Zdarzyło mi się parę razy powiedzieć coś, co los kazał mi odszczekać. Wśród ulubieńców znajdę takie pozycje jak „Nigdy nie będę miała dzieci”, „seks zacznę uprawiać dopiero po ślubie, bo przed to odwraca uwagę od tego, co naprawdę ważne”, czy „nie da się żyć bez cukru” oraz „brownie z fasoli jest krulem Polski”. Jakby córka pytała – nadal jestem dziewicą, a tymczasem ZAPRASZAM PO PRZEPIS NA BROWNIE Z BURAKÓW PRZY KTÓRYM TO Z FASOLI SKOMLE I ZOSTAWIA HEJTERSKIE, ANONIMOWE KOMENTARZE. Jazda.

Nim przejdę do meritum, uśmiech zagości na Twej japie, a dupka pozostanie smukła tudzież taka sama, jak jest pozwolę sobie podzielić się odkryciem, które mnie uszczęśliwia. Lubię buraki i nie chodzi mi  w cale o swoje wybory matrymonialne, choć kilku odhaczyłam bez wątpienia. Po prostu lubię je żreć – buraczki do ziemniaków to dla mnie kwintesencja domowego obiadu, który jadam tylko u mamy, bo wiadomo, że mama umie najlepiej. I że jestem za leniwa.

Tymczasem… BURAKI MOŻNA KUPIĆ OBRANE I UGOTOWANE. Co nie wyleczyło mnie z lenistwa i do obiadu jadam je nadal u mamy albo od wujka Lidla i cioci Biedronki. Niemniej jednak tak, to kluczowa informacja: ugotowane, zapakowane próżniowo buraki kupisz w dyskoncie Lidl, Biedronka oraz Stokrotce. Jak jeszcze gdzieś, to dajcie znać w komentarzach.

Buraki walę jak setkę, prosto ze słoika jeśli kupuje gotowe – kwaśne i cierpkie. Mieszam z jabłkiem i konsumuję jako sałatkę. DO idei ciasta nie byłam przekonana, ale skoro może coś być zrobione z warzyw, smakować jak czekolada i sprawiać radość – to jakoś wytrzymam presję, adrenalinę i ryzyko. Podjęłam wyzwanie.

Ciasto powstało z tego, co mam w domu i jestem szczerze przekonana, jak zamienisz składniki – masło orzechowe na olej, orzechy na owoce i użyjesz dwa jajka zamiast 3 absolutnie nic się nie stanie. PRZERABIALIŚMY TEN TEMAT W TYM FILMIE <KLIK>  Do dzieła!

Składniki:

  1. Pół kilo ugotowanych buraków. Gotowych z marketu albo, jak musisz udowodnić wszystkim, że życie jest trudne, a ty pracowity – zasadź, piel, podlewaj, zbierz, umyj, obierz ugotuj i umrzyj z dumy wijąc się w ekstazie swojej zajebistości. Zupełnie mi wszystko jedno.
  2. 3 jajka. Z wolnego wybiegu, bo inne stają w gardle i są zakazane. Dołóż dusigroszu 2 złote i kup sobie czystsze sumienie.
  3. Pół szklanki ksylitolu. (TANIO – ALLEGRO, SZYBKO I NA JUŻ – LIDL)
  4. 3 łyżki masła orzechowego. Takiego wiesz 100% lub ostatecznie 92% < .
  5. 2 łyżki kakao. KAKAO – z wiatraczkiem, bez ale na pewno nie żadne puchagówno instant, szanuj się.Szanuj, bo nikt inny Cię nie uszanuje.
  6. Łyżeczka cynamonu. Nie będzie dominować, a pomoże Ci przekonać się, że TO MA SENS.
  7. Szklanka mąki. U mnie jaglana, ale przejdzie owsiana, pszenna, żytnia, gryczana…
  8. 2 łyżeczki proszku do pieczenia.
  9. Opcjonalnie: tabliczka gorzkiej czekolady, ulubione orzechy, aromaciku krople trzy.

Przybory:
Miska, blender, forma (u mnie kwadrat 25/25, ale idealnie nada się okrągła, standardowa) , papier do pieczenia, piekarnik,  piosenka „No roots” w tle, żeby nóżka podygała.

Przepis:

  1. Ugotowane buraczki zetrzyj na tarce….
  2. …wbij jajka…
  3. …wsyp ksulitol…
  4. …i kakao i mąkę …
  5. …i cynamon…
  6. …i masło orzechowe…
  7. …i właściwie wszystko poza orzechami i czekoladą  gorzką.
  8. Nie, kolejność nie jest ważna. Mogę dorobić do tego historię, że jest, ale już nie będę z Ciebie robić idioty a z siebie większego pajaca.
  9. Całość blendujesz na gładką masę i nie wkładasz paluszka w czasie blendowanie, bo si, kuku i pobite gary.
  10. Bierzesz pół tabliczki gorzkiej czekolady i zjadasz, od razu, żeby nie kusiło. Drugie pół kroisz w kosteczkę. Z orzechami tak samo, ale chociaż  z garść zostaw do ciasta.
  11. Wsyp czekoladę i orzechy do masy, wymiętol.
  12. Przelej całość do wyłożonej papierem formy.
  13. Piecz 30-40 minut w 190 stopniach.
  14. Poczekaj aż ostygnie, spróbuj i wyznaj mi miłość, bo tego nigdy dosyć.

I mamy nowego ulubieńca, zapewniam, choć praliny z cieciorki, których recepturę zdradzę w kolejnym wpisie z serii „Łakomy debil w kuchni”, też się chcą wprosić do rankingu. Tymczasem bierzcie i pieczcie z tego wszyscy!

Jeszcze ciepłe ciasto troche się rozwala, ale za to czekolada otula wtedy języczek rozkoszną kołderką. Wyjęte z lodówki za to ma ten czar, że czekolada i orzeszki pochrupują radośnie w trakcie kolejnych kęsów. Polifonia wcieleń. Polifonia wcieleń rozkoszy. Chciałam jak Makłowicz, wyszło?!

Czekam na oznaczenia fot  na instagramie @radomskaa oraz meldunki, JAK BARDZO ZJEDLIŚCIE WSZYSTKO I NIKT NIE WIERZYŁ, ŻE BURAK POTRAFI WIĘCEJ NIŻ ZMARNOWAĆ ŻYCIE I PRZESPAĆ SIĘ Z WASZĄ PRZYJACIÓŁKĄ <3

Inne desery:

BEZ WĄTPLIWOŚCI – SMACZNEGO!!!