Niestety nie wszyscy, ale powiedzmy, że to tekst o pozytywnej wymowie. Wiesz, dlaczego rodzice są do absurdu zakochani w swoich dzieciach? Odpowiesz mi, że instynkt, poczucie przynależności, więź wiążąca  z istotą, którą się sprowadza na świat. Tak tak, wszystko tak. Jesteśmy ssakami – jak każdy przedstawiciel tego gatunku (i niemal wszystkich istot żywych) mamy z grubsza zakodowane dbanie o swoje potomstwo i przygotowywanie je do życia. Jako ludzie mamy też jednak możliwość mówić o tym, dlaczego to takie ważne.

Całuję swoje dziecko wzdłuż i wszerz. Tulę wściekłą, brudną, obrzyganą. Oswoiłam temat fekaliów i wydzielin ludzkiego ciała na tyle, że mogę jeść kanapkę lewą ręką, a prawą podcierać tyłek. Uwielbiam patrzeć, jak śpi. Sikam z dumy, kiedy się wygłupia, tańczy, recytuje, zaskoczy mnie tym, jak bardzo jest mądra i zabawna. Dlaczego? Bo jestem jej mamą. A mama i tata od tego są.

Żeby kochać absurdalnie i bezgranicznie. Ponad wszystko. Tak, żeby bez mrugnięcia oka robić dla dziecka rzeczy niemożliwe i z kosmosu wyciągać dla niego gwiazdy. Nieobiektywnie, nielogicznie, wbrew instynktowi przetrwania. Do utraty tchu. Często do bólu, bo bywa, że ta miłość boli i będzie boleć jeszcze mocniej, bo para ufnych oczu nie zawsze będzie patrzeć na nas z czułością i podziwem, jak teraz.

Kiedy ją ktoś skrzywdzi, chcemy zabić. Kiedy ona zrobi coś złego, mimochodem szukamy też przyczyn w sobie, w okolicznościach, żeby jakoś podtrzymać ten obraz cudownego dziecka. Kiedy zdobywa nową umiejętność, rzygamy tęczą i nie obchodzi nas, czy jej rówieśnicy potrafią to od dwóch lat. Dla nas jest najcudowniejsza.

Całujemy wszystkie jej siniaki, pyskatą buzię, a rozkudrane włosy rozczesujemy jakby były splecione z kruchych diamentów. Kupujemy trochę za dużo zabawek, brakuje nam konsekwencji i za rzadko odmawiamy niezdrowej przekąski. Jesteśmy nieidealni, bywamy nawet beznadziejni, ale jesteśmy przekonani, że dziecko mamy zajebiste. I jeśli z czegoś możemy być  w życiu dumni, to właśnie z niej.

A jeśli złamie nam serca i okaże się zrobić coś, czego nie wyśniliśmy w koszmarach, to pewnie potwornie nas to zaboli, ale nawet te złamane serca nadal będą bić dla niej. I to się nie zmienia także wtedy, kiedy bordowi z wściekłości chcemy ją rozszarpać albo zamknąć w szafie, wcześniej kneblując. Dlaczego?

Bo jesteśmy rodzicami. A rodzice od tego są.

Żeby kochać do granic możliwości i daleko poza nie. Starać się to robić mądrze, ale rozgrzeszać się trochę tym, że kto kocha, rzadko bywa rozsądny. Stety niestety. Będziemy całować, nosić, rezygnować z rzeczy dla siebie, żeby móc zapewnić jej to, czego potrzebuje,  bo… Jesteśmy rodzicami.

Zdarza nam się zaniedbać siebie nawzajem. Swoje sprawy. Obowiązki. Za dużo o niej opowiadać, nawet tym, którzy nie do końca są zainteresowani, podjarać się czymś, co sprawia, że inni mają nas za idiotów. Nie szkodzi. Ona jest ważna. Nasza duma jest ważna. I radość.

Życie jest podłe, a ludzie okropni. Bardzo często swoją siłę budują na idiotycznym… Pozbawianiu jej innych. Nie potrafią z siebie wykrzesać nic, więc w innych to gaszą, żeby nie czuć się aż tak nieszczęśliwym i sfrustrowanym. To normalne i nazywa się lekcją pokory, a także lekcją o samym sobie. I jest okazją do zweryfikowania własnych poglądów i przemyśleń.

I jeśli wychodzisz z domu, w którym ktoś bez żenady całował Cię od stóp do głów, powtarzał, że jesteś cudem, że Cię kocha mimo wszystko, że każdy popełnia błędy, ale zawsze może liczyć na wsparcie tych, którzy nigdy w niego nie zwątpią, jakoś łatwiej znieść każdy policzek, potraktować go jak lekcje, przeanalizować czy był zasadny i iść dalej. Nie rozpaść się, nie upaść. A od tego są rodzice.

Nikt inny nie będzie na Ciebie patrzył z zachwytem i dumą, bez względu na to, czy masz lat 7, 17, czy 77 będąc jednocześnie świadomym większości Twoich wad i występków. Nikt nie wybaczy wszystkiego i nie będzie do końca życia czekał na Ciebie, gotów, żeby przytulić, wysłuchać i powtórzyć – że jesteś cudem. A ja tak. I mój mąż też. Bo jesteśmy rodzicami.

I możesz kpić. Może Cię to drażnić, ale każdy z nas powinien dostać w swoim życiu taką porcję absurdalnej miłości, żeby mu starczyła na te chwile, kiedy takie oczywiste się wydaje to, że miłości nie ma, a świat jest szambem ludzkich pomyj i frustracji. Bo  miłość jest i będzie.  Dopóki rodzą się dzieci, a z nimi rodzice.

I mistycyzm tej nielogicznej więzi rozumie się dopiero, kiedy ma się dziecko i smakuje znaczenia słów: No zabiłbym, ale za bardzo bym tęsknił.

__________________

Widzę wady swojej córki. Wiem, jakie cechy charakteru przysporzą jej kłopotów. Często nie jestem dumna, a nawet bywa mi wstyd. Dostrzegam jej splątane wiecznie włosy, głęboko osadzone ślepka, które sprawiają, że widać jej cienie pod oczami, szczególnie, kiedy jest senna. Martwię się o jej koślawe stópki, zęby, których nie chce myć. I doprowadza mnie do kurwicy tym, jak bardzo jest uparta. Widzę wszystko i nie raz przez nią płakałam, ale dla mnie jest i będzie Cudem. Bo jestem jej mamą. I jeśli tego nie rozumiesz, to albo nie masz dziecka albo takiej miłości nie zaznałeś.

Wiele jestem w stanie znieść, o sobie usłyszałam naprawdę dużo przykrych rzeczy i nie wszystko, co powinnam, wyniosłam z domu, żeby znieść to godnie.  Jednak ja to ja. Od mojego dziecka wara, internetowy chamie.

Na co dzień dzielę się z Wami moim powszednim chlebem, który czasem zachwyca chrupiącą skórką, a innym razem staje dęba w krtani. Pokazuję też ją – z intencją podzielenia się radością i zachwytem. Pozytywem. Pokazaniem, że dla mnie kocham oznacza to, że po 4 godzinach snu, 10 w drodze i robocie, mam siłę żeby piec z nią muffinki, bo wiem, że to lubi.I jeżeli widzisz coś więcej, niż miłość i czujesz potrzebę, żeby wytknąć mi, że jestem nie taka, jak uważasz, to wiedz, że jebie mnie to tak bardzo, że boję się, że zajdę z tym w ciążę.

Jednak kiedy ośmielasz się obrazić małą, niewinną dziewczynkę, która nigdy nic Ci nie zrobiła, a niemal zawsze pokazuje Ci się z uśmiechem, którego Ty już pewnie nawet nie pamiętasz, to wiedz, że obiektywnie jesteś sfrustrowanym, nieszczęśliwym człowiekiem, którego ktoś nauczył, że ważne jest to, co tak naprawdę nie ma znaczenia i nigdy nie pozwoli Ci zaznać tego, co czuję ja. A mniej obiektywnie – uważam po prostu, że jesteś głupim chujem.

Jednak zrobię wszystko, żeby moje dziecko było gotowe na to, kiedy spotka Cię w prawdziwym życiu. Pogarda w jej oczach sprawi, że będziesz się czuł, jakby patrzyła na psie gówno na środku chodnika. I ze współczuciem. A potem przyjdzie do mnie i powiem jej to, co doskonale wiem – gówno się omija, bo gdy się wdepnie to gorzej śmierdzi.

Nie musisz nas lubić, uważać za fajnych, ładnych ani interesujących, ale zastanów się, co chcesz powiedzieć o moim dziecku, bo czytam to ja. Jej mama.

Nie pozdrawiam i życzę, żeby kiedykolwiek ktokolwiek zdołał Cię pokochać w ułamku procenta tak, jak kocham ją ja. I żebyś Ty tak kochał, by niezasłużony atak  na miłość Twojego życia doprowadzał Cię do  takiej wściekłości, jaką ja poczułam wczoraj.

_____________

Wszystkie zdjęcia są autorstwa cudownej Fotografia „Na biegunach”. Polecam serdecznie.