Nie jestem bogatym człowiekiem- utrzymuję się z macierzyńskiego i kilku umów na dzieło, ale wierzę, że od pomagania jeszcze nikt nie zbiedniał, a zyskał dużo więcej niż wydał. 70 złoty w mojej rzeczywistości to dwutygodniowy zapas pieluch dla Lenki. Raczej niewiele i życia jej za to nie ułożę, ale…

 Bąblowi mieszkającemu 7000 km ode mnie owszem.

70 zł w Leeare zapewnia miesięczne wyżywienie, opiekę medyczną, dostęp do edukacji, ubrania i wsparcie dla jednego dziecka. Dwie paczki pieluch Lenki mogą odczarować czyjeś życie. Jaram się tym strasznie i nie omieszkam skorzystać.

Będę mamą nie swojego dziecka jarającą się jak dresiara na solarium jego każdym sukcesem i bitwą o w  miarę normalne życie.

Dziś już wiem, że siostra Alicja wybrała dla nas Chrisa- 11 letni chłopiec właśnie cudem uniknął śmierci głodowej. Mimo swojego wieku wygląda jak trzyletni maluch i w chwili zawiezienia do szpitala ważył zaledwie 9 kilogramów. Dla porównania- 7,5 waży moja własna, ośmiomiesięczna córka.

Mój adopcyjny synek, nim trafił pod opiekę sióstr, ostatni raz najadł się do syta 9 lat temu.  Wtedy jego biologiczna mama karmiła go jeszcze piersią.W zasadzie cudem uniknął śmierci. Powoli nabiera sił i marzy o pójściu do szkoły.

Moje śmieszne 70 złotych sprawi, że to marzenie się spełni, że Krzychol nie będzie już głodny, że zostanie objęty opieką medyczną.

Coś mi mówi, że znajomość z Alicją była po prostu pokrętnym, fajnym planem Logistyka z Góry.

Ustawię stały przelew na swoim koncie- nie palę, słodyczy żreć nie powinnam, pieluchy Lence kupują dziadkowie- nawet się nie zorientuję, że je wydałam. Ktoś powie mi – dlaczego? skoro w Kenii i tak panuje przerażająca bieda, ludzie mnożą się na potęgę itd.  Odpowiem – bo widziałam na zdjęciu oczy Chrisa i wierzę, że w życiu kalkulują i kierują się rozumem tylko Ci, którzy nigdy nie kochali, nie cierpieli i nie żyli. Będę mamą adopcyjną i kropka!

To moje postanowienie związane z 25. urodzinami. Mam możliwość poczuć się jak prawdziwy bogacz i kupić komuś lepsze życie. W zasadzie za drobne.

Może Wy, albo ktoś z Waszych znajomych, zechciałby spektakularnie wykorzystać swoje pieniądze?

Więcej informacji o tym projekcie znajdziecie:

TUTAJ

Ja tymczasem wracam się do jarania pięknymi oczętami mojego dzielnego Syna!

Pomaganie to przywilej. Poznanie Alicji i Klaudii zaszczyt. To wariatki. Ale tylko wariaci są coś warci!

O tym jak to jest być rodzicem na odległość będę informować. Tymczasem trzymajcie kciuki za Krzysia! Do tematu z pewnością będę wracać! I namawiam Was do sprawdzenia, czy przypadkiem Wasz świat ze stałym przelewem miesięcznym nie będzie ciut lepszym światem.

Więcej o adopcji a także profile potrzebujących dzieciaków znajdziecie 

TUTAJ