Dzień mamy to chyba cholernie ważne święto, na pewno dla sprzedawców, bo trąbią o nim w każdej reklamie – od tej napoju, przez czekoladki aż po lek na wzdęcia. Można by przez moment uwierzyć, że nie mam racji, świat potrafi docenić dobrą robotę i choć na co dzień nie ma czasu, to raz do roku wynieść te, które nie boją się wykonywać brudnej roboty w zamian za uśmiech, na zasłużony piedestał. A gówno prawda.

Scrolluję sobie Facebooka przed zaśnięciem i natrafiam na tą oto wspaniałą grafikę, której radosne źródło znajdziecie o TU <KLIK>. Rzekomo zabawna, dowcipna i jakże prawdziwa, podbiła serca mam, które masowo zaczęły ją udostępniać. A ja rozdziabiłam zaspane ślepia i przyszło mi do głowy, że gdybym mamą nie była to… Właśnie dzięki takim występom w życiu bym się nie ośmieliła. No ale przyjrzyjmy się nieco, co też tutaj mamy! Wspaniałą laurkę z bilecikami, którymi mama może dysponować dowolnie przez cały rok, pozwalając sobie na luksus świętowania wówczas, kiedy czuje taką potrzebę, a nie dokładnie jednego dnia, w maju.

Autorka z pewnością nie miała na myśli nic złego, ot, przedstawia rzeczywistość w krzywym zwierciadle i może tylko mi się wydaje, ale potencjalna przyszła mama takie zwierciadło najchętniej chciałaby potłuc w drobny mak i prędzej poderżnąć sobie żyły niż urodzić dziecko. Bo  pół żartem, pół serio wynika tu, że po tym, jak zdecydujesz się na dziecko, umrzesz jako człowiek. A wszystko, co teraz wydaje Ci się absolutnie normalne, ludzkie takie, jak lody latem, kupa po obiedzie i kac po imprezie, zostaje sprowadzone do roli luksusu, prezentu i święta. Urodzisz co prawda najważniejszą istotę na świecie, dostaniesz laurkę i kwiatka, popłaczesz się ze wzruszenia tysiące razy i tysiąc siedem ze zmęczenia, ale nie bój nic, jak trafisz na WSPANIAŁOMYŚLNEGO partnera i dzieci, może nawet pozwolą Ci czasem wyjść z domu, zjeść, umyć się i pójść do kina. Życie godne marzeń każdej rozumnej kobiety.

Ja pierdolę.

Owszem, codzienność smakuje teraz inaczej, a sobotnie poranki rozpoczynane o 10 to mgliste wspomnienie z jakiegoś dziwnego, obcego życia, którego zdaję się nie pamiętać, wszystko ma swoją cenę i bywa, że czuję ukłucie płacąc kolejną ratę za nieograniczoną miłość, ale… To mnie zabolało. Tak po ludzku. Uśmiechnęłam się, ale gorzko, twarz przybrała grymas ten sam, jak wtedy, kiedy oblizuje po Lenie strzykawkę po syropie, który rzekomo miał mieć smak coli, a ma smak gówna. No nie. To  nie tak.

Rodząc dziecko nie umierasz. Nie oddajesz siebie w całości, nawet jeśli wydaje Ci się, że dziecko Cię zjadło, to moment, chwila, która mija szybciej, niż sądzisz, a po jej zakończeniu dziwnie tęsknisz. Kąpiel gorąca to nie jest kinderbal. Wyjście do ludzi to nie prezent. Seans w kinie to nie Disneyland na który musisz sumiennie zbierać pieniądze i dobre uczynki. Traktowanie kogoś, jak cholernie ważnego, a nawet wyręczanie go w codziennych sprawach, żeby mógł zrobić to, co lubi, to nie jest święto. To nie do końca bycie rodzicem. To do kurwy nędzy bycie człowiekiem, który szanuje potrzeby swoje i własne.

I jeżeli kąpiel, wyjście z domu, możliwość poczucia się jak człowiek, a nie tylko rodzic, to abstrakcja i ewenement, to wiedz… Że to nie wina życia, wina dziecka, wina roli społecznej, kolei losu, porządku społecznego. To wina milczącej zgody na to, że kiedy wydajesz na świat dziecko, to trochę umierasz -społecznie, kulturalnie, estetycznie. A we mnie takiej zgody nie ma. I choć nie mogę rzucić teraz wszystkiego i jechać w Bieszczady, nawet do Tesco nie mogę, to umówmy się, jak mogłam jakoś się nie wyrywałam. Za to jak już jednak gdzieś wyruszę, to z przytupem i diodami w trampkach – i z tego miejsca pozdrawiam wszystkie matki  z którymi dane mi było tańczyć boso nad ranem, a kilka godzin później dochodzić do wniosku, że czas już wracać, bo tęskno do tych małych szarlatanów, które budzą w soboty o 6.

I NIE, nie chodzi o to, że jako matka masz obowiązek być kobietą atrakcyjnie seksualną, wyzwoloną, niezależną, oczytaną i bezwzględnie egzekwującą swoje prawa. Matka bezwzględnie i ponad wszystko jest najzwyczajniej i po ludzku człowiekiem, który funkcjonuje dokładnie tak, jak każdy iny organizm – potrafi wiele znieść, dostosować się, poświęcić w imię miłości, wkurwić tak, że ściany drżą i gdyby nie fundamenty to chętnie by się przemeldowały, bo szalenie wtedy zazdroszczą kruchym lepiankom. Potrzebuje odpocząć. I czuć, że ludzie, których kocha ponad wszystko kumają te oczywistości.

I zasugeruj mi raz jeszcze, że umycie się albo wyjście z domu to luksus i prezent, a pokaże Ci, jak bardzo nie doceniasz oddychania i tego, że Cię jeszcze dupa nie boli.

Zgadzasz się? Udostępnij. 

______________________

Rzadko coś bulwersuje mnie w internecie. Umiem już nie wdawać się w dyskusje i zamiast zastanawiać się, dlaczego ludzie są głupi, źli, noszą czapki latem i buty bez skarpetek zimą położyć spać lub zjeść kanapkę. Bardzo chwalę sobie tą umiejętność dlatego wybaczam sobie, że dziś jest inaczej.

FACEBOOK: Mam wątpliwość

INSTAGRAM: radomskaa